Reklama

Mecz to pretekst: Wojna żydowsko-arabska na trybunach

Kibice Maccabi Tel Awiw podczas meczu z Bayernem Monachium /Associated Press /East News

- Problemy na stadionie to oznaka problemów w społeczeństwie. Nie da się rozwiązać tylko tych na stadionie bez próby uzdrowienia społeczeństwa. Teraz mamy premiera, który zachowuje się jak rasista. Netanjahu jest pierwszym rasistą, propaguje rasizm i głosi rasistowskie hasła. Mówi, że Arabowie chcą zniszczyć Żydów. To cyniczne, on w to nie wierzy, ale mówi tak do milionów swoich zwolenników i podgrzewa emocje. Netanjahu idzie do telewizji tuż przed wyborami i mówi: "Arabowie nadjeżdżają w swoich autobusach i zamierzają przejąć nasze ziemie" - mówi izraelski dziennikarz Ouriel Daskal.

Coraz więcej badaczy, obserwatorów i dziennikarzy przyznaje, że nie sposób rozdzielić sportu od polityki i problemów społecznych. Czasem warto zawiesić idylliczne, życzeniowe założenia, mówiące o tym, że elementy te powinny istnieć w osobnych wszechświatach i nigdy się ze sobą spotykać. Warto spojrzeć na świat inaczej, uznając właśnie możliwość układu, w którym wszystko, co tworzą ludzie - kultura, historia, sport, polityka, konflikty, nastroje społeczne - przenika się każdego dnia.

Można nie kochać futbolu, ale warto wiedzieć, jak wpływa na ludzi. Można nie być kibicem, ale warto zobaczyć, jak kibicowanie daje ludziom głos. Czasem to głos rozpaczy, bólu, złości, a czasem politycznej przynależności, akceptacji albo zwykłego szczęścia. Anita Werner i Michał Kołodziejczyk przez wiele miesięcy w sześciu różnych krajach na własnej skórze sprawdzaliśmy, jak to działa: jak piłka nożna wpływa na miejsca i ludzi od lat żyjących w konflikcie, jak te konflikty widać w drużynach i na trybunach.

Reklama

W swoich podróżach dotarli między innymi do Izraela, gdzie dobitnie widać, jak futbol może stać się zwierciadłem problemów społecznych.

Przeczytaj fragmenty książki Anity Werner i Michała Kołodziejczyka "Mecz to pretekst. Futbol, wojna, polityka", która ukaże się 14 października nakładem Wydawnictwa SQN.

Kiedy mówimy, że w ciągu tygodnia obejrzymy trzy mecze ligi izraelskiej, Ouriel Daskal ostrzega: "Możecie dostać raka oczu". Rozmowę z Ourielem, dziennikarzem "Calcalist", polecało nam wiele osób. Mówili, że jest odważny i barwny. W trakcie dwugodzinnego spotkania kilka razy pytaliśmy, czy na pewno możemy go cytować. Mówił, że możemy nawet podkreślać jego słowa.

- Problemy na stadionie to oznaka problemów w społeczeństwie. Nie da się rozwiązać tylko tych na stadionie bez próby uzdrowienia społeczeństwa. Teraz mamy premiera, który zachowuje się jak rasista. Netanjahu jest pierwszym rasistą, propaguje rasizm i głosi rasistowskie hasła. Mówi, że Arabowie chcą zniszczyć Żydów. To cyniczne, on w to nie wierzy, ale mówi tak do milionów swoich zwolenników i podgrzewa emocje. Netanjahu idzie do telewizji tuż przed wyborami i mówi: "Arabowie nadjeżdżają w swoich autobusach i zamierzają przejąć nasze ziemie". 

Mamy też panią minister sportu Miri Regew, która przychodzi na mecz Beitaru i robi sobie zdjęcia z ludźmi partii Khan. To partia skrajnie prawicowa, zdelegalizowana przez Likud w 1994 roku. Pani minister robi sobie zdjęcia z ludźmi, którzy śpiewają do Arabów: "Spalimy waszą wioskę" - opowiada Daskal.

Daskal to chodząca encyklopedia. Działa jak szafa grająca - wystarczy wybrać temat i słuchać. Bejtar, jako skrajnie prawicowa żydowska organizacja, powstał w 1923 roku w Rydze, a jego siedzibą została Warszawa. Zamierzał kształcić "nowych Żydów", opierając się na kulturze i historii, ale miał także charakter militarny. Menachem Begin, przywódca Bejtaru w Polsce, jako kapral podchorąży Armii Polskiej na Wschodzie dotarł w 1943 roku do Palestyny, gdzie poprosił o zwolnienie z przysięgi wojskowej i wstąpił do podziemnej organizacji Irgun Cewai Leumi. 

Po powstaniu państwa zdobywał pozycję polityczną, bo zaczął rozumieć, że istnieje też "drugi Izrael". Jeździł nie tam, gdzie mieszkali uprzywilejowani i wykształceni Aszkenazyjczycy, lecz w miejsca, gdzie żyli biedni Żydzi z Iranu, Persji czy Maroka. Szukał terenów niedoinwestowanych, nieprzyporządkowanych politycznie, ludzi bezrobotnych, wyplutych przez system. Jego partia, która później stała się Likudem (co po polsku oznacza "Jedność"), mówiła im wszystkim: "Jesteśmy waszym domem, jesteśmy waszą nadzieją". Likud wygrał wybory w 1977 roku, a Begin był pierwszym prawicowym premierem Izraela.


materiały prasowe

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: książka | piłka nożna | Izrael

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje