Reklama

Hipermarket a sprawa morska

Jeśli ktokolwiek ma wątpliwości, czy Polsce potrzebna jest Marynarka Wojenna, musi przeczytać ten tekst. Gwarantujemy, że się ich pozbędzie.

O ile wzrosłaby cena wyprawki każdego pierwszoklasisty, jeżeli nie byłoby w sklepach chińskich kredek, piórników, zeszytów i bloków rysunkowych oraz trampek? To pytanie, na pozór niezwiązane z Marynarką Wojenną, w rzeczywistości powinno stanowić asumpt do rozważań o losach tego rodzaju sił zbrojnych. Każda europejska gospodarka jest bowiem uzależniona od transportu morskiego.

Reklama

W przypadku Polski już niedługo może chodzić nie tylko o import morzem trampek z Chin, lecz także o dostawy gazu z Zatoki Perskiej. A ponieważ niewiele jest rzeczy, które tak bardzo przemawiają do wyobraźni ludzi jak stan portfela, ceną trampek i gazu wszyscy powinniśmy się interesować. Zatem także stanem naszej floty wojennej.

Sto tysięcy tirów

Rozważania o przyszłości Marynarki Wojennej zaczynamy od wizyty w hipermarkecie. Większość produktów, które tam znajdziemy, pochodzi z Azji. Ich nabywcy nie zastanawiają się, w jaki sposób trafiły one do naszych sklepów. Nie wiedzą, że gdybyśmy musieli wysyłać tiry do Chin po interesujące nas produkty, to ze względu na koszty transportu znacznie wzrosłyby ceny towarów na półkach. Przewóz drogą lotniczą na szerszą skalę byłby jeszcze droższy. Dla transportu morskiego nie ma dziś racjonalnej alternatywy.

Obecnie największe statki mieszczą po ok. 11 tysięcy kontenerów. Jeśli w ciągu miesiąca zawita do europejskich portów dziesięć takich jednostek, to tak, jakby z Azji do Europy przyjechało ponad 100 tysięcy tirów. Ale koszt przypłynięcia do Europy dziesięciu kontenerowców jest dużo mniejszy niż ten, jaki trzeba by ponieść, żeby sprowadzić ten sam towar stu tysiącami ciężarówek.

Blokada Morza Śródziemnego

Przed wyjściem z hipermarketu kupujemy mapę świata. Widać na niej, że z Azji do Europy prowadzi praktycznie tylko jeden szlak morski, wiodący przez rejon Rogu Afryki, Kanał Sueski i Morze Śródziemne. Zablokowanie go w którymś miejscu (na przykład przez terrorystów) spowodowałoby załamanie się europejskiej gospodarki.

Dlatego po ataku na World Trade Center jedną z pierwszych decyzji podjętych przez NATO było rozpoczęcie misji "Active Endeavour" na Morzu Śródziemnym. Ta operacja prewencyjna trwa tam do dziś - marynarze mają nie dopuścić do blokady tego akwenu.

Morze Śródziemne ma powierzchnię 2,5 miliona kilometrów kwadratowych. Leżą nad nim 22 państwa, z których siedem jest członkiem Unii Europejskiej. Przewoźnicy morscy korzystają tam z 58 dużych portów. Dziennie na Morzu Śródziemnym przebywa około pięciu tysięcy jednostek, z których 800 to tankowce. Tylko przez Cieśninę Gibraltarską przewożą one dziennie 2,5 miliona baryłek ropy. Statystyki potwierdzają zatem, że Morze Śródziemne odgrywa kluczową rolę w światowej gospodarce.

- Poszczególne państwa nie są w stanie samodzielnie przeciwdziałać pojawiającym się zagrożeniom, muszą dziać w koalicjach. Zagrożenia powinny być likwidowane w tych rejonach, w których powstają. I to siły morskie mają tu do odegrania kluczową rolę - uważa dowódca Centrum Operacji Morskich, kontradmirał Stanisław Zarychta, który w grudniu 2010 roku złożył wizytę w dowództwie morskim NATO w Neapolu. Spotkał się tam z załogą okrętu podwodnego ORP "Bielik", uczestniczącą w operacji "Active Endeavour".

Początek świata

Jeden z ważniejszych portów przeładunkowych w basenie Morza Śródziemnego znajduje się w Neapolu. Jego znaczenie dla gospodarki europejskiej opisał włoski dziennikarz Roberto Saviano:

"Nie ma na rynku przedmiotu: zabawki, kawałka plastyku, młotka, butów, śrubokrętu, gry wideo, kurtki, śruby, spodni, wiertarki czy zegarka, który nie przeszedłby przez port. W neapolitańskim, zajmującym 1,366 milionów metrów kwadratowych, długim na 11,5 kilometra, czas płynie z inną szybkością niż gdziekolwiek indziej. To, co poza nim trwałoby godzinę, w porcie trwa niewiele więcej niż minutę. Kiedy jestem na pirsie w Bausan, mam wrażenie, jakbym znajdował się w miejscu, przez które przechodzą wszystkie przedmioty wyprodukowane dla całej ludzkości. Spędzają tam ostatnią noc, zanim zostaną sprzedane. To tak, jakby odkryć, gdzie zaczyna się świat".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje