Reklama

Gaz łzawiący: Humanitarna metoda, czy posłaniec śmierci?

Zamieszki w Egipcie, policjant z miotaczem gazu łzawiącego na ulicach Kairu /Getty Images

Nie wykorzystuje się ich, aby odebrać komuś życie, jednak od czasu do czasu dochodzi do takich sytuacji. Gazy łzawiący i pieprzowy zaliczane są do bardziej humanitarnych środków militarnych, ale często użycie ich wiąże się z poważnym obrażenia ciała, a nawet ryzykiem śmierci.

Gazy łzawiący i pieprzowy wrzucone są do jednego worka razem z pałkami, paralizatorami, armatkami wodnymi, gumowymi pociskami uważanymi za stosunkowo "humanitarne", szybkie i bezpieczne sposoby powszechnie stosowane w tłumieniu zamieszek i rozpędzaniu nieporządnych zbiorowisk.

Reklama

Tylko w ostatnim czasie środki te zostały masowo wykorzystane przeciwko protestującym studentom w Hongkongu czy przeciwko "żółtym kamizelkom" we Francji. Wykorzystanie na tak dużą skalę tych "humanitarnych" środków na nowo ożywiło debatę o możliwym niekorzystnym wpływie chemikaliów na ludzkie zdrowie. Według naukowców może chodzić o trwałe uszczerbki na zdrowiu, a w skrajnych przypadkach i śmierć.

Masakra w Egipcie

Niestety nie są to słowa rzucone na wiatr. Jednym z przykładów potwierdzających niebezpieczny wpływ tych środków na zdrowie człowieka była tragedia z 2013 roku w Egipcie, kiedy lokalna policja użyła gazu łzawiącego wobec domniemanych uczestników buntu w więzieniu. Substancja została zastosowana wobec około 50 przestępców, z których 39 zmarło.

Głównym winowajcą śmierci był jeden z podstawowych składników aktywnych gazu łzawiącego - substancji chemicznej zwanej 2-Chlorobenzylidenomalononitrylem - organicznego związku chemicznego stosowanego jako drażniący bojowy środek trujący służący do wypędzania wrogich żołnierzy z trudno dostępnych pozycji. Duże doświadczenie mieli z nim amerykańscy weterani z Wietnamu, który "wykurzali" w ten sposób Wietkong z bunkrów.

Substancje niebezpieczne

Początkowo gaz pieprzowy był stosowany do innych celów - miał być środkiem odstraszającym dzikie zwierzęta. Dopiero z czasem zaczęła go wykorzystywać także policja, służby więzienne i wielu cywilów jako podstawowy środek do samoobrony. Chociaż nieco paradoksalne, ale największe restrykcje i ograniczenia w używaniu gazów bojowych mają żołnierze - Konwencja o zakazie broni chemicznej z 1993 roku zabrania ich używania podczas misji militarnych. Podobne ograniczenia i zakazy nie dotyczą policji oraz cywilów.

Pozostaje pytanie, na ile te substancje są niebezpieczne i czy należy wprowadzić odpowiednie regulacje w ich stosowaniu? To prawda, że kapsaicyna oraz 2-Chlorobenzylidenomalononitryl zastąpiły znacznie bardziej toksyczne składniki gazów bojowych, czyli chloroacetofenon lub dibenzoksazepinę, ale zdaniem naukowców nie oznacza to, że gazy łzawiący i pieprzowy można uważać za mniej szkodliwe.

Dokładnych badań brak

Dan Kaszeta, konsultant ds. Bezpieczeństwa w Wielkiej Brytanii, który wcześniej pełnił funkcję oficera chemicznego w armii USA opublikował na łamach prestiżowego czasopisma naukowego "Nature" wyzwę o wprowadzenie w życie restrykcyjnych ograniczeń w stosowaniu gazów łzawiącego i pieprzowego. Wpływ substancji na organizm nie był nigdy dokładnie przebadany i jak dotąd większość badań przeprowadzono na zwierzętach oraz żołnierzach, czyli osobach w pełni sił, które z pewnością nie mogą być wiarygodnym "obiektem" badawczym.

W tłumie, w którym rozpyla się gazy, oprócz osób z silnym organizmem, bywają również osoby słabsze, bardziej wrażliwe, kobiety oraz dzieci. Nadal powstaje więc pytanie, jakie właściwie skutki zdrowotne mogą powodować dla "zwykłego" człowieka te substancje?

Nie znamy dawki śmiertelnej

Częściową odpowiedź na to pytanie można znaleźć po interwencji na meksykańsko-amerykańskiej granicy czy po akcji tureckiej policji przeciwko pokojowej demonstracji w Parku Gezi w Stambule w 2013 roku. W obu przypadkach w tłumie znajdowały się kobiety i dzieci, u których wystąpiły znaczniej poważniejsze problemy z oddychaniem niż u mężczyzn. Ponadto osoby z soczewkami kontaktowymi znacznie dotkliwiej odczuwają atak gazem łzawiącym czy pieprzowym.

- Reakcje ludzi na te substancje są dość indywidualne. Nikt nie wie, jakie dawki chlorobenzalmalononitrylu lub kapsaicyny są śmiertelne dla osób cierpiących na astmę, choroby układu sercowo-naczyniowego lub rozedmy płuc - podkreśla Kaszeta, który jednocześnie dodaje, że także niczego niepodejrzewające osoby postronne mogą zostać "porażone" gazem. Wystarczy, że trochę zawieje wiatr...

Śmierć w autobusie

Zwykły zasięg granatu łzawiącego wynosi 400 metrów. Może z łatwością przebić się przez okno lub pokonać inną lżejszą przeszkodę. Używanie granatów jest szczególnie niebezpieczne w zamkniętych pomieszczeniach. Właśnie do takiego zdarzenia doszło we wcześniej wspomnianym buncie więźniów w Egipcie, kiedy strażnicy wrzucili puszki z gazem łzawiącym do zatłoczonego autobusu więziennego, co zakończyło się śmiercią więźniów. Niebezpieczeństwo spoczywa również w "niefortunnym" wystrzeleniu takiego granatu, który może bezpośrednio trafić człowieka.

Podczas użycia aerozoli pieprzowych istnieje z kolei ryzyko, że kapsaicyna (alkaloid roślinny) może spowodować obrzęk płuc i doprowadzić do zatrzymania oddechu. Bezpośredni kontakt substancji ze wzrokiem może spowodować uszkodzenie rogówki i spojówki lub spowodować krwawienie z oczu. Może również dojść do bardziej wrażliwej reakcji skórnej i pojawienia się krwawych wybroczyn.

Zakazów nie będzie

Żaden z krytyków nie dąży do wprowadzenia absolutnego zakazu stosowania gazów łzawiących i pieprzowych, ponieważ uznają, że w niektórych przypadkach nie ma już bardziej "humanitarnego" sposobu. Zwykle używane są do tłumienia buntów w więzieniu lub demonstracji, które przeradzają się w niekontrolowane niebezpieczne konflikty. Użycie gazu jest bardziej humanitarnym sposobem niż strzelanie do tłumów z ostrej amunicji. Eksperci jednak podkreślają, że środki te powinny zostać bardzo dokładnie przetestowane, a służby porządkowe oraz cywile powinni zostać szczegółowo poinstruowani, co robić w przypadku narażenia na kontakt z gazami łzawiącymi i pieprzowymi.

Wśród najbardziej popularnych środków obrony stosowanych w sektorze cywilnym oprócz gazu pieprzowego jest także paralizator elektryczny. To małe podręczne urządzenie zasilane bateriami lub ładowane akumulatorem potrafi porazić atakującego dość silnym prądem powodującym osłabienie i paraliż wszystkich mięśni ciała i tłumiąc działanie układu nerwowego. Według niektórych krytyków paralizator może spowodować arytmię lub nawet zawał serca, ale wciąż jest to bardziej "humanitarny" wariant samoobrony niż użycie standardowej broni palnej.

Służby porządkowe oprócz klasycznych paralizatorów używają również taserów, które posiadają zasięg rażenia do 5 metrów i są w stanie porazić nawet przez odzież. Tasery powodują silny ból oraz zakłócenie działania układu nerwowego i w rezultacie chwilowy całkowity paraliż ciała.

Stanisław Gajda

21 wiek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje