Reklama

​Markus Torgeby i życie w rytmie natury pod gołym niebem

Markus najlepiej się czuje na łonie natury /Markus Torgeby /archiwum prywatne

Wszyscy musimy zarabiać, by utrzymać rodzinę. Nie miałeś z tym problemu po powrocie z lasu, gdzie obowiązują odmienne prawa?

Reklama

- Mamy to szczęście, że nigdy nie brakowało nam jedzenia. W dużej mierze była to zasługa mojej żony - jest świetną specjalistką, miała dobrą pracę w Volvo Company. Frida jeździła do pracy, a ja skupiłem się na pisaniu książek. Żyło nam się bardzo dobrze, ale w pewnym momencie żona odeszła z pracy. Doszliśmy do wniosku, że już nie musi tyle pracować, a my możemy przenieść się bliżej lasu i żyć skromniej.

Każdy inaczej definiuje wolność...

- Otóż to. Ludziom się czasem wydaje, że im więcej pracują, im więcej zarabiają, tym mają więcej wolności, bo pozwala im na nią stan konta. To nie jest prawdą. Mieszkałem kiedyś kilka miesięcy w Tanzanii. Jadłem, co dała nam ziemia, kupowałem proste produkty spożywcze, kąt do spania dzieliłem z innym biegaczem. Byliśmy wolni, a życie kosztowało nas garść drobniaków. Kluczem, tak uważam, jest umiejętność doszukiwania się w życiu satysfakcji nawet wtedy, kiedy mamy mniej niż inni. Jeśli umiesz się z tego cieszyć - jesteś szczęściarzem. Pieniądze i piękne rzeczy same szczęścia nie dadzą. Czego właściwie potrzebujemy do życia? Jedzenia, dachu nad głową, ubrań. Bogactwo można znaleźć gdzie indziej, ja je odnajduje w naturze.

Jakie prawdy życiowe chciałbyś przekazać swoim dzieciom?

- Chciałbym pomóc im zbudować relacje z naturą. Ułatwić zrozumienie tego, kim są, kim chcą być i jaka jest ich droga życiowa. Chciałbym też pokazać im, że życie to cała paleta stanów i emocji, raz jesteśmy smutni, ronimy łzy, innym razem jesteśmy weseli i uśmiech nie schodzi nam z twarzy. To normalne. Nie prawimy im z Fridą kazań, ale wiedziemy dobre, szczęśliwe życie. Dzieci, jak sądzę, widzą to, nasza relacje je wzmacnia. Co jeszcze? Na pewno cierpliwość jest cechą, która pomaga przetrwać trudne chwile. Staramy się nie panikować z żoną, jeśli coś dzieje się nie po naszej myśli, spokojnie czekamy na to, co przyniesie los. Stres i presja czasu nie są dobrymi doradcami.

Korci cię powrót do lasu?

- Pewnie! Nie zostawiłbym rodziny, ale to uczucie, kiedy wchodzę do lasu, budzącego się wiosną z zimowego snu... Trudno je opisać. Mam trójkę wspaniałych dzieci, szczęśliwe małżeństwo, żyję z pisania książek, a czy kiedyś wrócę do lasu? Pewnie tak, ale nie wcześniej niż za dziesięć lat i na pewno na warunkach, które będą odpowiadać rodzinie.

Nie czekaj do ostatniej chwili, pobierz za darmo program PIT 2020 lub rozlicz się online już teraz!

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: markus torgeby | natura | las | życie | przyroda

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje