Reklama

Stworzeni do picia

A jak to wygląda na tle innych narodów?

Reklama

- W Unii Europejskiej, tak jak na całym świecie, dominuje piwo. Na południu kontynentu króluje jednak wino. Na północy natomiast pije się ogólnie mniej, ale przeważa mocniejszy alkohol. Może to wynikać zarówno z klimatu, jak i tradycji. Oczywiście istnieje ogromna przepaść między krajami zachodnimi, a Rosją i innymi państwami byłego ZSRR, gdzie jest problem z policzeniem oficjalnej konsumpcji alkoholu. Nie mówiąc o tym, że jest jeszcze gigantyczna nieoficjalna.

- Jeżeli porównujemy statystyki spożycia trunków przeliczonych na czysty alkohol, to Polacy są w średniej europejskiej. Nie mamy czego się wstydzić, ani czym się chwalić. No może poza tym, że dawki spożycia alkoholu, uznawane za śmiertelne w niektórych krajach, nas i Rosjan nie dotyczą.

Dlaczego akurat te dwie narodowości nad wyraz dobrze tolerują alkohol?

- Nie mamy upośledzonego rozkładu alkoholu w organizmie. Polacy i Rosjanie są najlepiej predestynowani by ten alkohol jak najszybciej rozłożyć i wyrzucić z siebie. Można powiedzieć, że mamy to we krwi z dziada pradziada. Być może już od czasów dawnych Słowian mamy lepiej skonstruowana wątrobę - bardziej wytrzymałą.

- Wcześniej niż Słowianie alkohol mieli chociażby Chińczycy, ale podobnie jak to było w przypadku prochu nie bardzo wiedzieli co z nim zrobić. Dlatego bardzo niewielka ilość alkoholu jest w stanie wyrządzić im duże szkody. My nie mamy takiego problemu, ale wiąże się to z naturalną konsekwencją - skoro mogę więcej, to piję więcej. No i w końcu dochodzi do zatrucia alkoholowego...

...ale 95 proc. Polaków deklaruje, że pije alkohol w sposób umiarkowany.

- Owszem, ale z naszych badań wynika, że jest też dość duża grupa, która deklaruje, iż nie pije. Faktycznie jednak sięga po puszkę piwa 5 razy w tygodniu.

Traktują piwo jak herbatkę?

- Tak. Piją dla relaksu, a nie dla upojenia. Przychodzą z pracy i dla nich naturalną reakcją jest, że idą do lodówki i wyciągają z niej piwo. Według nich picie piwa nie jest spożywaniem alkoholu.

Z czego to wynika?

- Z mentalności. Problem jest w tym, że jak pytamy ludzi czy piją w ogóle, to tak jakbyśmy pytali czy piją wódkę. Kiedy pytaliśmy kobiety w ciąży czy piją alkohol odpowiadały, że nie. To samo twierdziły pytane o wódkę. Ale jak pytaliśmy je o wino i piwo - to i owszem, przyznawały się do ich spożywania.

Czyżby wszyscy wiedzieli co to jest wódka, a nikt nie wie co to jest alkohol?

- Tu jest właśnie problem. To wynika z tego, że wódka jest spychana na ubocze. Trochę dlatego, że nie można jej reklamować, jest postrzegana jako alkohol do upojenia się lub na specjalne okazje. Piwo jest obecne w sporcie, na ulicznych bilbordach - jest więc akceptowane społecznie. I traktowane jak zwykły napój.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje