Reklama

Nasi użytkownicy o odkurzaczu Philips Performer Pro

Co o odkurzaczu Philips Performer Pro sądzą laureaci naszego konkursu? Poznajcie ich opinie.

Dariusz Kowalski

Mój poprzedni odkurzacz od Philipsa Performera Pro FC9197/91 dzieli, krótko mówiąc, przepaść. A mówiąc długo dzieli to wszystko, o czym poniżej. To tak jakbym z wysłużonego kilkunastoletniego malucha przesiadła się do ekskluzywnego auta - różnica daje do myślenia, i oczywiście sprawia, że powrót do poprzednika wydaje się kompletną abstrakcją. Co zatem zastałem po drugiej stronie przepaści?

Reklama

Philips PerformerPro już na wstępie ma ten zasadniczy atut, że wygląda. Że nie opadają nam na jego widok bezradnie ręce, buntując się przeciw wchodzeniu z nim we współpracę. Tu ręce się wręcz rwą. Są chętne do podjęcia sprzątania, bo odkurzacz nie odstrasza - on wywołuje entuzjazm, co przecież w kontekście sprzątania jest zjawiskiem raczej dziwnym. A jednak! Duży więc plus za design - nie jest tajemnicą, że przyjemniej korzysta się ze sprzętów wyglądających dobrze, ze sprzętów estetycznych i przemyślanych pod każdym względem. Jednak design to oczywiście dopiero wstęp, bo przecież odkurzacz poza wyglądaniem musi robić coś więcej. I... ten faktycznie robi.

Mój poprzedni sprzęt, którego nazwy już nawet nie pamiętam, bo chyba chciałem go jak najszybciej wymazać ze swojej pamięci, przede wszystkim rzęził / wył i wydalał nieprzyjemną woń. Wspomnień z jego użytkowaniem nie mam zbyt dobrych, dlatego tym mocniej doceniam to, w jaki sposób tę samą czynność potrafi wykonać Performer Pro. Imponuje mi przede wszystkim jego cicha praca (głośność zależy od mocy ssania, jaką akurat ustawimy - do jej regulacji służy bardzo wygodne pokrętło na grzbiecie urządzenia). Odkurzanie wreszcie przestało być dla mnie jednoznaczne z hałasem zagłuszającym myśli, za co stawiam przy nim kolejny spory plus.

Do odkurzacza dołączone są trzy różne końcówki, przy czym podstawowa posiada dwie pozycje, które przystosowane są do odkurzania paneli lub wykładzin - bardzo rozsądne wyjście, jeśli ktoś w mieszkaniu posiada oba rodzaje podłóg. Wystarczy jednym ruchem przesunąć mały element i uzyskujemy nasadkę przystosowaną do porządnej powierzchni. Swoją drogą podstawowa nasadka jest naprawdę spora i rewelacyjnie się sprawdza w większych pokojach - odkurzanie idzie sprawniej i wygodniej. Dwie pozostałe są zdecydowanie mniejsze i sprawdzą się w zupełnie innych sytuacjach,  na przykład przy sprzątaniu wąskich przestrzeni między szafkami, czy czyszczeniu foteli albo łóżek.

Ze względu na to, że jestem alergikiem, bardzo doceniam także zastosowany w tym odkurzaczu filtr HEPA (plus dodatkowe uszczelnienie AirSeal). Nie trzeba chyba od razu mieć alergii na roztocza, by móc dostrzec różnicę między urządzeniem które taki filtr posiada, a tym, który go nie ma, ale ja prawdopodobnie odczuwam ją jeszcze intensywniej. Wcześniej miałem wrażenie, że po odkurzaniu powietrze jest aż ciężkie od kurzu. Że połowa tego, co było na podłodze, trafiła do worka, a druga połowa radośnie fruwa po mieszkaniu. Teraz takiego uczucia nie mam. Czyste są zarówno powierzchnie odkurzane, jak i powietrze - to bardzo duży atut.

Wspomnę jeszcze tylko krótko o tym, że odkurzacz swoją wygodę użytkowania zawdzięcza przede wszystkim długiemu uchwytowi i długiemu kablowi. Do tej pory musiałem odkurzanie planować logistycznie, analizując zasięg od danego gniazdka, więc cieszę się, że tutaj jest to już zbędne. Podsumowując więc pozostaje mi powiedzieć, że z tym urządzeniem odkurzam po prostu szybciej, sprawniej, chętniej i bez obaw o zmysł słuchu, czy węchu. Performer Pro odczarował mi zły urok odkurzania, którego szczerze nienawidziłem jeszcze do niedawna. Teraz sytuacja uległa drastycznej zmianie - okazuje się, że odkurzanie wcale nie musi być uciążliwe. A przy okazji, że powietrze nie musi być ciężkie od drobinek kurzu! Polecam bez mrugnięcia okiem.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje