Reklama

Duży w Maluchu, odcinek 102: Peja

Na tę rozmowę fani obu panów czekali z niecierpliwością. W 102 odcinku "Duży w Maluchu", prowadzący program (i samochód) Filip Nowobilski podejmuje rapera Peję.

Zapraszamy na pierwszą z dwóch części wywiadu ze znanym raperem. Prawo jazdy, nauka, samodoskonalenie, alkoholizm, filozofia życiowa - to tylko niektóre tematy, o które Peję zapytał Filip.

Nie prowadzisz malucha, bo nie chcesz, czy nie możesz? Nic się nie zmieniło w tej kwestii od lat?


- Ja nie mam uprawnień, ale ja średnio jeżdżę. Nie podchodziłem do kursu, bo nie miałem pociągu do prowadzenia pojazdów mechanicznych. Kiedyś, osiem lat temu zapisałem się na kurs, na teorię, to do egzaminu wewnętrznego nie dotrwałem, bo zasypiałem na tych lekcjach. Jestem już chyba za stary na wykłady (...)

Wiadomo, muszę zrobić to prawko, ale przy dzisiejszych wymogach, będzie to nie lada wyczyn. Coś tam pojeździłem kiedyś, ale jaki sens jest jeździć bez uprawnień. Mam teraz dobrego ziomka, który mnie wozi, wybawił mnie z przykrego obcowania z taryfiarzami.

Czyli masz swojego szofera?

- Nie nazywałbym tego szoferem. Poświęca mi dużo czasu i to raczej ziomek, niż szofer. Ale chcę być niezależny. Wsiadasz i jedziesz. Może kiedyś do tego dojrzeję.

Odnośnie tej nauki - Sokół kiedyś powiedział "Czytaj, ucz się, bo bez tego jesteś słaby". Zastanawiam się na ile te słowa są aktualne wobec tego, co się dzieje wokół. Czy to już niekoniecznie wiedza, ale przedmiot mówi, ile jesteś wart.

- Patrząc na profile instagramowe, fejsbukowe to by się potwierdzało i wpisywało w tę tezę. Ludzie przedstawiają się nie od strony wnętrza, ale od tego na co mogą sobie pozwolić, co na siebie ubierają, przez to się jakby definiują. Niestety internet ma to do siebie, że ludzie nie w pełni wykorzystują jego potencjał. A jest to super, błyskawiczny przepływ informacji z którego nie wszyscy korzystają, by zdobyć wiedzę. Bardzo dużo jest rzeczy ogłupiających, które łapią w mig (...)

Mówiąc o wpisach internetowych, które są pełne skrótów, znaczków, zastępujących słowa widać wtórny analfabetyzm. Wszystko się opiera na tym, że jestem dyslektykiem i nie potrafię czytać i pisać.

Ty się zasłaniałeś czymś kiedyś?

- Niee, jeśli czegoś nie wiem, to pytam, ale nie staram się zabierać głosu w każdym temacie. Jeśli czymś się nie interesuje, nie muszę specjalnie cisnąć, po prostu nie zajmuję się tym. Jeśli czymś się szczególnie interesuję, na pewno będę zgłębiał tajniki i wiedzę nabywał. Wiedza jest potrzebna i nie uczymy się dla nagród, stopni, dla kasy od rodziców.

Od kiedy to wiesz?

- Od zawsze. Nigdy nikt mnie nie premiował za dobre stopnie, nie dostawałem kasy za wyniki w nauce. Naukę musiałem sobie sam ogarniać w dość specyficznych warunkach, nie miałem korepetytorów. Jeśli się nauczyłem, mogłem przejść do następnej klasy. Miałem opinię, że zdolny, ale leń, generalnie nie miałem w domu za dużo skupienia, żeby się przykładać. Nie inwestowano we mnie odpowiedniej ilości czasu, energii, atencji. I to ze mnie wyszło, co wyszło. Taki samouk.

Reklama


A kiedy się dowiedziałeś, że warto się podciągać w ogólnej wiedzy?

- To są kwestie ambicjonalne. Instynktownie wiesz, że ktoś uważa cię za kogoś gorszego. Ja to od małego miałem wpisane - niska samoocena i problem z akceptacją. Wywodzę się ze środowiska, które dało mi popalić i niską samoocenę mam zakorzenioną, więc od małego chciałem się piąć wyżej i udowadniać innym i sobie, że jestem czegoś wart. Efektem ubocznym jest ta tak zwana moja kariera i popularność i to, czym się zajmuję na co dzień (...)

Osoby z ciężkich domów mają w życiu łatwiej, czy ciężej? Bo jak trafiają do tego brutalnego świata, to mają odporność większą, niż osoby z dobrych domów.

- No mają, radzisz sobie wyśmienicie w sytuacjach, które tym innym ludziom mrożą krew w żyłach, a u ciebie ta wrażliwość, ten margines jest o wiele bardziej przesunięty, ale z drugiej strony możesz sobie czasem nie poradzić w zwykłych sytuacjach, zwykłych relacjach. Ale ja jestem DDA, więc potrafię w bardzo stresujących sytuacjach sobie radzić, ale wejść w konflikt na zwykłej płaszczyźnie na duperele.

Może ty coachem zostań...

- Dużo rzeczy związanych z coachingiem przerobiłem, dobrą literaturę. Te terapeutyczne rzeczy też mnie mocno wzmocniły, zmotywowały. Nie ma lepszych terapeutów od trzeźwiejących alkoholików. Ja za takiego się nie uważam, ale jestem specjalistą w swoim fachu (...)

Podniosłeś kogoś z kryzysu?

- Nie mnie to oceniać. Jeśli ktoś się zwróci o pomoc, to tę pomoc otrzyma. Nie można jej oferować na lewo i prawo. Wszyscy mamy podobne życiorysy, piciorysy i rozumiemy się często bez słów. To demokratyczna choroba. Ona nie wybiera.

Więcej obejrzysz w pierwszej części wywiadu Filipa Nowobilskiego z Peją.


INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje