Reklama

Wszyscy jesteśmy Adasiami

Miauczyński, ta chodząca życiowa klęska, gładko defiluje przez kolejne filmy Marka Koterskiego. Co zapewnia mu takie wzięcie? U nas, z okazji premiery filmu "Baby są jakieś inne" - zasady miauczyńskologii. Plus wyznania polskich aktorów, którzy Adasia zagrali.

Krytyka go nie kocha, ponieważ ekran należy dziś do zdobywców, ludzi sukcesu i pieniędzy. A bohater Koterskiego nurkuje. Ale czasy się zmieniają, a Adaś jest nie do zdarcia. Polska może się zawalić, ale on otrzepie się na gruzach i pójdzie zaludniać kraj nowym pokoleniem Miauczyńskich. Daleki krewny Piszczyka, Szwejka, a także Ferdynanda Kiepskiego ma pewien zbiór cech, który zebraliśmy w 10 punktach. I niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto choć raz w życiu nie przeżył/nie widział poniższych sytuacji.

Adaś: życie wewnętrzne

Reklama

Generalnie życie Adasiowi rozlało się w brudną plamę: "Boję się rano wstać, boję się dnia, codziennie rano boję się otworzyć oczy ze strachu przed świtem, zupełnie nie wiem, co zrobić z nadchodzącym dniem. No nie mogę". Scena kultowa: dzwoni do kolegi operatora z propozycją wspólnego filmu, kolega operator całkiem wyluzowany, z cygarem w zębach, ze szklanką whisky w dłoni. A Adaś? Kuca przy absurdalnie nisko zawieszonej budce telefonicznej, deszcz leje jak z cebra, a w dodatku bezpański pies dobiera mu się do nogawek. W tej sytuacji Adaś marzy sobie, że zostanie Mistrzem i, że znajdzie swoją Małgorzatę.

Żony, kochanki: gangrena i ekstaza

Małżeństwo się Adasiowi całkiem posypało. Jego naturalny stan to bycie rozwodnikiem. W "Nic śmiesznego" żona upokarza go ostentacyjnym wyszukiwaniem kandydatów na mężów wśród ofert matrymonialnych. Jeśli znajdzie się obiecujący pan, puści Adasia w trąbę. On śni, że wróci do pierwszej dziewczyny, a co najmniej, że będzie uprawiał seks z erotycznie pobudzoną sąsiadką o słodkiej buzi Marii Probosz. Ale to czcze marzenia, bo to nie one są niezdolne pokochać Adasia - to Adaś nie lubi siebie i wszystkich dokoła.

Matka: chodząca toksyna

Nadopiekuńcza kwoka, bez której Adaś, mocno już dorosły, nie umie sobie wyobrazić życia. Naładowała go kompleksami w dzieciństwie, przebierając w damskie ciuszki i mówiąc: "Nasza Adasia". Ale potrafi być też morderczo upierdliwa. W "Ajlawju" podnosi do rangi dylematu życiowego godzinę podania obiadu. Ojciec - nie lepszy. Jedyny jego wkład w życie rodziny to kampania na rzecz układania spodni w kancik. W wolnej chwili może policzyć zużyte bilety autobusowe, co zaspokaja jego potrzebę hobby.

Koślawe ojcostwo

Paranoje przechodzą z ojca na syna. Adaś wcale nie jest lepszy niż jego rodziciel. Potomstwem się nie interesuje. Kiedy w "Życiu wewnętrznym" ma się urodzić jego dziecko, Adaś martwi się tylko, by nie było to Murzyniątko. Gdy przychodzi mu przepytać nastoletniego syna z angielskiego, terroryzuje go, domagając się poprawnej odmiany czasowników. Jedno, co sam może zaproponować, to ułożenie kaptura kurtki w efektowny dzióbek.

Drobne paranoje

Adasiowi się wydaje, że jeżeli będzie się trzymał sztywnych zasad w sprawach małych, to i wielkie jakoś się ułożą. Jest więc pedantem w szczegółach. Ubzdurał sobie, że szczęście przyniesie mu wykonywanie wszystkiego na siedem lub wielokrotność tej cyfry. Nawet spodnie w kroku układa według specjalnego ceremoniału. Do roboty bierze się o równej godzinie - co do sekundy. W rezultacie okazuje się, że w tych detalach zginął mu gdzieś życiowy horyzont. Drobi swoje siódemki, ale dawno już zapomniał, po co to wszystko.

Blokowisko: żerowisko plebsu

Adaś kursuje windą. Za współpasażerów ma monstra, które tłoczą się w ciasnej kabinie. Patrzą na siebie nawzajem z nienawiścią, bo nikt nie kocha sąsiadów wiodących o klatkę dalej mizerną egzystencję. Pewną odmianą okazuje się ekshibicjonista, który pyta żonę Adasia, co ta sądzi o jego męskim atrybucie.

Zawód: inteligent

Adaś jest koncesjonowanym nauczycielem, reżyserem, redaktorem, pracownikiem naukowym, w wolnych chwilach poetą, którego wierszy nikt nie chce czytać. Kiedy siada do opracowania "Stepów akermańskich", za oknem rozlega się młot pneumatyczny. Otwiera okno i rzuca mięsem w kierunku robotników: "Że nie podbijam karty na zakładzie o siódmej rano, to już w waszym robolskim mniemaniu muszę być nierobem?! Grunt, że (tu rzut mięchem) inteligent załatwiony na dzień cały". Analogiczne sceny przy kasie, gdzie Adaś odbiera wypłatę: "Osiem lat podstawówki, cztery liceum, potem pięć - bite! - studiów, dyplom z wyróżnieniem, dwadzieścia lat praktyki, i oto mi płacą, jakby ktoś dał mi w mordę".

Notoryczna drugorzędność

Adaś był zawsze drugi, nawet jak w "Nic śmiesznego" umieścili go w pośmiertnej chłodni, to i tak do nogi doczepili mu karteczkę z dwójką. Wybrał się na reżyserię, aby opływać w sławę, pieniądze i kobiety, ale doszedł tylko do posady drugiego reżysera, a ten nie miał nigdy nic ważnego do powiedzenia na planie. Aha, kochanki dziedziczył z reguły po kolegach - w łóżku lądował zawsze jako drugi.

Telewizor: umysłowa młocarnia

Zawsze na centralnym miejscu. W Domu wariatów figuruje pośród antycznych mebli. Ciągle włączony, nikt go nie ogląda, ale też nikt nie wyłącza. Poza tym zawsze jest z kim porozmawiać. W "Życiu wewnętrznym" do kolacji telewizja serwuje zbiorowe ekshumacje, ale to nikomu nie wadzi. Między programami chadzają reklamy lansujące m.in. wyciąg z fiuta. Telewizja karmi polityką. Oto poseł głosi z trybuny, że jego akcja jest "najmojsza" i za chwilę oglądamy bandę zgrywusów, którzy szarpią narodową flagę postaw, sukno, które należy rozdzielić między najbardziej zaufanych.

Polszczyzna, czyli labirynt

Adaś cierpi na chroniczną niemożność wyrażenia się. Każdy wyraz wydaje mu się nieodpowiedni do tego, co chciał powiedzieć. I podmienia te słowa w nieskończoność. Ma nawet z tego tytułu pewną satysfakcję. Obracanie słowami przekonuje go, że jest inteligentem, co oddziela go od plebsu, który się nie zastanawia, co mówi. Ale słowa służą mu też do porządkowania świata. W takim "Dniu świra" chętnie określa bliźnich słówkiem na "ch", ciesząc się przy okazji, że stoją w korkach.

Wiesław Kot

Twój Styl

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Marek Kondrat | Kondrat Marek | film

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje