Reklama

Stworzeni do picia

A co się teraz najlepiej w Polsce sprzedaje?

Reklama

- W tym momencie najczęściej wybierana jest Żołądkowa Gorzka de Luxe. Ze względu na jakość, przystępną cenę i ładne opakowanie. Wybór wódki to jednak zawsze wybór indywidualny. W dzisiejszym świecie nie sztuką jest wyprodukować, lecz sprzedać.

Co zatem decyduje o popularności trunku? Cena? Jakość? Opakowanie? Reklama czy Bruce Willis na plakatach?

- O ile na świecie można mówić, że to Bruce Willis sprzedaje, to w Polsce nie ma to aż takiego wpływu. Jednak Polacy trochę na wódce się znają i bardziej ufają swojemu doświadczeniu czy też chęci eksperymentowania niż jakiemuś autorytetowi.

Skoro tak dobrze znamy się na wódce, to dlaczego nie udało się nam przeforsować naszego stanowiska podczas tworzenia unijnej definicji wódki? Pozwoliliśmy na produkcję wódki z praktycznie każdej rośliny, choć dla nas istnieją tylko dwa produkty godne, by dać jej początek.

- Nie do końca przegraliśmy w tej sprawie, choć oczywiście można było zrobić więcej. Ostateczny rezultat nie jest zły, bo pokazuje, że nasza tradycja się liczy. Bo jeżeli trunek powstał z ziemniaków czy ze zboża, to jest on nazywany po prostu "wódka". Jeżeli natomiast jest zrobiony z innych produktów, to musi być wyraźnie napisane na etykiecie z czego jest zrobiony, np. wódka z winogron.

- Plus jest też taki, że to my narzuciliśmy innym restrykcje, a nie nam narzucono. To, co zostało przyjęte chroni nasz rynek. A przy zapaści polskiego przemysłu spirytusowego dobra definicja wódki chroni nas przed trunkami ze spirytusu z nie-wiadomo-czego. A udało się to de facto załatwić przy kieliszkach wódki...

...jak to?

- W ostatecznym rachunku to prezydent Lech Kaczyński ustalił z kanclerz Angelą Merkel, podczas spotkania w Juracie, że prawdziwa wódka powstaje ze zboża i ziemniaków. Wziął kieliszki wódki i powiedział: "Wznieśmy toast ostatnią dobra wódką". Pani kanclerz odmówiła, "bo w Wielkim Poście nie pije". Sytuacja wydawała się przez chwilę bardzo niezręczna, ale jeden z niemieckich dyplomatów, który był pomysłodawcą tego toastu, powiedział wprost: "Jeżeli oto chodzi, to macie nasze wsparcie".

W swojej książce pisze pan, że ojczyzną wódki jest Polska. Rosjanie uważają, że Rosja. Kto ma racje?

- Jasne, że my. Wyraźnie źródła mówią, że "nie z Rusi ta zaraza". To polska magnateria przywiozła wódkę do Moskwy na początku XVII wieku. U nich wódka bardzo szybko stała się popularna i powstała imponująca liczba gorzelni. Prawda jest też taka, że większość naszych gorzelni była ulokowana na wschodzie kraju, a w czasie zaborów to wszystko stało się rosyjskie. I stąd opinia, że wódka narodziła się w Rosji.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje