Reklama

Paul Horner: Król fake newsów, który stoi za zwycięstwem Trumpa

Twierdził, że jego kampania pozwoliła wygrać Donaldowi Trumpowi. Oszukał miliony Amerykanów, choć za każdym razem żartował. Zmarł w tamtym roku w tajemniczych okolicznościach, mając zaledwie 38 lat.

Mówi się o nim, że jest jednym z twórców potężnej machiny fake newsów. Jego zmyślone historie były przekazywane przez media w całych Stanach jako prawdziwe doniesienia. Podczas wyborów prezydenckich w USA postawił sobie za cel wytknięcie wyborcom Donalda Trumpa głupoty i tego, że uwierzą w każdą bzdurę.

Reklama

Okazało się, że pomógł mu zwyciężyć, bo stał się nieświadomie częścią potężnej machiny propagandowej, o której istnieniu wiedziało niewielu. Do dzisiaj niechętnie się o niej mówi.

Zmarł nagle w tamtym roku, ponoć po przedawkowaniu leku. Wielu uważało początkowo wiadomość o jego śmierci za kolejny fejk. Część do dzisiaj nie wierzy, że był to wypadek.

Oto historia Paula Hornera będąca fragmentem książki "Strefy Cyberwojny" Agaty Kaźmierskiej i Wojciecha Brzezińskiego

Amerykanin Paul Horner na początku 2017 r. udzielił serii wywiadów, które niespodziewanie przyniosły mu sławę. Stał się takim autorytetem w swojej dziedzinie, że w marcu w charakterze eksperta zaprosił go nawet Parlament Europejski.

(...) zaraz potem wygłosił tyradę o tym, że wybrany zaledwie kilka tygodni wcześniej amerykański prezydent to idiota, a jego zwolennicy są durniami, bo od miesięcy powielali w internecie bzdury, ktore on, Paul Horner, wypisywał. A wypisał ich naprawdę dużo. Tak dużo, że w powszechnej opinii przysłużył się wygranej Donalda Trumpa.

Bzdury Horner wypisywał w internecie jednak już w czasach pierwszej kadencji Baracka Obamy. Wymyślił wtedy na przykład, że artysta znany jako Banksy został aresztowany i wreszcie wyszła na jaw jego tożsamość - naprawdę nazywa się Paul Horner.

Przeszczep głowy, więzienie za twerking

Zaraz po tym, jak Obama po raz drugi został prezydentem, Horner pisał o pierwszym udanym przeszczepie głowy u mężczyzny, który nazywa się Paul Horner. Mniej więcej w tym samym czasie zaczął też opisywać, co się dzieje w mieście DeQuincy w Luizjanie. A działy się tam rzeczy wyjątkowe, na przykład inwazja homoseksualnych zombie, legalizacja poligamii oraz penalizacja twerkingu. (...)

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje