Reklama

Paweł Kuczyński: Satyra to nie wygłupy. To bardzo poważna sprawa

Paweł Kuczyński przy pracy /archiwum prywatne

Jest jednym z najbardziej cenionych w świecie polskich rysowników satyrycznych. Jego zaangażowane społecznie rysunki zamiast śmieszyć do łez, częściej skłaniają jednak do refleksji. Tego lata szczególnie, bo ostatnia z jego prac, zatytułowana "control" odniosła globalny sukces i postawiła mocną kontrę szaleństwu związanemu z grą Pokemon GO. Zapraszamy do rozmowy z Pawłem Kuczyńskim.

Reklama

Interia.pl: Czy na co dzień jesteś pogodnym i dowcipnym facetem? Pytam, bo jesteś powszechnie uznawany za satyryka, natomiast bardzo często twoje prace po prostu przygnębiają. To mocny, skłaniający do refleksji przekaz.


Paweł Kuczyński: To prawda. Nie jestem typem rysownika humorystycznego, ale w moim odczuciu satyra to nie wygłupy i dowcipy. To bardzo poważna sprawa...

Reklama

Gdybyś zatem sam miał napisać o sobie krótką notkę biograficzną - na przykład na Wikipedii, gdzie wciąż o tobie bardzo skromnie - co byś w niej zawarł?

- Myślę, że nie moja osoba jest tu najważniejsza, a moje prace. Wolę się na nich skupiać. Lubię, kiedy funkcjonują samodzielnie i zawsze z ciekawością obserwuję ich "żywot". To ciekawe, jak jedne przypadają do gustu, a inne pozostają niezrozumiałe.

Rozumiem, że rysujesz zawodowo. Czym zajmowałeś się wcześniej?

- Tak, to moja praca. Wcześniej, jak każdy młody twórca na studiach, wykonywałem różne prace. Rysowałem portreciki na imprezach, malowałem kopie obrazów czy wykonywałem wystroje lokali.

Dwanaście lat w branży za tobą, ale tego co stało się ostatnio, chyba sam się nie spodziewałeś. Mówię o grafice nawiązującej do hitu tego lata - gry Pokemon GO.

- Tą pracą z Pokemonem przypomniałem o sobie. Na świecie rozpoznawalny jestem od jakiegoś czasu (głównie poprzez fanpage na FB i cyklu prac na temat Facebooka). Miło mi, że teraz w Polsce zostałem zauważony.

Ponad 274 tysiące udostępnień - rysunek okrążył cały świat. Jakie były kulisy jego powstania?

- Tak, miałem urwanie głowy przez ostatni miesiąc. Ilustracja powstała dla mojego wydawcy (pewien internetowy portal). Na początku miałem pomysł, aby pokazać młodego człowieka z długą szyją w tej charakterystycznej pozie, patrzącego w smartfon. Siodło miało pozostać wolne, aby praca była bardziej "otwarta" na interpretacje, ale na fali sukcesu Pokemonów pomyślałem, że będzie to bardziej osadzone w aktualnej rzeczywistości i dodałem Pikachu.

Przesłanie dotyczy jedynie gry, czy przekaz ma szerszy wymiar?

- Tak jak mówiłem, praca miała mieć szersze przesłanie - o bezmyślnym uleganiu nowinkom technicznym.

Czy na twoim telefonie jedną z aplikacji jest Pokemon GO?

- Nie posiadam smartfona... Ale jestem bardzo ciekawy tej gry i tego, na czym polega jej sukces.

Polityka, nowe technologie, uzależnienie od Internetu - to tematy, które często poruszasz. Jesteś tylko obserwatorem, czy niektóre sytuacje z twoich dzieł dotykają cię osobiście? Prowadzisz duży fanpage, stałeś się sławny dzięki sieci. Nie boisz się, że sam wpadniesz w sidła, przed którymi przestrzegasz?

- Ostatnio często mi się zarzuca, że jestem hipokrytą. Nie jestem wrogiem nowinek technicznych. Czynnie z nich korzystam i je doceniam, ale z drugiej strony - to właśnie daje mi prawo do ostrzegania przed pułapkami, jakie też się czają. W swoich pracach zawieram swoje doświadczenia. Myślę, że w tym tkwi siła moich prac, że ukazują autentyczne obserwacje.

- Ktoś powie, że w Pokemony nie gram, a przygotowałem pracę na ich temat. Pokemon został użyty tu jako klucz do zrozumienia tej pracy. Na siodełku mogła siedzieć każda inna postać z gier. Najistotniejszym jest, aby zrozumieć, że traktowanie nowinek technicznych tylko do zabawy, jest niebezpieczne tak dla zdrowia fizycznego, o ile bardziej do tracenia kontaktu z rzeczywistością. Inni piszą, że dzięki Pokemon go młodzi ludzie ruszyli się sprzed monitorów i wyszli na zewnątrz. To oczywiście super. Zawsze coś. Ale smutne jest to, jak życiem młodych ludzi potrafi kierować jakaś gierka. Jaka będzie następna? Co będzie kazała robić młodym ludziom, aby świetnie się bawili?

Jakie są dla ciebie idealne warunki do pracy, gdy siadasz nad pustą kartką? Jak wygląda typowy dzień Pawła Kuczyńskiego?

- Każdy dzień zaczynam od aktywności fizycznej (klub fitness, bieganie itp). To podstawa. Najlepszy sposób na "odświeżenie" myśli... Albo najlepszy sposób, aby nie myśleć o rysowaniu. Potem zasiadam do rysowania, przygotowanego projektu dzień wcześniej. Popołudnie spędzam przed komputerem (głównie odpisywanie na pocztę... i wywiady) i poszukuję pomysłów na następne prace.

A co z inspiracjami? Zawsze w głowie kłębią się setki pomysłów, czy czasem po prostu brakuje ci weny?

- Mózg, jak mięsień, jeśli jest dobrze trenowany, to działa sprawnie...  Ale oczywiście są i gorsze dni.

Które z twoich rysunków uważasz za najlepsze? Czy są jakieś, z których do końca nie jesteś zadowolony, albo nie zostały zrozumiane?

- Jestem surowy wobec siebie i raczej nie zachwycam się swoimi pracami. Zawsze sobie myślę, że następna będzie lepsza i to mnie popycha do działania. Oczywiście, jak każdy twórca jestem próżny i cieszę się, gdy moje prace zostają zauważone czy nagrodzone w konkursach.

Współpracujesz na stałe z konkretnymi redakcjami, wydawnictwami, czy jesteś wolnym strzelcem?

- Raczej pracuję jako wolny strzelec. Taki stan rzeczy lepiej mi pasuje. Choć od roku współpracuję z miesięcznikiem "Charaktery".

Otrzymujesz wiele propozycji zawodowych? A może były też jakieś nietypowe oferty pracy?

- Ostatnio głównie propozycje od firm zajmujących się wydrukiem prac.

W wywiadach podkreślasz, że jesteś przywiązany do rodzinnego miasta - Polic, że nie lubisz wielkich metropolii. Co mogłoby cię skłonić do "ruszenia w świat"?

- Mogę funkcjonować gdziekolwiek, gdzie mam kąt do rysowania i dostęp do Internetu... A skoro to wszystko mam w Policach, plus cicha okolica, znajomi, rodzina to nic mi więcej nie potrzeba.

Pozwolisz, że spytam o życie prywatne - co lubisz robić po godzinach, gdy już nie rysujesz, nie musisz martwić o losy świata?

- Idę biegać. Trenuję, by zejść poniżej 40 minut na 10 kilometrów. 15 października odbędzie się ćwierćmaraton w Policach. Zapraszam!

Album? Wystawa? Nowa strona internetowa? Jakie masz najbliższe plany zawodowe?

- Zdecydowanie album. Muszę zebrać siły, znaleźć czas i przygotować wreszcie autorski album.

Wytyczasz sobie jakąś modelową ścieżkę kariery w branży? Gdzie chciałbyś być za powiedzmy dziesięć lat? Mając na koncie ponad sto nagród, czy są jeszcze jakieś, o których marzysz?

- Konkursy już mnie mniej kręcą i ostatnio nie mam już tyle czasu na nie, ale zawsze miło je wspominam. Dzięki nim powstały moje najlepsze prace. O swoim rysowaniu nie myślę w kategoriach kariery w branży. Będę rysował, jak długo będę miał pomysły i siły. Jeśli to nadal będzie się podobało, a przy okazji pozwalało mi zarabiać pieniądze, to cudownie. To mi wystarczy.

Rozmawiał Rafał Walerowski


INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje