Reklama

​Poskromić Bestię: Gdzie podziały się miliony Mike’a Tysona?

Mike Tyson do dzisiaj oskarża swoich trenerów i menedżerów i wyprowadzenie jego pieniędzy. Ci twierdzą, że było zupełnie inaczej... /Jon Kopaloff/FilmMagic /Getty Images

Reklama

Czy tylko ja zazdroszczę mu przyszłej emerytury? Mike borykał się również z wieloma pozwami sądowymi. Robin Givens domagała się od niego 125 000 000 dolarów za pomówienie - byli już wtedy w separacji. Desiree Washington groziła, że założy mu sprawę o zarażenie jej chorobą weneryczną. Monica Turner w ramach ugody rozwodowej dostała od niego 9 000 000 dolarów.

W "Mojej prawdzie" Mike przyznaje: "Nie potrafiłem nawet podliczyć ogromnej kwoty, jaką moi ludzie wydawali, żeby trzymać mnie z dala od wszystkich tych naciągaczy i lewych prawników. Rory i John Horne wychodzili z siłowni przede mną i przeganiali czekające tam na mnie dziewczyny. Wiedzieli, że jeśli bym je zobaczył, wziąłbym je do siebie i mój reżim treningowy poważnie by na tym ucierpiał. - Czego chcecie od Mike’a? - pytał je Rory. - Gdyby wam na nim zależało, to nie stałybyście tutaj".

Reklama

A oto prawdziwa bomba: po raz pierwszy publicznie podamy informację o największej kwocie, jaką Team Tyson zapłacił za rozwiązłość erotyczną swojego zawodnika.

Eric Wilson: Nie jest żadną tajemnicą, że twój zespół płacił spore pieniądze - głównie kobietom - aby zatuszować pewne problemy. Jaka była najwyższa kwota, którą przeznaczyliście na coś takiego? I kto dostał te pieniądze?

Rory: W grudniu 1995 roku byliśmy w Filadelfii, gdzie przygotowywaliśmy się do walki z Busterem Mathisem juniorem. Podpisaliśmy umowę ze stacją Fox i mieliśmy zarobić duże pieniądze. Dzień przed walką dostałem telefon od Johna Horne’a. Powiedział, że musi spotkać się ze mną w jakimś hotelu. To było pilne. Miałem tam natychmiast jechać.

Wszedłem do środka i zobaczyłem tam prokuratora Jacka Gregory’ego Garrisona. Mike wciąż był na zwolnieniu warunkowym, ale od momentu wyjścia z więzienia minęło już osiem albo dziewięć miesięcy. To co, u diabła, robił tam ten koleś?

Garrison był przeciętnej budowy facetem o niezdrowej cerze i zamiłowaniu do wciskaniu kitu. Wypinał klatkę piersiową, żeby wyglądać groźnie. Miał straszne parcie na szkło. Nie obchodziła go sprawiedliwość ani rozróżnienie pomiędzy dobrem a złem. To był zwykły krętacz. Razem z Desiree Washington udzielił w telewizji wywiadu Barbarze Walters, a jakiś czas później napisał książkę o procesie Mike’a pod tytułem Heavy Justice. On po prostu uwielbiał przebywać w świetle reflektorów.

No to masz, Jack. Poświęcę ci teraz trochę uwagi, co tak bardzo kochasz.

Usiadłem w pokoju hotelowym. Garrison wyglądał na zadowolonego z siebie. Wyciągnął magnetofon i włączył jakieś nagranie. Słuchać było na nim Mike’a przepraszającego jakąś dziewczynę przez telefon: "Znasz mnie, mała, wiesz, że czasami jestem trochę ostry. Przepraszam, jeśli zrobiłem ci krzywdę. Przepraszam, mała".

Ta dziewczyna musiała być podstawiona i gdyby chodziło o przeciętnego faceta z ulicy, sprawa wyglądałaby mniej poważnie, ale my musieliśmy pamiętać o wcześniejszych oskarżeniach pod adresem Mike’a.

Był środek nocy, a my siedzieliśmy naprzeciw siebie w tym pokoju hotelowym, aż w końcu prokurator powiedział: - Słuchajcie, możemy iść do sądu albo załatwić to teraz. Decyzja należy do was. Garrison nie był tam po to, żeby szukać sprawiedliwości wagi ciężkiej. Był sową i szukał ofiary.

Co mieliśmy zrobić? Gdybyśmy nie zgodzili się na jego warunki, prokurator zadbałby o to, żeby Mike znowu stanął przed sędziną Gifford, a wtedy usłyszałby coś w rodzaju: "Idziesz prosto do więzienia. Omijasz pozostałe pola". Wiedzieliśmy, że nie mamy wyboru.

Zapytaliśmy Garrisona, czego chce. Facet wiedział, ile zarabia Mike - informacje na ten temat pojawiały się w mediach - dlatego spokojnie i bezczelnie zażądał 20 000 000 dolarów. Naprawdę mu odbiło.

Zeszliśmy do 3 000 000 dolarów. Zgodziliśmy się dać mu połowę z góry i połowę po zakończeniu okresu warunkowego. Tak też zrobiliśmy. Sporządziliśmy umowę, żeby wszystko odbyło się legalnie, i wręczyliśmy temu krętaczowi czek. Nie powiedzieliśmy o tym nawet mistrzowi. A gdzie tu sprawiedliwość? Nie zdejmuj tej opaski na oczy, Temido. Nie ma tu żadnej sprawiedliwości.

Team Tyson był pod ostrzałem. Ciągle musieliśmy być w gotowości, uważać i unikać kłopotów. Ludzie nie mieli pojęcia, co musieliśmy robić na co dzień, żeby zapanować nad tym ledwie dyszącym pociągiem. Podczas walki z Holyfieldem zobaczyli jednak wreszcie na własne oczy, z jaką bestią mieliśmy do czynienia.

INTERIA/materiały prasowe

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Mike Tyson

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje