Reklama

Stworzeni do picia

- Myślimy o sobie jako narodzie, który pije wódkę po to, by się zniewolić czy zapomnieć o rzeczywistości. Mamy mentalność wynikającą z czasów PRL, kiedy ludzie pili, bo się nie zgadzali z tamtejszą rzeczywistością. Z drugiej strony to była najtańsza rozrywka. I my nadal myślimy tamtymi kategoriami, choć sytuacja jest już zupełnie inna - mówi portalowi INTERIA.PL Leszek Wiwała.

Marcin Wójcik, INTERIA.PL: Dokładnie 146 lat temu Dmitrij Mendelejew obronił pracę doktorską "O połączeniu spirytusu z wodą". Choć nie miała ona nic wspólnego z wódką, to Rosjanie uważają ten dzień za niemal oficjalne święto tego trunku. Czy Polacy obchodzą podobne święto?

Reklama

Leszek Wiwała, prezes zarządu Związku Pracodawców Polski Przemysł Spirytusowy: - Nic mi na ten temat nie wiadomo, ale być może w niektórych kręgach takie święto istnieje. Wydaje mi się, że w polskim społeczeństwie mamy dość duży rozdźwięk jeśli chodzi o to, co myślimy na temat wódki. Z jednej strony czujemy dumę, a z drugiej - wstyd.

Z czego jesteśmy dumni?

- Słusznie uważamy, że wódka jest naszym narodowym trunkiem. Mamy swój udział w jego powstaniu, a on sam wpisuje się w naszą historię - czasem pozytywnie, a czasem trochę mniej.

Czego się natomiast wstydzimy?

- Kiedy mówimy "wódka", to myślimy "alkoholizm". Chociaż alkohol zawarty w wódce, to ten sam alkohol etylowy, który jest w piwie, whisky czy winie, to jednak głównie wódka jest utożsamiana z pijaństwem. Ale to nieodpowiedzialne spożywanie każdego z napojów alkoholowych wiąże się z problemami.

- Wódka jest wpisana w nasze życie, a zwłaszcza w świętowanie, np. towarzyszy nam na weselach, chrzcinach czy imieninach. Brakuje nam jednak społecznej świadomości, jaką mają chociażby Brytyjczycy. Oni są dumni z whisky i kłócą się z Irlandczykami o to, kto ją wymyślił. Z drugiej strony robią na tym bardzo duży kapitał - alkohol jest ich ważnym towarem eksportowym.

A nasza wódka?

- No właśnie nie do końca. To ogromny kapitał, który nie jest wykorzystywany. Nasi politycy czy dyplomaci nie chcą wspierać działań, które mają na celu promocję nie tyle konkretnych marek, lecz polskiej wódki jako całości. U nas nie może być takiego święta wódki, jakie mają Rosjanie przede wszystkim ze względów mentalnych.

Czyli, że ogólnonarodowe poczucie wstydu przeważa nad poczuciem dumy?

- Raczej tak. Poczucie wstydu to jedno, ale jest jeszcze pewien stereotyp: myślimy o sobie jako narodzie, który pije wódkę po to, by się zniewolić czy zapomnieć o rzeczywistości. Mamy mentalność wynikającą z czasów PRL, kiedy ludzie pili, bo się nie zgadzali z tamtejszą rzeczywistością. Z drugiej strony to była najtańsza rozrywka. I my nadal myślimy tamtymi kategoriami, choć sytuacja jest już zupełnie inna.

Ile alkoholu piją obecnie Polacy?

- Zależy jak to policzyć. W litrach gotowego produktu, to jest trochę ponad sto. Przy czym statystyczny Polak rocznie wypija około 90 litrów piwa, 8 litrów mocnych trunków i 7 litrów wyrobów winiarskich. Co roku są nieznaczne zmiany, ale proporcje spożycia pozostają te same.

- Ważniejsze jest jednak przeliczenie tych trunków na czysty alkohol. Wówczas okazuje się, że każdy Polak wpija około 10 litrów alkoholu rocznie: ponad 5 litrów pochodzi z piwa, trochę ponad 3 z mocnych trunków, a jeden litr z wyrobów winiarskich.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje