Reklama

Małysz skończy sam

"Zapewniam, że o medale będę walczył tak długo, jak to będzie możliwe" - mówi Adam Małysz w wywiadzie dla magazynu "Essence" i opowiada o tym, jak wyobraża sobie życie po skakaniu.

Wioletta Podgórska, Marek Łuszczyna: - "Adam Małysz to fantastyczny zawodnik. Uwielbiam jego styl skakania. Ma nieprawdopodobną siłę odbicia, wielką moc w nogach. Zupełnie jak ja za swoich najlepszych lat". Kto to powiedział?

Reklama

Zobacz: Andreas Goldi Goldberger wykonuje skok przez przełęcz!

Adam Małysz: - Matti Nykanen?

- Pod względem skakania jesteście podobni. Tylko różnie pojmujecie skromność.

- Ale to podobieństwo uświadomił mi dopiero trener Lepistoe. Ja sobie w ogóle nie zdawałem sprawy, ze mogę być podobny do Nykanena, który jest skoczkiem wszech czasów. Chodzi głównie o to mocne odbicie. Jeśli Lepistoe tak mówi, można mu wierzyć, trenował Nykanena w czasach, kiedy Fin osiągał swoje największe sukcesy.

- A co z tą słynną, momentami groteskową, skromnością Adama Małysza? Pamiętamy, jak kilka sezonów temu, tuż po podwójnym zdeklasowaniu rywali w Zakopanem, w odpowiedzi na ekstatyczne pytanie dziennikarza "co Pan teraz czuje?", usłyszeliśmy, że jest fajnie, i w sumie to można się tylko cieszyć.

- No właśnie to jest moje największe szczęście, że zostanę zapamiętany jako zwykły, skromny chłopak. Człowiek który osiągnął sukcesy w swojej dyscyplinie sportu, ale pozostał sobą, uniknął pułapki gwiazdorstwa w złym tego słowa znaczeniu. Myślę, że dzięki połączeniu skromności i tego, do czego udało mi się dojść, zostanę w głowach większej ilości kibiców. I na dłużej.

- I nigdy nie buchnęła woda sodowa?

- Może trudno w to uwierzyć, ale nigdy.

- Nawet poza okiem kamery, choćby na chwilę? Czterokrotnemu zdobywcy Pucharu Świata, czterokrotnemu Mistrzowi Świata, triumfatorowi Turnieju Czterech Skoczni?

- Każde zwycięstwo to jest potworna robota, wymagająca ogromnego zaangażowania, wielu poświeceń oraz wyrzeczeń. Pojmuję swoje sukcesy jako realizację tego, o czym marzyłem od szóstego roku życia, kiedy po raz pierwszy nieporadnie wdrapałem się na małą skocznię i oddałem pierwszy skoczek. Wtedy to była zabawa, która z czasem przerodziła się w pasję i zawód. Każde zwycięstwo jest wyjątkowe, każde dawało mi ogromnie dużo radości i satysfakcji. I zostańmy przy tych emocjach.

Dowiedz się więcej na temat: skoki | medale | Adam Małysz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje