Reklama

Czytanie jest męskie: Fińskie "Miasteczko Twin Peaks"

Niewielkie miasteczko. Zaginiona dziewczyna. Tajemnica, którą ujawniane fakty czynią jeszcze trudniejszą o odkrycia. Powieść kryminalna w duchu Miasteczka Twin Peaks? Czytelnicy od lat czekali na taką książkę.

- Pisarz J. K. Johansson chce pozostać w ukryciu. Kim jesteś, J. K. Johansson?

Reklama

- Pisanie trylogii Palokaski w grupie było dużo przyjemniejsze i zabawniejsze niż w pojedynkę. Naszym celem było stworzyć serię książek, które dostarczą czytelnikom rozrywki.

- Pierwsza część powieści nosi tytuł Laura, pisze ją grupa autorów, która nie chce, aby ich tożsamość została odkryta. Skąd pomysł, aby powieści kryminalne pisać zespołowo?

- W wielu innych formach narracyjnych, jak choćby w filmie, praca zespołowa jest czymś powszednim. Jeśli chodzi o pisanie książek, należy jednak do rzadkości. Gatunek, jakim jest powieść kryminalna, świetnie nadaje się do pisania zespołowego, ponieważ konstrukcja, fabuła i bohaterowie zajmują bardziej centralne miejsce niż artystyczny głos autora. Kryminały są również zazwyczaj seriami kilku książek, tworzenie takiej serii w grupie ma wiele zalet, ponieważ skład grupy i podział pracy mogą, w razie potrzeby, zmienić się w trakcie pisania. Ale przede wszystkim pisanie zespołowe jest nieporównanie przyjemniejsze i zabawniejsze niż w pojedynkę.

- Dlaczego chcecie pozostać nieznani?

- W naszej grupie są osoby, których praca lub pozycja społeczna mogłyby ucierpieć, gdyby ich nazwiska bez potrzeby zostały powiązane z serią kryminalną. Z drugiej strony chcemy, aby Palokaski stanowiło pewien "świat możliwy", który żyje na własnych zasadach. Chcieliśmy też, żeby czytelnicy myśleli raczej o Mii i Nikke Pohjanvirta niż o autorach, którzy mogliby im być znani skądinąd.

- Pojawiło się wiele domysłów na temat grupy i płci jej członków. Według jednego z nich musicie być mężczyznami, bo główna bohaterka, kobieta, Miia, zachowuje się jak mężczyzna. Nie chce się wiązać, je tylko śmieciowe jedzenie i jest bardzo niezależna.

- Tak, rzeczywiście czytaliśmy w Internecie różne spekulacje na temat naszej tożsamości i szczególnie bawiły nas te, które dotyczyły naszej płci. Ludzie pragną seksu niezależnie od tego, czy są mężczyznami czy kobietami, i na szczęście jest już teraz jako takie społeczne przyzwolenie na równouprawnienie w tej kwestii. Miia jest świadoma swojej seksualności i realizuje swoje potrzeby. To jeszcze nie czyni z niej męskiej. To ciekawe, jakie zachowania ludzie uważają za przystające mężczyźnie, a jakie za przystające kobiecie. Być może najlepiej by było pozwolić, żeby ten antropologiczny eksperyment trwał nadal, i nie ujawniać, jaki jest rozkład płci w grupie autorów. Zgadujcie, my będziemy słuchać z zainteresowaniem.

- Akcja powieści toczy się w Palokaski, w której mieszkają zarówno bogaci w domach jednorodzinnych na wybrzeżu, jak i klasa średnia w blokach wybudowanych w latach 60-tych. Co chcieliście przekazać, wybierając takie miejsce akcji?

- Dzielnica Palokaski to świetna scena do przedstawienia współczesnej fińskiej rzeczywistości. Przepaść w poziomie życia w Finlandii znacząco się pogłębiła i lśniące pałace nad brzegiem morza są jak z zupełnie innego świata w porównaniu do zaniedbanych bloków z lat 70, które wznoszą się w odległości jeden od drugiego. Ale wszystkich spaja szkoła w Palokaski, do której chodzą zarówno bogaci, jak i biedni. Taka dzielnica sprawia, że możliwe staje się spotkanie w jednym miejscu różnych ludzi i różnych sposobów życia.

- Prawa do wydania powieści zakupiły już wydawnictwa w Europie, pierwsze tłumaczenia ukażą się w Niemczech, Holandii i w Polsce. Ponadto Eyeworks Finland Oy nabyło prawa do sfilmowania książek. Czy spodziewaliście się takiego zainteresowania
serią?

- Mieliśmy nadzieję, że seria okaże się sukcesem, ale nikt z nas nie śmiał tego prognozować. O sukcesie międzynarodowym przed rozpoczęciem pisania książki postanowiliśmy w ogóle nie myśleć. Nie chcieliśmy z książki usuwać fińskości, wręcz przeciwnie, chcieliśmy uczynić z Palokaski obraz dzisiejszej Finlandii. Być może właśnie to spodobało się zagranicą. Skandynawskie kryminały w ogóle cieszą się dużym powodzeniem w innych krajach i na szczęście Palokaski też wzbudziło zainteresowanie.

- W drugim tomie powieści Noora jednym z głównych tematów są blogi o modzie - taki blog zaczyna prowadzić jedna z głównych bohaterek książki. Blogi umożliwiają stworzenie fałszywej tożsamości, co jest bardzo przydatne w literaturze kryminalnej. Czy w waszym zespole mieliście również jakieś doświadczenia z prowadzeniem blogów?

- W naszej grupie można znaleźć wielkich pasjonatów blogów. W rzeczy samej Internet to dla twórców kryminałów niewyczerpalna kopalnia złota, bo zgodnie ze starą prawdą, w Internecie nikt nie wie, czy nie jesteś czasami "kotem w worku". Fałszowanie tożsamości i oszukiwanie innych jest niewiarygodnie łatwe. Każdy z nas buduje taki obraz samego siebie na Facebooku lub na Instagramie, który jest nieco bardziej fancy niż w rzeczywistości. Mistrzami w lukrowaniu swojego życia są oczywiście blogerzy lifestyle’owi. Na takich blogach tworzy się piękny sen o życiu, w którym codziennością są kreacje za tysiące euro i szampan w Paryżu. Niestety, wielu zwykłych ludzi wyobraża sobie, że to prawda i, zwłaszcza
w przypadku młodych, ich wpływ może okazać się zgubny.

- Jakiego czytelnika mieliście na uwadze, tworząc serię Palokaski?

- Kiedy myśleliśmy o potencjalnym czytelniku, poczuliśmy, że ma w sobie cechy, które charakteryzują widzów seriali HBO. To rozrywka na wysokim poziomie, mocne, dobrze opowiedziane historie. Nie jest to sztuka dla koneserów ani sztuka eksperymentalna, ale nie powtarza również utartych frazesów ani nie dubluje już powstałych hitów, wszystkie historie są oryginalne. Mamy nadzieję, że Palokaski przyciągnie do siebie pokolenie, które jest przyzwyczajone do czerpania przyjemności z dobrze napisanych opowiadań, nie zastanawiając się, czy są one przeznaczone dla mężczyzn, czy dla kobiet. Przecież widzowie "Gry o tron" nie zastanawiają się, czy to nie banalna historyjka fantasy i oglądanie jej im przystoi. Delektują się
dobrą narracją. W serii Palokaski również nie jest najważniejsze to, że chodzi o kryminał, choć oczywiście w książkach jest wątek kryminalny. Chodzi przede wszystkim o stworzenie dobrej rozrywki.

*  *  *

Mia dobiega czterdziestki. Do niedawna pracowała w policji jako ekspertka od internetu, ale postanowiła zmienić swoje życie - wraca do swojego dawnego liceum i zostaje szkolnym psychologiem. Początek roku szkolnego nie jest jednak taki, jaki sobie wymarzyła. Cała szkoła przeżywa nagłe zaginięcie Laury Anderson. Dla Mii to więcej niż wstrząs. Przed wielu laty bez żadnego śladu zaginęła jej siostra Venla. Bardzo szybko okazuje się, że w Palokaski nic nie jest takie, jakie się wydaje. Rodzice Laury próbują szukać swej córki za pomocą internetu i otwierają prawdziwą Puszkę Pandory. Seks ze starszymi mężczyznami, handel organami, narkotyki... czy to możliwe, aby Laura, dziewczyna o twarzy anioła, była w to wszystko zamieszana? Czy oddzielone w czasie przypadki zniknięcia nastolatek coś łączy? W miasteczku wybucha prawdziwa psychoza. Policja drepcze w miejscu, lokalne media szaleją.

Mia wiedziona instynktem postanawia rozwikłać zagadkę. Napotyka jednak niesłychany opór ze strony lokalnej społeczności. Wydaje się, że nawet jej brat Nikke, który również pracuje w szkole jako psycholog, nie mówi jej całej prawdy. Laura to pierwszy tom znakomitej trylogii kryminalnej "Miasteczko Palokaski", która podbiła serca czytelników najpierw w Finlandii, a potem w całej Skandynawii. Prawa do serii kupiło kilkanaście prestiżowych wydawnictw z całego świata. Klimat cyklu można porównać jedynie z najlepszymi kryminałami i serialami, takimi jak "Top of the lake", "The Killing" i oczywiście "Miasteczko Twin Peaks". Kolejne tomy Noora i Venla ukażą się niebawem w Wydawnictwie Literackim.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje