Reklama

Kulinarna katastrofa, czyli europejska historia... ziemniaka

Stoły uginają się od aromatycznego jedzenia. Goście z zainteresowaniem spoglądają na kuszący egzotyczny smakołyk zza morza - ziemniaki. Kucharze usmażyli je na maśle i szczodrze przyprawili cynamonem i cukrem. Na sam widok takich pyszności cieknie ślinka. Niestety, pozory mylą. - Fuj, to jest obrzydliwe, wzdryga się jeden z arystokratów po pierwszym kęsie.

"Jabłka zaś ziemne, czyli ziemniaki, a po teraźniejszemu kartofle, bądź świeże, bądź stare w jednej utrzymując się porze, równą też apetytowi sprawują satysfakcję" - pisze historyk Jędrzej Kitowicz (1727-1804) pod koniec XVIII wieku, a ziemniaki zakorzeniają się w Europie tak mocno, że trudno wyobrazić sobie bez nich także polską kuchnię.

Reklama

Ta niepozorna roślina ma jednak bogatą historię. Jej walory odkryli Inkowie już ponad 2000 lat temu. Papas, jak nazywają ziemniaki, służą im do tego, by dodawać je do zup, chleba czy suszyć na gorsze czasy. Nawet ich naczynia związane z kultem mają kształt bulwy ziemniaka.

Dar z niebios


"To dopiero dziwaczne rośliny" - stwierdzają zdumieni hiszpańscy żołnierze w opuszczonej wiosce Sorocota, położonej w górze rzeki Magdaleny (na terytorium dzisiejszej Kolumbii), gdzie docierają w 1536 roku. Mówi się, że to właśnie oni są pierwszymi Europejczykami, którzy na własne oczy zobaczyli ziemniaki.

Rok później o owej roślinie bulwiastej pewien ksiądz Castellanoso sporządza prawdopodobnie pierwszą pisemną wzmiankę. Podaje w niej, że Inkowie uważają ziemniaki, podobnie jak kukurydzę, za "dar niebios" i są one nieodłącznym elementem ich jadłospisu. 

Lek na wszystko


Przed ziemniakami powoli otwierają się wrota do Europy... W 1565 roku otrzymuje je w przesyłce z Cuzco (miasto na południu dzisiejszego Peru) hiszpański król Filip II (1527-1598). "To prawdziwy rarytas" - podziwia bulwy i posyła je w darze choremu papieżowi Piusowi IV (1499-1565). Ten wykorzystuje je prawdopodobnie w celach leczniczych, choć nie wiadomo dokładnie, w jaki sposób i na jaką chorobę.

Z Hiszpanii ziemniaki wędrują po całej Europie. Jednak jeszcze przez dwieście lat ludzie przyjmują je z nieufnością i obawami. "To pogańska i niechrześcijańska roślina" - szepczą między sobą, przy czym wielu z nich przekonanych jest, że szkodzą zdrowiu.

Z kolei ówcześni lekarze przeciwnie - przepisują je jako skuteczne leki na wszelkiego rodzaju choroby - od biegunki począwszy, na gruźlicy skończywszy. Czasem nawet polecają je jako afrodyzjaki! Wszystko to sprawia, że ziemniaki z początku znajdują miejsce jedynie jako rośliny ozdobne na dworach wielmożów i w klasztornych ogrodach.

Niemiła pomyłka


Nowy przysmak do Anglii przywozi żeglarz Francis Drake (ok. 1540-1596). "To wartościowa roślina, która ma przed sobą przyszłość" - oświadcza jednemu z przyjaciół, radząc mu, by przygotował z nich ucztę. Ta jednak kończy się fiaskiem.

Angielscy kucharze zamiast bulw przygotowują bowiem rosnące nad ziemią owoce. A te nie tylko smakują okropnie, ale w większej ilości są nawet trujące. Pierwsza zakończona sukcesem uczta ma miejsce dopiero w 1616 roku na dworze francuskiego króla Ludwika XIII (1601-1643). Goście nie mogą nachwalić się nowego dania. Ziemniaki stają się popularnym smakołykiem dla bogaczy. Później od głodu uratują także najbiedniejszych...

Zostają w kuchni


Na talerze zwykłych ludzi ziemniaki trafiają dopiero w XVII, a potem XVIII wieku. W wielu rejonach Europy, na przykład w Irlandii czy Austro-Węgrzech, panuje głód. To właśnie on zmusza Europejczyków, by nauczyli się odpowiednio przygotowywać ziemniaki. Ludzie orientują się, że ziemniak jest bardzo smacznym, niewymagającym i mającym szerokie zastosowanie pożywieniem.

W 1770 roku Jan Baum, mieszczanin znad Wełtawy, spisuje traktat o ziemniakach i nie może się ich nachwalić: "Z owej rośliny można przygotować nie tylko dobry chleb, ale i najsmaczniejsze zupy, nie mówiąc już o dobrej gorzałce, krochmalu i delikatnym pudrze na włosy".

Ziemne jabłka


Krzaki znane były podobno już pod koniec XVI wieku wrocławskim aptekarzom, ale uprawiane przez szlachtę (małopolską) były w wieku kolejnym. Ziemniaki bardziej doceniano za walory zewnętrzne niż smakowe, a tak przynajmniej było po powrocie w 1683 roku z wyprawy wiedeńskiej króla Jana III Sobieskiego (1629-1696), który przywiózł je w prezencie dla Marysieńki.

"Roślina owa jest dla ludzkiego pokolenia najlepszą rzeczą, jaka mogła przyjść z Ameryki" - pisze przyrodnik Jan Presl (1791-1849). Polski historyk Jędrzej Kitowicz w swoim "Opisie obyczajów" pisze, że "kartofle" na końcu panowania Augusta III znajome były wszędzie w Polszcze, w Litwie i na Rusi, a nazywa je "jabłkami ziemnymi".
K. Niemiec

21 wiek - history

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje