Reklama

Jak smakuje życie w jaskini na Teneryfie? Rozmowa ze Zdzichem Rabendą

Zdzich zamieszkał w skalnej wnęce na ponad pół roku /Zdzich Rabenda /materiał zewnętrzny

Czy żyjesz na wyspie bardziej incognito i starasz się unikać kontaktów z mieszkańcami wyspy, czy wręcz odwrotnie? Jak reagują na ciebie i na całą społeczność z jaskiń ludzie z Teneryfy?

Reklama

- Nie ma jednej odpowiedzi na to pytanie, bo każda może okazać się prawidłowa. Każdy żyje tutaj w swojej bańce i te dwie bańki się tutaj nie przenikają. Raczej wydaje mi się, że miejscowi (rodowici Kanaryjczycy oraz expaci) są dla nas przychylni. Niektórzy przyjeżdżają tutaj, aby zostawić jakieś sprzęty, meble, urządzenia, resztki z budowy. To miejsce też stało się małą atrakcją turystyczną, bo ludzie tutaj w kanionie mieszkają co najmniej od kilkunastu lat i powoli wrosła ta społeczność w krajobraz kulturowy tego miejsca. 

- W Polsce może trochę to się nie mieścić w głowie - taki styl życia - ale na Teneryfie już przed kilkuset laty lokalna ludność mieszkała w jaskiniach, ponieważ to było zdecydowanie łatwiejsze do zaadaptowania i urządzenia miejsce, niż budowa domu z kamienia na wybrzeżu. Zresztą w jaskiniach także mieszkały pierwotne grupy ludzi w Portugalii i Hiszpanii.

Masz jakieś plany na następne miesiące? Przed nami lato, na Teneryfie będzie wtedy na pewno upalnie. Ty jednak, jak mi już wcześniej napomknąłeś, decydujesz się wrócić do Polski. Dlaczego? Tak bardzo tęsknisz?

- Nie planowałem tak długo być na Teneryfie. Chciałem tutaj przyjechać, ponieważ lockdown i zamknięcie sektora kultury oraz organizacji wydarzeń sprawiło, że wyjechałem z Polski. Teraz wszystko powoli się odmraża, zatem pewne moje plany mogę zrealizować. Wystąpię na wspomnianym już Festiwalu Włóczykij w Gryfinie oraz będę organizować Off Travellers - Festiwal Podróży, Ekologii i Dobrego Życia w Ińsku w województwie zachodniopomorskim, który odbędzie się 1-4 lipca i serdecznie każdego zapraszam. 

- Ponadto trochę tęsknie za znajomymi widokami, za jeziorem w rodzinnych Tychach, za położeniem się na zielonej łące, za towarzystwem najbliższych przyjaciół. Jestem również zapalonym kajakarzem, a na Teneryfie nie ma rzek, więc nie mam jak spełniać swojej pasji, a w Polsce już planują mi się okazyjne spływy ze znajomymi. W ojczyźnie będę tylko przez lato, ale tak wiele wydarzeń mi się szykuje, że wizja powrotu na Teneryfę od jesieni w ogóle jawi mi się dopiero w bardzo dalekiej perspektywie.

Długo w Polsce nie zabawisz, to prawda. Od jesieni właśnie planujesz wracać na Teneryfę. Chyba ci się spodobało to życie na Wyspach Kanaryjskich. Co planujesz robić tu po powrocie?

- Mam zamiar realizować autorskie wyjazdy na Teneryfie we współpracy z pewnym biurem podróży. Sądzę, że po tak długim pobycie na wyspie znam już wiele niestandardowych miejsc, tajne zakamarki, czy atrakcje poza utartym szlakiem. Właśnie do takich miejsc chciałbym zabierać grupy turystów, które zdecydują się na moje towarzystwo jako lokalnego przewodnika.

Zamieszkasz znowu w swojej jaskini?

- Zobaczymy do jakiej jaskini trafię. Może wrócę do tej samej, może do innej. Jeszcze nie wiem w jakiej formie i w jaki sposób dokona się ten powrót. To wszystko przyniesie życie. Rok 2020 nauczył mnie, że nie ma potrzeby za dużo planować. Bo im więcej jest planów, tym więcej jest z tego śmiechu. Ale wierzę, ze cokolwiek mi życie nie przyniesie, to będzie to coś dobrego.


INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: męskie tematy | wywiady | Teneryfa | jaskinia | przygoda | freeganizm

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje