Reklama

Żydokomuna wiecznie żywa?

Żydzi studiujący Talmud w 1906 roku /Ephraim Mose Lilien /East News

Co łączy carską Ochranę, polskich narodowców, kościół katolicki, hitlerowców i część powojennej opozycji? Wszyscy oni propagowali tezę o szczególnym związku Żydów z komunizmem. Dowody na istnienie „żydokomuny” były słabe, ale zapotrzebowanie na takie widzenie świata – ogromne.

Reklama

Niemal cała Europa doświadczyła antysemityzmu, ale w krajach Europy Wschodniej był on szczególnie silny i bardziej prymitywny. Carskie służby specjalne wykorzystały uczucia ludu do wykreowania wroga, co miało zjednoczyć naród i odwrócić uwagę od realnych problemów. Z czasem antysemityzm zaprzęgnięto do walki z rosnącym w siłę komunizmem.

Narodziny "żydobolszewizmu"

Reklama

"Żydobolszewizm" czy judeobolszewizm" (określenie "żydokomuna" powstało po II wojnie światowej) powędrował na Zachód z Rosji. W czasie wojny polsko-bolszewickiej przekonanie o żydowskim charakterze bolszewizmu było już niemal powszechne i wykorzystywane w antysowieckiej propagandzie. Wojnę 1920 roku traktowano jako walkę między polskością i katolicyzmem a żydowskim komunizmem.

W okresie międzywojennym około 20 proc. działaczy komunistycznych wywodziło się z żydowskich domów. To dużo, jeśli porównamy ten odsetek do ogółu ludności żydowskiej w Polsce. Jednocześnie niewiele, uwzględniając marginalne znaczenie tego ruchu. Zdecydowanie większą popularnością cieszył się ruch socjalistyczny (Bund). Najwięcej zwolenników miały natomiast partie syjonistyczne, czyli opowiadające się za emigracją i stworzeniem własnego państwa. Ufano też Piłsudskiemu.

Obwinianie żydowskiej społeczności o "żydobolszewizm" wydaje się niedorzeczne, gdy weźmiemy pod uwagę, jak wielką rolę odgrywała religia w tej społeczności. Ponadto podstawą ekonomiczną dla dużej części Żydów była przedsiębiorczość, często drobna i biedna. A przecież dla komunistów nawet drobny sklepikarz był wrogiem klasowym, a religia była nieakceptowalna.

"Żydobolszewizm" trzymał się jednak mocno za sprawą Narodowej Demokracji i kościoła katolickiego. Endekom pod koniec XIX stulecia udało się wykreować Żydów na największego wroga narodu polskiego, po czym połączyli antysemityzm z wrogością do lewicy. Przy czym narodowcy piętnowali Żydów zarówno jako bolszewików, jak też jako kapitalistów - krwiopijców.

Czytaj też: Żydzi w Legionach Piłsudskiego. Ilu ich było i czy naprawdę walczyli za Polskę?


Żydzi witają bolszewików?

Gdy 17 września 1939 roku armia sowiecka wkraczała na tereny II RP w wielu miejscowościach społeczności żydowskie budowały dla wkraczających bramy tryumfalne. Cieszono się przede wszystkim z tego, że to nie Niemcy. Nie wszyscy jednak mieli powody do radości.

"(...) Wrogo nastawiona do nowej rzeczywistości była część inteligencji żydowskiej, »klasa posiadająca« oraz ortodoksi. Szczególnie prześladowani przez władze radzieckie byli sympatycy Bundu oraz syjoniści wszystkich odłamów. Bezwarunkowym poparciem władze radzieckie cieszyły się jedynie wśród biedoty żydowskiej" - pisał Grzegorz Hryciuk. Biedoty, ale nie religijnej - należałoby uzupełnić.

Na Żydów spadły takie same represje, jak na innych. Stanowili liczną grupę wśród zesłańców. Około 10% oficerów, którzy zginęli w Katyniu, było Żydami, a wśród nich Naczelny Rabin Wojska Polskiego. Sowieci w swej polityce kierowali się bardziej racjami klasowymi, mniej narodowościowymi.

"Judeobolszewizm" w czasie pierwszej sowieckiej okupacji to była garstka wiejskiej i miejskiej biedoty, która skorzystała z szybkiego "awansu społecznego", podobnie jak nie-Żydzi. To była też grupa urzędników i przedstawicieli innych zawodów, którzy teraz traktowani byli na równi z Polakami, czyli jednakowo źle. Polaków najbardziej dotknęła owa jednakowość traktowania.

Czytaj też: Siedmiu wybitnych Polaków, o których nie wiedziałeś, że byli Żydami

Ciekawostki Historyczne

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: żydokomuna | ZSRR | Rosja | Polska | komuna

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje