Reklama

Inforażenie

Czasami łatwiej jest osiągnąć cel za pomocą jednej dobrej ulotki czy udanego spotu radiowego niż operacji, w którą zaangażowany jest batalion żołnierzy. Tak było podczas operacji wojskowej w Iraku, tak jest także w Afganistanie.

Niedaleko miejscowości Giro w Afganistanie przed kilkoma laty wybudowano szkołę. Z różnych względów budynek stał od początku pusty, a do środka nie zajrzało ani jedno dziecko. Żołnierze V zmiany polskiego kontyngentu postanowili tę sytuację zmienić. Za pośrednictwem radia, miejscowych władz, z którymi organizowali spotkania, a także za pomocą ulotek przekonywali mieszkańców Giro, że warto wysyłać pociechy do szkoły. Na pozytywne efekty nie czekali długo: mali Afgańczycy rozpoczęli naukę.

Reklama

Telefon się rozdzwonił

Innym razem Polacy uruchomili w Ghazni telefon zaufania. Chcieli, by mieszkańcy prowincji informowali wojsko o wszystkim, co wydaje im się niepokojące lub podejrzane. Nikt jednak z telefonu nie korzystał, postanowili więc swój pomysł wypromować. Schemat działania był podobny jak w przypadku szkoły: znów postawili na radio i ulotki, organizowali spotkania z wpływowymi osobami w regionie, przekonywali do swojego pomysłu. Zadanie to okazało się jednak trudne, bo ludzie byli nieufni i do nowej idei podchodzili z dużym dystansem. Pomysł chwycił dopiero po kilku miesiącach: telefon się rozdzwonił, a informacje od Afgańczyków być może uratowały życie niejednemu żołnierzowi.

Przekazywanie informacji i wpływanie na otoczenie za ich pomocą określa się w wojsku mianem operacji informacyjnych - INFO OPS (Information Operations). W takie działania angażowani są różnego rodzaju specjaliści, wpływowi ludzie, autorytety. Po to, by osiągnąć jeden, z góry zamierzony cel. W pewnym stopniu może to przypominać cywilny PR (public relations - promocja reputacji), który opiera się na kreowaniu wizerunku i budowaniu pozytywnych relacji.

PR to za mało

Wojskowi spece od operacji informacyjnych mówią jednak, że PR to zdecydowanie za mało. Ich zadaniem jest bowiem wpływanie na środowisko lokalne, przekazywanie starannie dobranych oraz sprofilowanych komunikatów, zaskarbianie sympatii i zaufania miejscowych, kształtowanie opinii oraz oddziaływanie na morale przeciwnika. Służby informacyjne opracowują plany krótko i długoterminowe, przygotowują tak zwane wiadomości kluczowe, które później wprowadzane są różnymi kanałami do publicznego obiegu. Poprzez kształtowanie przyjaznego środowiska społecznego mają one ułatwiać pracę i działanie pozostałym jednostkom wojskowym.

- Za pomocą operacji informacyjnych wykorzystywaliśmy sukcesy działań bojowych - opowiada kapitan Sławomir Szuszkiewicz, który na V i VI zmianach zajmował się INFO OPS. - Operacje te prowadziliśmy między innymi po to, by podkreślać sukcesy współpracujących pododdziałów polskich i afgańskich. Nagłaśnia się je, żeby wpływać tym samym na Afgańczyków. Pokazywaliśmy im wspólny wysiłek, próbowaliśmy zmienić podejście do siebie nawzajem - dodaje.

Jak yeti

Z operacjami informacyjnymi polscy żołnierze pierwszy raz zetknęli się na misji w Iraku. Nasze wojsko nie miało wówczas wyspecjalizowanych struktur, które mogłyby podjąć się ofensywnych akcji informacyjnych, a Amerykanie, którzy służby INFO OPS mieli już doskonale rozwinięte, potrzebowali partnerów do działania. W Iraku nasi oficerowie, którym powierzono to zadanie, musieli zdobywać nowe umiejętności z marszu.

Mimo że od rozpoczęcia misji irackiej minęło siedem lat, operacje informacyjne wciąż nie są w Polsce doceniane. Sytuacja INFO OPS przypomina kondycję służb CIMIC (współpraca cywilno-wojskowa) w latach dziewięćdziesiątych, gdy byliśmy zaangażowani w misje na Bałkanach. Trafnie ujmuje to pułkownik Andrzej Dylong z Dowództwa Operacyjnego Sił Zbrojnych. - INFO OPS jest jak yeti - pewnie wszyscy wiedzą, że jest, ale nikt go nie widział - mówi.

Wojna na słowa

Wojnę na słowa, obrazy i dźwięki armie zachodnie doceniły wiele lat temu. Przykładów użycia INFO OPS jest dużo, zarówno tych udanych, jak i zakończonych fiaskiem. Armia amerykańska z powodzeniem przeprowadzała operacje informacyjne w czasie wojny w rejonie Zatoki Perskiej w 1991 roku albo interwencji na Haiti w 1994 roku. Do najbardziej jaskrawych porażek zalicza się działania w Rwandzie w 1994 roku, gdy ekstremiści dokonali tam ludobójstwa, i misję w Kosowie w 1999 roku, gdzie Amerykanom nie udało się przeciwstawić serbskiej propagandzie.

Polska Zbrojna

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje