Reklama

Obsesyjny fotograf

Po latach doświadczeń w zawodzie śmiało mogę powiedzieć: najważniejsze jest to, aby dążyć do zawodowego celu w etyczny sposób. Nie po trupach - mówi fotograf Robert Wolański.

Fotografem jesteś w zasadzie od dziecka...

Reklama

- Zainteresowanie, graniczące z obsesją, zaczęło się u mnie dość wcześnie, bo już pod koniec szkoły podstawowej. W liceum byłem już pewien, że będę w przyszłości robił zdjęcia. Wszystko to dzięki mojemu przyjacielowi, który w tamtych czasach zajmował się fotografią. Jeździł po świecie jako reporter i zaraził mnie tą dziedziną sztuki. Potem hobby przerodziło się w życiową pasję i sposób na życie.

Czy na swojej drodze do sukcesu dostrzegasz jakieś kluczowe momenty? Sytuacje, które w szczególny sposób na ciebie wpłynęły?

- Pierwszym ważnym momentem było dostanie się do szkoły filmowej. Zainteresowanie fotografią przerodziło się w prawdziwą pracę ze światłem, zupełnie inne widzenie świata niż dotychczas. Lata spędzone w szkole, na studiach, to było najlepsze, co mi się zdarzyło w życiu zawodowym. Poznałem i pracowałem z legendami polskiego kina: reżyserami, scenarzystami i - przede wszystkim - operatorami. Zaraz po studiach wyjechałem za granicę, więc pierwsze kroki w zawodzie stawiałem poza krajem.

Czy z perspektywy lat możesz powiedzieć, że jest recepta na sukces w pracy fotografa?

- Kiedy byłem młodszy sam stawiałem sobie to pytanie. Dzisiaj, po latach doświadczeń w zawodzie, śmiało mogę powiedzieć: najważniejsze jest to, aby dążyć do zawodowego celu w etyczny sposób. Nie po trupach.

- Bez względu na to, jaki fach masz w ręku lub w czym chcesz się kształcić. Jesteś fotografem, lekarzem czy sklepikarzem - jeśli wstajesz rano i zastanawiasz się, co jeszcze możesz zrobić, by ulepszyć swoją pracę - jak się rozwijać, używać nowych narzędzi, co jeszcze poprawić lub głębiej poznać to znaczy, że zaczynasz zbliżać się do twojego celu. Potem mija trochę czasu i okazuje się, że jesteś naprawdę dobrym fotografem, lekarzem, prawnikiem. Takim, którego się docenia i poszukuje.

- To jest chyba najtrafniejsza recepta - trzeba kochać to, co się robi. Trzeba również doceniać to, co dzieje się samoistnie oraz ludzi, którzy stają na twojej drodze. Spotykam obecnie wiele osób, których marzeniem jest zostać "znanym fotografem". Problem w tkwi w tym, że najpierw musisz zostać fotografem, dopiero potem, często po latach, uda ci się zostać tym "znanym".

Masz z jeszcze kontakt z fotografią analogową?

- Rzeczywiście przeszedłem wszystkie stopnie wtajemniczenia związane z tradycyjną fotografią, od negatywów czarno-białych, przez epokę fotografii kolorowej po najnowsze metody. Na przestrzeni lat narzędzia się zmieniały, technologia ewoluowała. Kiedyś podstawą mojej pracy były powiększalniki - zaczynając od Krokusa po Magnifaxy. Dzisiaj muszę mieć w studio dobry aparat fotograficzny, obiektywy i karty pamięci SanDisk.

Tęsknisz za ciemnią, chemikaliami, wszystkim co wiąże się ze starym sposobem wywoływania zdjęć?

W zasadzie nie tęsknię za fotografią analogową. Kilkanaście lat temu zawód fotografa wymagał dużej wiedzy związanej z technologią negatywu, wywołania czy odbitek. Dzisiaj już nikt nie ma o tym pojęcia. Niewiele osób interesuje się jak powstaje fotografia, a jest to rzecz magiczna - wszystkie chemiczne zależności między światłem a produktami, które ktoś ponad sto lat temu ktoś pomieszał i powstało zdjęcie. To jest naprawdę piękne.

- Teraz sam dla siebie wracam do analogowych fotografii w postaci polaroidów, które też powoli są coraz mniej popularne. Dla mnie osobiście są nośnikiem wręcz malarskim. Wynika to może z faktu, że od lat interesuję się sztuką.

- Mam kilka naprawdę nietypowych aparatów, kupowanych w różnych miejscach na świecie. Jak uda mi się zdobyć materiały, które z roku na rok są coraz trudniejsze do kupienia, to czasem bawię się analogową fotografią. Potem skanuję odbitki i obrabiam - bardzo to lubię. Co do typowych aparatów analogowych na kliszę, to mam jeszcze dwa, ale nie robię już nimi zdjęć. Kontakt z technologią analogową mam już raczej sporadyczny, dla czystej przyjemności.

Czy w dzisiejszym świecie fotografii każde zdjęcie jest poddawana obróbce?

Robię czasami zdjęcia, których nie poddaje się obróbce, a dokładniej mówiąc - retuszowi. W fotografii cyfrowej istnieje - i istnieć musi, pewien etap, który też można "podciągnąć" pod obróbkę, ale porównałbym go raczej do systemu wywołania filmu. Kiedyś filmy można było wywołać w bardzo określony sposób, np. mniej lub bardziej kontrastowo. To powodowało, że pracując na różnych papierach fotograficznych o odmiennej gradacji kontrastu, można było uzyskać pewne efekty związane właśnie z kontrastem i finalnie kolorem.

- Dziś podstawowy etap wywołania filmu, ze względu na kontrast i kolor, jest procesem standardowym. Pliki wychodzące z aparatów cyfrowych są "gołe". Poddaje się je nasyceniu kolorami czy ustawieniu kontrastu.

...i retuszuje.

- Ja najczęściej fotografuję ludzi. Retusz zawsze istniał i istnieć musi. Nawet w fotografii analogowej, co jest i było swego rodzaju wiedzą tajemną, istniały techniki i narzędzia do retuszu. Jednak osób zorientowanych w tej sztuce było o wiele mniej, zaś programy do edycji zdjęć były bardzo drogie. Natomiast na poziomie fotografii zawodowej w 99% zdjęcia poddajemy obróbce, bo zawsze są jakieś niedoskonałości, np. cery - spowodowane, chociażby gorszym dniem modelki itd. Rzadko zdarza się, by taka obróbka nie istniała.

- Muszę zaznaczyć, że ja sam nie ulepszam zdjęć - lubię swego rodzaju naturalność. Czasami jednak na ostateczną decyzję składa się zdanie wielu osób, co wynika z faktu, że często bywam w takim położeniu, iż jestem jedną z osób współpracujących w skomplikowanym procesie powstania zdjęcia.

- Niezależnie od poprawek, wywołania czy koncepcji, fotografia to dziedzina, która fascynuje, a praca z ludźmi daje ogromną satysfakcję.

Wszystkich fanów fotografii zapraszamy do udziału w konkursie, w którym można wygrać cenne nagrody (www.seryjnezdjecia.pl), między innymi udział w warsztatach fotograficznych, które poprowadzi Robert Wolański. Prace można zgłaszać do 10 sierpnia.

materiały prasowe

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje