Reklama

Duży w maluchu #17 - DJ Adamus

Do malucha się dużo rzeczy zmieści, ale seksu jeszcze w nim nie uprawiałem - takimi słowami swoją przejażdżkę białym Fiatem 126p rozpoczął Adam Jaworski, bardziej znany jako DJ Adamus. Jak muzyk poradził sobie w krzyżowym ogniu pytań Filipa Nowobilskiego?

Mówiłeś, że nie kochałeś się nigdy w maluchu. A robiłeś to w innych samochodach?

- Teraz to już tak średnio, bo mam własną chatę, ale wcześniej, kiedy to samochód był jedyną możliwością na wyjazd z panną poza miasto... Każde moje auto zostało w ten sposób "przechrzczone". Nie wiem, czy dałbym radę w maluchu...

Od czego jesteś uzależniony?

- Od swojej pracy. Jak nie gram tak ze trzy, cztery tygodnie, to już mi tego brakuje. A z negatywnych uzależnień to w jakiś sposób na pewno od alkoholu.

Reklama

Nie muszę pić codziennie, ale jest tak, że człowiek musi się upodlić co jakiś czas, aby rozładować to napięcie. To po człowieku chodzi... Kiedyś miałem okres dość częstych alkoholowych libacji, ale zmieniłem styl życia.

Właśnie, bo ty byłeś kiedyś takim - brzydko mówiąc - pulpecikiem.

- Grubą świnią. Do zmiany zmotywowało mnie to, kiedy kupiłem sobie wagę. Wszedłem na nią i zobaczyłem, że ważę 100 kilo. To przy wzroście 178 centymetrów nie było zbyt korzystne.

Z czego to wynikało? Z ciągłych koncertów i imprezowego stylu życia?

- Tak, koncerty grywało się nawet do drugiej, czy trzeciej potem wsiadało w samochód żeby na niedzielę być w domu. W drodze wiadomo - bez słodkiego batona i napoju energetycznego ani rusz. To połączenie rozpracowuje metabolizm na czynniki pierwsze. Cukier zamienia się w tłuszcz. Tyle.

Miałeś kompleksy w związku ze swoją wagą?

- Właściwie to dopiero w szkole średniej to zaakceptowałem. W podstawówce na pewno ktoś mi dopiekał z tego powodu, ale zdołałem to wyrzucić z pamięci.

To dla kogo tak się zmieniłeś?

Dla siebie. Jestem dumny, że podjąłem to wyzwanie. Satysfakcjonuje mnie to, że wyglądam lepiej niż kiedyś.

A kiedy miałeś pierwszą dziewczynę?

- Kobiety podbijam tylko i wyłącznie inteligencją, a nie wyglądem. Zresztą tym drugim nie mogłem się wtedy pochwalić.

To kiedy był ten pierwszy pocałunek?

- To było na obozie harcerskim. Całowałem się z Niemką. I tak mi już zasmakowały kobiety...

Czyli didżeje nie mają jednej kobiety?

- Taki jest stereotyp. Ja jestem wolny, bo jestem szybki.

Zmieniając temat: z którym polskim didżejem masz najlepsze relacje?

- Mafia Mike (Michał Nosowicz - dop. red.) jest moim przyjacielem od wielu lat. Razem pracujemy, a znamy się od dawien dawna. Jeszcze wtedy nie komponowaliśmy...

A jak jest z Maćkiem Musiałem, który próbuje swych sił jako DJ?


- Nie chcę do tego wracać. Było minęło.

A mnie też byś zhejtował, gdyby okazało się, że wziąłem konsoletę i zagrałem na czyichś urodzinach za 500 złotych?

- Musiał stał się ofiarą nagonki plotkarskich portali. Ja mam świadomość, że też wykorzystałem tę sytuację do swoich celów - mówię to oficjalnie. Jest on młodym chłopakiem, ale dupę musi mieć twardą, w końcu wchodzi w show business. Ja zafundowałem mu chrzciny plotkarskie. Wszyscy pływamy w szambie, ale tylko nieliczni widzą gwiazdy.

A ty?

- Ja pływam w szambie i widzę gwiazdy. Człowiek cały czas uczy się życia i mądrzeje z wiekiem. Trzeba uczyć się od starszych pokoleń. W pewnych środowiskach takich jak Indianie czy Żydzi istnieje coś takiego jak "rada starszych". Młodzi ludzie mają prawo się u niej poradzić.

Czy starsi ludzie faktycznie wiedzą więcej?

- Oczywiście. Chociażby z samego doświadczenia. To dzięki nim można wykształcić u siebie kręgosłup moralny.

Co byś powiedział młodym ludziom, który mają dylemat stały związek, czy może szybki flirt?

- Jedno i drugie. Jeżeli zakochałeś się po uszy i wierzysz w to, że ta osoba jest warta zrezygnowania z wielu szybkich flirtów, to bądź z tą kobietą lub mężczyzną do końca życia. Daj Boże żebyś był szczęśliwy. Jeżeli tego nie czujesz, tak jak ja, to baw się życiem. Nie ma co płakać w kącie, że nie znalazło się miłości swojego życia.

A co DJ Adamus sądzi o polityce?

- Lubię o niej rozmawiać i uważam, że młodzi powinni mieć polityczną świadomość. Najgorsze jest mówienie "nie idę na wybory, bo nic nie zmienię". To bzdura. Politykom zależy, by młodzi nie chodzili na wybory, bo najsilniejszy elektorat i tak będzie wybierał wyłącznie między nimi.

Jest ci bliżej do prawicy czy lewicy?

- Wywodzę się z domu mocno "solidarnościowego", ale nigdy nie byłem prawicowcem. Lubię Polskę, ale jeśli chodzi o zachowanie wolnościowe, to zdecydowanie jest mi bliżej do lewicy. W kwestiach gospodarczych jestem liberałem. Każdy powinien sobie samemu radzić na rynku.

Czyli nie wymyślono jeszcze partii, którą byś mógł w stu procentach poprzeć?

- Chyba nie...

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje