Reklama

Jelcz: Jeżdżący pomnik złotej ery polskiego himalaizmu

Odrestaurowany jelcz przypomni o historii polskiego himalaizmu /materiały prasowe

Reklama

Wspomniałeś o tegorocznej wyprawie dzieci tamtych himalaistów. Jak do niej doszło?

- Tak, w kwietniu tego roku udało mi się namówić dzieci jednego z tragicznie zmarłych uczestników wyprawy z 1979 roku na wyjazd do Nepalu. Pojechali z nami także najbliżsi. Ogromnie żałuję, że nie udało mi się skontaktować z innymi rodzinami himalaistów sprzed 40 lat, bardzo bym chciał aby wspomniały swoich najbliższych w biogramach, które mógłbym umieścić w swojej książce. 

Reklama

- Szanuję oczywiście stanowiska osób, które nie zechcą tej wyprawy ponownie opisywać. Po dotarciu na miejsce udało nam się odszukać opuszczoną bazę pod Annapurną Południową i skałę, na której w 1988 roku umieszczoną pierwszą tabliczkę pamiątkową (Ryszard Włoszczowski, Jerzy Pietrowicz, Bogdan Dejnarowicz). Niestety, po tylu latach zostały po niej tylko otwory w skale. Zamontowaliśmy nową tablicę pamiątkową z nazwiskami zmarłych wspinaczy i szczęśliwie wróciliśmy do domu.

Książka o wyprawie z 1979 roku, o której mówisz, była marzeniem taty. Uda ci się je spełnić?

- O tym marzeniu powiedział mi na początku roku przyjaciel ojca. Na książkę składać się będzie dziennik taty z wyprawy, wzbogacony o liczne uzupełnienia. Bardzo mnie dotknęło to, że żadne wydawnictwo nie zainteresowało się historią nieznanego himalaisty z Jeleniej Góry. Nadal walczę z wydaniem książki samotnie, dzięki wsparciu internautów udało mi się zebrać blisko osiem tysięcy złotych. Kwota ta nie zapewni dużego nakładu, ale pozwoli mi na wydanie książki. Premiera “Jeszcze Tu Powrócę" zaplanowana jest na maj przyszłego roku. Nazwisko każdego kupującego, który złoży zamówienie przed drukiem, umieszczę w książce wraz z podziękowaniem. Wystarczy do mnie napisać. 

Czego mogę wam życzyć przed wyprawą?

 - Burubahajr! To taki afgański okrzyk odpowiadający uderzeniu w blachę na odjazd życząc tym samym dobrej drogi. Potocznie nazywa się tak również lokalną ciężarówkę oraz bagażnik na kabinie kierowcy. Czy coś jeszcze? Chyba tylko tego, aby projekt jelczemwhimalaje.pl został zrealizowany z sukcesem.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: jelcz | himalaizm | Himalaje

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje