Reklama

Yang Kyoungjong. Żołnierz trzech armii

Przez wiele lat tożsamość tego żołnierza była nieznana. Wielu historyków zastanawiało się, skąd w Normandii znalazł się Koreańczyk w niemieckim mundurze. Oto historia żołnierza walczącego w trzech wrogich sobie armiach.

Przyszły wojenny tułacz urodził się w prowincji Shin Euijoo w północno-zachodniej części Korei 3 marca 1920 roku. Dorastał w czasach, kiedy Cesarstwo Japońskie prowadziło bardzo ekspansywną politykę w Azji. Całe jego życie przypadło na okres japońskiej okupacji ojczyzny.

Reklama

Korea stała się japońskim protektoratem po wojnie z Rosją w 1905 roku. Pięć lat później Japonia oficjalnie włączyła Koreę w skład Imperium. Zostało zakazane prowadzenie jakiejkolwiek działalności politycznej, a każdy przejaw dążeń do niepodległości był krwawo tłumiony.

W takiej atmosferze ciągłego strachu, łapanek, walki podziemnej przeciwko okupantowi dorastał Yang. W 1938 roku osiemnastoletni chłopak został siłą wcielony do Armii Kwantuńskiej stacjonującej w Korei i Mandżurii.

Rok później wraz z 23 Dywizją Piechoty znalazł się na granicy z Związkiem Radzieckim, gdzie od ponad roku dochodziło do regularnych starć między wojskami obu stron. Miał to nieszczęście, że znalazł się w środku największej bitwy konfliktu radziecko-japońskiego: Bitwy nad Chałchin-Goł.

Chałchin-Goł

Do pierwszych starć nad Chałchin-Goł zaczęło dochodzić już w maju 1939 roku. Jednak Sowieci odparli Japończyków. Obie strony zaczęły być coraz bardziej świadome zbliżającego się poważnego konfliktu.

Na początku lipca 38 000 żołnierzy, głównie przymusowo wcielonych Koreańczyków, 310 dział, 135 czołgów, wspartych 225 samolotami, przekroczyło rzekę. Jednak wolno posuwający się atak utknął. Prawdopodobnie właśnie w czasie tej operacji, przeprowadzonej między 2 a 8 lipca 1938 roku, Yang dostał się do radzieckiej niewoli.

Walki toczyły się jeszcze do połowy września. Jednak wówczas Yang wraz z 3000 innych koreańskich żołnierzy znalazł się w jednym z Gułagów.

Armia Czerwona

Przez 3 lata, do połowy 1942 roku, przeżywał męki pracując na dalekiej północy przy wyrębie lasu. Życie uratowała mu inwazja III Rzeszy na ZSRR. W wyniku początkowych ogromnych sukcesów niemieckich, Kraj Rad musiał sięgnąć głęboko do swych rezerw.

Yang wraz z wieloma innymi jeńcami wojennymi został zwolniony z obozu pod warunkiem, że będzie służył w szeregach Armii Czerwonej i stanie do walki przeciwko Wehrmachtowi. Dzięki temu prawdopodobnie uratował swoje życie. Jednak los rzucił go w sam środek jednej z największych bitew na Froncie Wschodnim: Bitwy o Charków.

W zimowej bitwie stanęło przeciwko sobie 70 tysięcy niemieckich żołnierzy i 346 tysięcy radzieckich. Mimo ogromnej przewagi w sile żywej i sprzęcie zmechanizowanym wojska dowodzone przez generałów Watutina i Golikowa zostały powstrzymane przez wojska Grupy Armii "Południe" marszałka Ericha von Mansteina.

Dzięki śmiałym manewrom von Mansteina i równie kiepskim posunięciom Watutina wojska radzieckie zostały rozbite. Niemcy odbili Charków. W czasie bitwy zniszczeniu uległy trzy radzieckie armie oraz jeden korpus pancerny. W sumie 52 dywizje, ponad 80 tys. żołnierzy, z czego 45 219 zabitych i zaginionych. Jednym z tych zaginionych był Yang Kyoungjong. Wkrótce okazało się, że trafił do niemieckiego obozu jenieckiego.

W Wehrmachcie

Yang znów nie zagrzał długo miejsca w obozie. Dość szybko trafił do jednostek Legionów Wschodnich, złożonych z nacji zamieszkujących ZSRR i Azję. W składzie jednego z takich oddziałów znalazł się w czerwcu 1944 roku w Normandii na półwyspie Cotentin.

W połowie jego długości leżała plaża o nazwie kodowej "Utah", gdzie miały lądować oddziały amerykańskiej 4 Dywizji Piechoty, a w głębi lądu 101 Dywizja Powietrzno-Desantowa. Trzeba przyznać, że Yang miał szczęście uczestniczyć w największych bitwach frontów, na których walczył...

6 czerwca 1944 roku ostatecznie skończyła się wojenna kariera Koreańczyka. Dostał się do amerykańskiej niewoli. Pojmali go spadochroniarze 506 pułku spadochronowego 101 Dywizji. Jak wspominał porucznik Robert Brewer, pojmano wówczas czterech Azjatów w niemieckich mundurach.

Wkrótce został wywieziony do obozu jenieckiego w Wielkiej Brytanii. Został z niego zwolniony po wojnie i od 1947 roku mieszkał pod Chicago. Zmarł 7 kwietnia 1992 roku. Jednak jego historia wyszła na jaw dopiero dwadzieścia lat później.

Zdjęcie

Jego zdjęcie było znane historykom od lat. Tuż po zrobieniu podpisano je: "Japoński żołnierz podaje swoje imię i nazwisko amerykańskiemu oficerowi". Jednak nazwisko nigdzie się nie pojawiło.

W 1994 roku amerykański historyk Stephen E. Ambrose w książce "Dzień D. 6 czerwca 1944" napisał o czterech Koreańczykach pojmanych w Normandii. Zasugerował w niej, że żołnierze mogli dostać się najpierw do radzieckiej niewoli podczas którejś z potyczek radziecko-japońskiego konfliktu granicznego, a następnie trafić do Wehrmachtu.

W 2002 roku dziennik "Korea Weekly" opublikował artykuł dotyczący słynnego zdjęcia. Jednak nadal nazwisko bohatera nie było znane. Trzy lata później spróbowano ponownie. Koreańska telewizja SBS przeprowadziła śledztwo dziennikarskie. Jednak i tym razem nie udało się ustalić personaliów żołnierza.

Dopiero w 2012 roku brytyjski historyk Antony Beevor w swojej książce "Druga wojna światowa" identyfikuje osobę ze zdjęcia, potwierdzając wcześniejsze informacje pojawiające się w rożnych źródłach.

Tajemniczym żołnierzem jest Yang Kyoungjong, który służył w Armii Kwantuńskiej, Armii Czerwonej i Wehrmachcie. Prawdziwość tej informacji potwierdziła najbliższa rodzina. Tym samym zagadka zdjęcia zrobionego w Normandii została rozwiązana.

Źródła:

Antony Beevor; "Druga wojna światowa 1939-1945"; Znak 2013
Antony Beevor; "The soldier forced to fight for three sides in WW2... the ultimate tale of a man who became a reluctant veteran of the Japanese, German and Soviet armies"; Daily Mail 2012

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Sławek Zagórski | historia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje