Reklama

Zabić prezydenta. Brawurowa akcja północnokoreańskich komandosów

Park Chung-hee jako generał armii koreańskiej tuż po przejęciu władzy /Wikimedia

Ja nie mam nic z tym wspólnego!

Wielki Wódz Kim Ir Sen podczas pierwszych kontaktów z Koreą Południową w 1972 roku stwierdził, że nie miał nic wspólnego z atakiem na prezydenta Parka Chung-hee. Według jego oświadczenia tzw. rajd na Błękitny Dom był dziełem lewackich awanturników i ani on, ani członkowie jego partii nie mieli pojęcia o przygotowywanej akcji.

Reklama

W rzeczywistości za zamachem stało Biuro do Spraw Łączności z Zagranicą Komitetu Centralnego Partii Pracy Korei. Oczywiście tego typu akcja nie mogła obejść się bez zgody (a najprawdopodobniej zorganizowano ją na rozkaz) Kim Ir Sena. Niewykluczone też, że zza kulis przedsięwzięciem kierował jego syn, Kim Dzong Il, który w 1974 roku oficjalnie przejął zwierzchność nad działaniami dywersyjno-sabotażowymi.

Okres od 1966 do 1969 roku był najgorętszym czasem w relacjach Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej z Republiką Korei. Przez te trzy lata doszło do 1034 incydentów naruszających układ rozejmowy podpisany 27 lipca 1953 roku.

Daria Tuszyńska - Absolwentka wojskoznawstwa na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Pasjonuje się historią wojen i konfliktów zbrojnych, ze szczególnym uwzględnieniem kwestii Półwyspu Koreańskiego - począwszy od epoki Trzech Królestw a skończywszy na aktualnych zatargach między państwami koreańskimi. Miłośniczka zwierząt i gwiazd hollywood lat. 50. Hobbystycznie eksploruje dawne fortyfikacje wojskowe.

***

Nie czekaj do ostatniej chwili, pobierz za darmo program PIT 2020 lub rozlicz się online już teraz! 

Ciekawostki Historyczne

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Korea Północna | 1968 | zamachy | komandosi | ciekawostki historyczne

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje