Reklama

Obrzydliwie bogaty i ma dobry gust

Jerzy Mazgaj mówi o odpowiedzialności związanej z obecnością na liście najbogatszych Polaków oraz o przemianie, która zaszła w naszym kraju po 89 roku. A także o tym, że największą zmorą dla polskiego biznesu jest sieć fiskalnych przepisów.

Obecność na liście najbogatszych Polaków przeszkadza panu w interesach czy pomaga?
Jerzy Mazgaj:
Bardzo przeszkadza.

Reklama

W 2006 roku był pan na 86. miejscu, w 2007 na 49. Marsz w górę.
Przeszacowanie?

Biznesmen Marek Profus, który jest obecny na tej liście od początku jej istnienia, powiedział, że po każdej edycji wszyscy pośrednicy podnoszą mu prowizje.
Każdy ranking, jeśli nie jest związany ze sportem, ma w sobie coś nieeleganckiego i niepotrzebnego. Proszę posłuchać, jak to brzmi: konkurs na 10 najlepiej ubranych Polaków, na 50 najlepiej uczesanych aktorów, na 20 najładniejszych aktorek. Kwestia subiektywnego poczucia smaku.

Pan wymienił konkursy, w których rolę odgrywa poczucie estetyki wybieranych i wybierających, a nie konkretne kwoty.
Konkretne kwoty? Proszę pana, ja działam w sektorze rynku publicznego, wystarczy zobaczyć, ile mam akcji, pomnożyć przez kurs dzienny i wszystko widać jak na dłoni. Ta lista opiera się na ogólnodostępnych danych, a w taki sposób naprawdę trudno jest zweryfikować dochody wielu obecnych na niej biznesmenów.

Bo działają w szarej strefie.
Tego nie mówię.

Po opublikowaniu rankingu pośrednicy podnoszą Panu prowizję?
Przede wszystkim z całkowitą bezwzględnością rzuca się na mnie urząd skarbowy, przeglądając wszystkie księgi od momentu rozpoczęcia przeze mnie działalności gospodarczej. Sprawdzane jest pochodzenie każdej złotówki. Każda transakcja jest weryfikowana ze szwajcarską drobiazgowością.

I to tak Panu przeszkadza?
Przeszkadza mi. Żona się denerwuje, wzmacnia ochronę, instaluje wokół domu dodatkowy monitoring. Na obecność w rankingu tygodnika "Wprost" klasyfikowani nie mają żadnego wpływu. Podobnie jest z polska edycją "Forbes" i ich listą. Gdyby było inaczej, zapewniam Pana, że niejeden biznesmen wiele by zapłacił, aby się na nich nie znaleźć.

Dowiedz się więcej na temat: odpowiedzialność | firmy | whisky | Marek Kondrat

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje