Reklama

To fake video doprowadziło do śmierci co najmniej 20 osób

Żyjemy w czasach, w których dostajemy tak dużo informacji, że nie sposób ich wszystkich przyjąć. Tym gorzej, że część z nich to wiadomości zmyślone lub celowe spreparowane i nie ma jak ich zweryfikować. Dlatego coraz popularniejsze fake news odnoszą czasem przerażający efekt. Kilka miesięcy temu w Indiach fałszywe wiadomości skończyły się masową paniką i zlinczowaniem 20 niewinnych ludzi...

14 czerwca 2016 pakistańska fundacja Roshni Helpline opublikowała nagrany przez siebie krótki film imitujący nagranie z kamery miejskiego monitoringu w Karachi, w Pakistanie. Dwóch mężczyzn podjeżdża na motocyklu do grupki bawiących się dzieci. Zabierają jednego chłopca i odjeżdżają. 

Reklama

Po chwili jednak motocykl wraca wraz z dzieckiem, a jeden z mężczyzn odstawia go z powrotem na chodnik i wyjmuje transparent z napisem: "Tylko chwila wystarczy, aby porwać dziecko z ulic Karachi". Film miał na celu uświadomienie rodzicom zagrożenia, jakie niesie zostawianie dzieci bez opieki i był produkcją czysto edukacyjną.

Wybuch po latach

Mijają dwa lata. O filmiku fundacji już mało kto pamięta. Nagle, w czerwcu 2018, w Indiach wybucha zbiorowa histeria. Cały kraj obiega wiadomość o bardzo niebezpiecznym gangu porywającym dzieci. Gang ponoć morduje dzieci, wycina ich organy i sprzedaje je. Na ulicach rozpętuje się chaos. 

Ludzie przekazują sobie wiadomości na popularnym komunikatorze WhatsApp, informując o kolejnych porwaniach i ostrzegając się nawzajem przed działalnością wyjątkowo brutalnego gangu. Panika osiąga apogeum, kiedy w sieci pojawia się film, na którym dwóch mężczyzn podjeżdża na motocyklu do grupki dzieci, zabiera jedno z nich i odjeżdża...

Brzmi znajomo? To dokładnie ten sam film wypuszczony dwa lata temu przez Roshni Helpline, tyle że... ucięty do połowy. Nie ma w nim sceny powrotu "porywaczy".

Niewinni zlinczowani

Mieszkańcy Indii postanawiają wziąć sprawy w swoje ręce. Nie wiedzą tylko, że żadnego gangu po prostu nie ma.

Ktoś znalazł film fundacji udający nagranie z monitoringu miejskiego, przerobił go i wrzucił do sieci jako rzekome nagranie porwania dziecka w Indiach. Film błyskawicznie rozchodzi się za pośrednictwem WhatAppa. Ludzie wierzą, bo materiał wygląda bardzo przekonująco. Nikt nie będzie przecież sprawdzał jego wiarygodności. 

Tłumy ludzi na ulicach zaczynają atakować niewinnych mężczyzn. Wystarczy cień podejrzenia, żeby zostać zlinczowanym. Jak przy polowaniu na czarownice. Egzekucje są wyjątkowo brutalne, bo w końcu chodzi o dzieci - losowi przechodnie są katowani na śmierć gołymi rękami, zarówno przez mężczyzn jak i kobiety.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje