Reklama

"Duży w maluchu": Krzysztof Globisz

Gościem najnowszego odcinka programu "Duży w maluchu" jest sam Krzysztof Globisz - aktor znany z takich filmów, jak "Jack Strong", "Katyń" czy komedia "Lejdis". Z czego zwierzył się Filipowi Nowobilskiemu siedząc za kierownicą Fiata 126p? Przekonajcie się sami!

O ideałach


- Po coś trzeba żyć. Próbuję sobie to teraz jakoś wytłumaczyć. W pewnym momencie przychodzi rodzaj pytań, po co w ogóle się znaleźliśmy na tym świecie. Jeżeli nie znajdzie się na to odpowiedzi, można stwierdzić, że to jest kompletnie bez sensu, że jesteśmy jak te mrówki, które 75-80 lat tutaj popełzają i koniec, i do widzenia, i nic po nas nie zostaje, żadna pamięć...

Reklama

- Więc te 80 lat jakoś trzeba zapełnić sobą, w sobie i po to są te idee. Żeby ktoś nie powiedział o mnie, że jestem człowiekiem złym. Chodzi o to, żebym miał poczucie, że nie zrobiłem komuś krzywdy, ale komuś pomogłem, pracując w swoim zawodzie i w nim zarabiając, bo sprawy materialne są też istotne.

O wierze


-Nie jest to dla mnie temat delikatny. Możemy o tym rozmawiać, ale to wymagałoby długiej rozmowy. Bo moja wiara jest wiarą ateistyczną. To taka niemożliwość, paradoks..., żeby to najbardziej brutalnie i krótko powiedzieć.

- Wierzę w tak zwaną wielką myśl. W coś, co Dostojewski ładnie napisał w "Biesach": wielka myśl bez kresu. Wiara jest potrzebna nie po to, żeby pomagać, ale żeby człowieka upewnić, że jest coś, co mu da siły, żeby sam sobie pomógł.

- Ja wierzę w Jezusa Chrystusa. Jest możliwość, żeby taki człowiek funkcjonował. Natomiast w całą inną sytuację nie wierzę. W te anioły... Tak samo jak nie wierzę w Smoka Wawelskiego, chociaż bardzo się cieszę, że on jest na Wawelu.

O karierze zagranicznej


- W moim wypadku sytuacja jest bardzo prosta. Ja nie umiem grać w żadnym innym języku. Co nie znaczy, że nie umiem mówić po angielsku. Ja nie myślę w żadnym innym języku, tylko w polskim. Podejmowałem takie próby, żeby zagrać w teatrze włoskim. Miałem świetnego nauczyciela, pana Jerzego Stuhra, który mi nagrał w ogóle rolę. Nic z tego nie wyszło. Po prostu kicha, plama, nic...

- Próbowałem zagrać, grałem nawet w takim filmie amerykańskim z fajną bardzo aktorką Emily Watson. I właśnie mówiłem po angielsku, z nią grałem i mój syn był na filmie i mówi: "Tato, zrobili dubbing".

O umiejętnościach


- Ja nawet nie umiem przykręcić śruby. Męczę się z tymi narzędziami. Robi to za mnie żona. Żona jest moim mężczyzną, a ja jestem kobietą...(śmiech). W ogóle u nas jest układ gender...

O gender


- Gdy to słyszę, w tym momencie budzi się we mnie takie poczucie, że jestem "danger", niebezpieczny. U nas istnieje takie nieporozumienie, wynikające z tego, że się nie rozumie, co to jest.

- Moją znajomą jest profesor Magda Środa, więc ja bardzo dobrze rozumiem to zjawisko. Nie może być tak, że ktoś jest przez fakt płci kimś gorzej traktowanym. Jestem absolutnie za. Uważam, że to fantastyczna, rewolucyjna zasada myślenia o człowieku.

O suce


- To nie jest jedyne miejsce moich spotkań z kochankami. Dlatego, że ja tutaj często spaceruję z moją suką... (śmiech), która jest wilczycą, i z którą, no, po prostu się kochamy! Ta miłość jest tajna, chociaż czasami śpimy razem w łóżku. Może ktoś mi zarzucić, że jestem zoofilem. Bo jakby pies, to byłoby to jeszcze gorzej - zoofilia pedalska (śmiech)...
- Miłość moja do mojej suki jest miłością czystą, chociaż czasem, gdy z nią śpię, to się dziwię, że jest tak bardzo owłosiona...

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje