Belgijski F-16 spłonął. "Zestrzelił" go mechanik

F-16AM o numerze bocznym FA128 to pierwsza strata samolotu tego typu w historii/Luchtkomponent /domena publiczna

W wyniku omyłkowego ostrzału z 20-mm działka M61A1 Vulcan jeden samolot bojowy doszczętnie spłonął, a dwa inne zostały uszkodzone.

Reklama

Do zdarzenia doszło o godz. 14.08 czasu lokalnego 11 października w belgijskiej bazie lotniczej Florennes, leżącej na południu kraju. Technik obsługi naziemnej 2. Skrzydła Taktycznego Komponentu Lotniczego Sił Zbrojnych Belgii (Luchtkomponent) pracujący przy F-16 w hangarze miał omyłkowo uruchomić 20-mm działko pokładowe M61A1 Vulcan. Pociski trafiły trzy samoloty, z których jeden o numerze bocznym FA128 zapalił się i eksplodował. Dwa pozostałe zostały uszkodzone. Wszystkie były zatankowane i gotowe do lotu

Ogień szybko został opanowany, a koordynacja obsługi naziemnej ze służbami ratowniczymi przebiegła sprawnie. Działalność bazy lotniczej Florennes została zawieszona do piątku, 12 października. Początkowo informowano o dwóch osobach rannych, ale później sprecyzowano, że jeden żołnierz z objawami uszkodzenia narządu słuchu został zabrany do szpitala. Incydent jest badany przez Dyrekcję Bezpieczeństwa Lotów (ASD).


Ppłk Didier Di Giovanni, dowódca grupy lotniczej 2. Skrzydła Taktycznego, powiedział, że dokładne przyczyny incydentu nie są jeszcze znane. Oficer dodał, że straty materialne są bardzo duże, a wart ok. 40 mln EUR (173 mln zł) samolot który spłonął, prawdopodobnie zostanie zezłomowany. Jak dotąd z łącznie 54 F-16, dostarczonych Belgii w latach 1982-1991 na postawie umowy o wartości, w przeliczeniu, 3,4 mld EUR (14,71 mld zł), nie odnotowano żadnych strat sprzętowych. W latach 1996 i 1999 samoloty wykonywały misje bojowe nad Bałkanami. W międzyczasie przeszły także modernizację MLU (mid-life upgrade).

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje