Reklama

Gramy bez stresu

Gdyby Mozart żył i dostał się na ich koncert, pewnie by się złapał za głowę. Potrafią jednocześnie grać, wykonywać nietypowe dźwięki, tańczyć, skakać i tupać... Są oryginalni, są jedyni w swoim rodzaju. Grają dla całego świata. Rozmowa z grupą MoCarta.

Jak można określić rodzaj muzyki, którą wykonujecie? Muzyka niepoważna?

Reklama

Ktoś kiedyś powiedział, że rodzaj wykonywanej przez nas muzyki to kabaret smyczkowy. Może tak pozostać. My robimy swoje. A od klasyfikacji są inni.

W jaki sposób wymyślacie nowe, zabawne skecze?

Chcemy, by pretekstem była muzyka klasyczna. Potem wybieramy temat filmowy, serialowy, telewizyjny albo obyczajowy.

Tak powstała parodia piosenki Mandaryny?

Tak. Wykorzystujemy rzeczy, które są mocno zakorzenione w świadomości widza. Tak jak w tym przypadku. Wykorzystujemy te rzeczy w zaskakującym momencie, a to widza śmieszy.

Na scenie wyglądacie na wyluzowanych. Nie czujecie stresu?

Kłopoty ze stresem mieliśmy w szkole muzycznej. Później to już samo przeszło. Generalnie istnieje trema paraliżująca i mobilizująca. Ludzie z tremą paraliżującą nie przechodzą dalej w edukacji muzycznej, bo nie dają sobie z nią rady. Muzycy, którzy wychodzą z tak zwanej fabryki snów, którą jest akademia muzyczna, są już na stres zaprawieni.

O czym myślicie przed występem?

Na pewno zastanawiamy się nad tym jak ludzie nas przyjmą albo jak przyjmą nowy utwór. Jesteśmy ciekawi kto jest na widowni: czy przeważają mężczyźni, czy bardziej kobiety.

Płeć na widowni ma znaczenie?

Zdecydowanie. Mężczyźni reagują mniej spontanicznie, mniej ich słychać, są bardziej stonowani. Jak jest na sali więcej kobiet, to już jest inaczej.

Obserwujecie muzyczne preferencje Polaków. Muzyka klasyczna jest na topie?

Wbrew pozorom w Polsce jest duże grono ludzi, którzy słuchają muzykę klasyczną. Sukces RMF Classic polega na tym, że ludzie słuchają tej muzyki nie tylko w domu, ale też w samochodzie. A poza tym Polskę, jak i cały Wschód zamieszkują ludzie wrażliwi.

Jesteśmy narodem wrażliwym?

Jesteśmy narodem wrażliwym, ale i zakompleksionym. Ale jeśli Polak idzie ulicą i gwiżdże to znaczy, że coś mu w duszy gra. Jakby się tak rozejrzeć, to naprawdę nie mamy się czego wstydzić. Wystarczy się jeszcze trochę otworzyć na klasykę.

Jakie macie plany na przyszłość?

W naszym życiu zdarzyło się tyle niespodzianek... Graliśmy w Chinach, Japonii, na Wyspach Kanaryjskich... Rzeczy o których nie zdążymy zamarzyć już same się nam spełniają. Więc po co planować? Nie czekamy! Zobaczymy, co się zdarzy!

Może jednak coś zdradzicie...

Nagraliśmy płytę "Koncert Grupy MoCarta" w Trójce. Czekamy na jej wydanie. A poza tym mamy w głowie kilka nowych utworów, które niedługo będziemy przygotowywać. W listopadzie jedziemy na koncerty do Niemiec, latem znów zagramy w Belgii.

MWMedia

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: rzeczy | koncert | muzyka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje