Reklama

Jak smakuje życie w jaskini na Teneryfie? Rozmowa ze Zdzichem Rabendą

Zdzich zamieszkał w skalnej wnęce na ponad pół roku /Zdzich Rabenda /materiał zewnętrzny

Do codziennej pracy potrzebujesz przecież internetu oraz prądu. Jak sobie organizujesz wifi czy dostęp do energii elektrycznej?

Reklama

- Z internetem nie ma problemu. Na Teneryfie jest znakomity zasięg LTE, wystarczy kupić pakiet danych z hiszpańską kartą sim. Wystarcza na tyle, ze mogę pracować, kontaktować się z bliskimi online, a nawet oglądać Netflixa. Kamieniem milowym w rozwoju mojego mieszkania w jaskini było pojawienie się elektryczności. Przyjechałem na wyspę z własnym źródłem prądu - kompaktowym panelem słonecznym wielkości połowy kartki A4. Taki panel znakomicie działa. Wygeneruje on energię potrzebną do załadowania telefonu, laptopa czy powerbanka itd. Ale dopiero pomoc dobrego znajomego, Marka Klonowskiego, okazała się ogromnym skokiem cywilizacyjnym dla mnie. 

- Marek, pracując w branży fotowoltaicznej, zaproponował mi pełną elektryfikację jaskini. Zorganizował mi panel o mocy 200 VAT, czyli taki jak na dachach kamperów. Mam teraz urządzenia, które przetwarzają i magazynują energię, czyli akumulator i falownik. Dzięki takiemu sprzętowi mogę sobie zaświecić światło wieczorem w jaskini. Takie rozwiązania pomogły nie tylko mi, ale także innym osobom mieszkającym tutaj w kanionie, którzy odwiedzają mnie m.in. po to, aby skorzystać z elektryczności. 

- Teraz już mam tutaj XXI wiek, więc niczego mi nie brakuje. Mam nawet projektor i mogę organizować pokazy zdjęć dla znajomych. Elektryczność też wprowadziła to zaburzenie, że już nie żyję zgodnie z rytmem dnia i nocy, a z powrotem jestem jakby w cywilizacji. Można powiedzieć, ze przeżyłem tutaj okres od epoki kamienia łupanego do XXI wieku.

Dowiedzieliśmy się już całkiem sporo, jak zorganizowałeś sobie nową rzeczywistość na Wyspach Kanaryjskich, ale interesujące jest także to, w jaki sposób zdobywasz jedzenie. Jesteś freeganinem. Co to oznacza? Dlaczego zdecydowałeś się na taką "dietę"?

- Freeganizm jest to ruch, który powstał w odpowiedzi na brak akceptacji dla wyrzucania nadwyżek niesprzedanych lub rzekomo zepsutych produktów. Działa on na całym świecie, w tym w Polsce. Ruch przeciwstawia się praktykom, które dotyczą głównie sklepów wielkopowierzchniowych. To one wyrzucają olbrzymie ilości jedzenia i innych towarów. 

- Wyrzucane one są z uwagi na dwie rzeczy: minęła data przydatności do spożycia albo sugerowanego terminu spożycia (który nie jest tożsamy z tym pierwszym, ponieważ produkty mogą czasem wytrzymać dużo dłużej, niż podaje producent na opakowaniu) oraz uszkodzenie opakowania. Wystarczy mała dziurka w pudełku i już produkt ląduje na śmietniku pomimo tego, że jest nadal dobry i świeży! Jak to wygląda w praktyce? Generalnie zagląda się do śmietników przy sklepach. Może to budzić w kimś obrzydzenie, ale po dłuższym czasie freeganizm przyniósł w moim życiu olbrzymie zmiany. Od dawna nie jadłem tak dobrze, jak teraz!

Podasz nam jakieś perełki znalezione na marketowych śmietnikach? Może niepotrzebnie się wykosztowujemy na luksusowe towary, skoro one leżą dosłownie za rogiem.

- Kawior, krewetki, nawet solidny kawałek oryginalnej argentyńskiej wołowiny. To tylko przykłady. Widok kilkudziesięciu butelek wina na śmietniku to również nic dziwnego. Wybierając się do sklepów sprzedających hurtowe ilości produktów, można znaleźć na śmietnikach rzeczy wyrzucane w ilościach równie hurtowych. Raz znajomi znaleźli ponad 1000 piw! Jestem od wielu lat wegetarianinem, ale również nie narzekam, ponieważ codziennością się stały dla mnie papaja i awokado, które w sklepach czasem potrafią kosztować fortunę. 

- Podsumowując, około 95% produktów, jakie nabywam, pochodzą ze śmietników, a pozostały procent to moje małe zachcianki. Ale we freeganizmie też chodzi o to, aby pozbywać się tych zachcianek. Ponadto ruch ten uczy dostosowywania się do warunków. Obiad danego dnia zależy od tego, co znajdę na marketowym śmietniku, a nie od "smaku" na konkretną potrawę. Freeganizm ponadto nie dotyczy tylko żywności wyrzucanej ze sklepów, ale także wszelkich innych produktów, których pozbywają się sklepy - materiały budowlane, sprzęt techniczny itd.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: męskie tematy | wywiady | Teneryfa | jaskinia | przygoda | freeganizm

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje