Reklama

Ojciec się rodzi

Nikt nie rodzi się gotowy do roli ojca. Mężczyzna staje się nim z czasem. Ojciec też się w nim rozwija i doskonali - mówi Michał Grzanka przed II Narodowym Dniem Życia obchodzonym pod hasłem "Być ojcem - rola życia".

Ozon: Kto u was usypia dzieci?

Reklama

Michał Grzanka: Na zmianę. Jeśli nie ma mnie w domu cały dzień, to wtedy ja czytam bajki na dobranoc.

"Chcielibyśmy, aby każdy mężczyzna zrozumiał, że jego powołaniem jest być ojcem" (Komitet Obchodów NDŻ). Ty szybko to zrozumiałeś?

Zawsze chciałem mieć dzieci. Ale dopiero kilka lat temu zacząłem się zastanawiać nad tym, co to znaczy być ojcem i jak można być lepszym w tej roli. Kiedy urodził się mój pierwszy syn, zauważyłem, że niewielu ojców garnie się do kąpania niemowląt. Wtedy postanowiłem, że ja będę kąpał dziecko. Potem, kiedy zaczął mówić, zacząłem się zastanawiać, jak można się z nim lepiej komunikować itd. Jeszcze wiele przede mną.

Co to znaczy: być dobrym ojcem?

To znaczy mieć głęboką, budującą relację z dzieckiem.

Na stronie www.tato.net.pl znaleźć można "Siedem sekretów najlepszych ojców". Który jest dla ciebie najtrudniejszy?

Pierwszy: zaangażowanie. On jest podstawą wszystkich innych. Jak się postawi solidny fundament, to budowa ścian idzie w miarę łatwo. Warto się wysilić przy tych podstawach. A jest to czasem duży wysiłek. Nie w każdą aktywność moich synów łatwo mi wejść.

Czy można się nauczyć dobrego ojcostwa?

Na pewno. To wymaga postępowania zgodnie z siedmioma sekretami. Mężczyzna musi się zaangażować. Wtedy jest na dobrej drodze. Zapytałem żonę, jak jest ze mną. Agnieszka mówi, że w zależności od pracy, czasem mniej, czasem więcej, ale jestem z dziećmi, organizuję im czas, bawię się z nimi, daję wsparcie. Ojcem mężczyzna się staje. Nie przyjmuje się tej roli automatycznie. Ojciec też się rodzi, a potem rozwija i doskonali.

Mamy do czynienia z kryzysem ojcostwa. Współczesny ojciec też był wychowywany bez ojca. Co ojciec bez wzorców może zrobić dla swoich dzieci?

Ja tego nie doświadczyłem. Ale zgoda, ojcowie naszych ojców poginęli na wojnie. Jednak matki przechowały pamięć o nich. Bezcenny był przekaz: "Twój ojciec zawsze umiał cię rozśmieszyć" albo "świetnie jeździł konno". Jednak główną przyczyną tego kryzysu był i jest brak czasu ojców dla dzieci. Radę na to każdy mężczyzna musi znaleźć sam. Podjąć decyzję o zmianie stylu życia i odbicia się od światowej "normy": ojciec rozmawia ze swoim synem jedynie siedem minut dziennie. Jestem pewny, że nawet pokolenie ojców bez dobrych wzorców ma szansę je stworzyć.

Tylko kiedy?

Kluczowa jest jakość czasu spędzonego z dzieckiem. To może być jedynie pół godziny dziennie, pod warunkiem, że to będzie bardzo treściwe 30 minut. Tymczasem nawet bezrobotny ojciec często jest w domu emocjonalnie nieobecny. Na warsztatach powtarzamy: "Sposób, w jaki spędzasz czas ze swoimi dziećmi, mówi im, czy są dla ciebie ważne. Jeśli ciągle wyglądasz na zapracowanego i nie masz dla nich czasu, nie dziw się, że to, co do nich mówisz, jest pustosłowiem. Gdy potraktujesz dzieci jak skarb, poświęcisz dla nich inne rzeczy, by móc spędzać z nimi czas".

Ideałem jest pełna rodzina. Ale czy można uratować ojcostwo i szczęśliwe dzieciństwo, jeśli rodzina już się rozpadła? Czy rozwodnicy mają szansę na całkowity ojcowski sukces?

Tak. Wiele zależy od tego, jak wygląda stosunek mężczyzny do matki jego dzieci. Czwarty sekret efektywnych ojców to "szacunek i miłość dla matki twoich dzieci" niezależnie od tego, czy pozostaje twoją żoną, czy już nie. W pogardzie i nienawiści do byłej żony nie utrzyma się więzi z dzieckiem. Ważne jest, żeby nie kapitulować, jeśli sąd przyzna matce opiekę nad dzieckiem. Trzeba walczyć o możliwość jak najczęstszego widywania się z nim, a później zadbać o jakość spotkań. Budować więź, zamiast dawać upust rozgoryczeniu.

Niepełne rodziny to znak naszych czasów. Ten problem dotyczy co trzeciego dziecka. Czy organizujecie warsztaty także dla mężczyzn, którzy chcą być dobrymi przybranymi ojcami dla dzieci swojej żony, ale nie swoich, biologicznych?

Każdy mężczyzna, który chce się doskonalić, ma do nas wstęp. Mężczyźni, którzy nie są biologicznymi ojcami dzieci, przede wszystkim muszą poznać ich przeszłość. Tak jak rodzice adopcyjni. Na warsztaty zgłaszają się ludzie, którzy - choć świadomi trudności - chcą zbudować autentyczną więź z tymi dziećmi. Często zaczynają od poziomu koleżeńskiego, szybko jednak wchodzą w rolę ojca.

Dziecko potrzebuje nie tylko kogoś, kto jest kumplem, lecz także kogoś, kto stawia wymagania.

Wszystkie dzieci potrzebują prowadzenia i dyscypliny, niekoniecznie jako kary, ale jako wyznaczania jasnych granic. Ojciec, który wymaga i wprowadza dyscyplinę w sposób opanowany i sprawiedliwy, również tak okazuje miłość swoim dzieciom.

Podobno to kobiety wysyłają ojców na warsztaty. Nie tylko w trosce o dziecko, ale i o siebie...

Tak jest w 70 proc. przypadków. Matka przy wsparciu ojca pełniej przeżywa swoje macierzyństwo. Mężczyźni czasem nie są zachwyceni takim pomysłem. Musimy się starać, żeby te zajęcia były atrakcyjne. By ten, kto przybył, bo musiał, od razu nie uciekł.

Ktoś porównał "warsztaty dla taty" do "szkoły rodzenia".

Trafne porównanie. Ojcowie mają szansę się tam urodzić. Zetknięcie się z usystematyzowaną wiedzą na temat ojcostwa dało mi poczucie, że mogę świadomie podejmować działania, które wprost wpływają na moje ojcowskie relacje z dziećmi. Wiem, że jest kilka rzeczy, dzięki którym mogę się stać dobrym ojcem. Jak się to wie, pojawia się chęć do roboty.


Michał Grzanka - szkoleniowiec, konsultant, od sześciu lat prowadzi warsztaty dla ojców, współtwórca ruchu "Inicjatywa tato.net", tato dwóch synów (6 i 3 l.).

Ozon

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: matki | dziecko | tato | warsztaty | Ojców | ojciec

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje