Wymiana na "moście szpiegów"

Dokładnie 48 lat temu, 10 lutego 1962 r., na przeciwległych końcach mostu łączącego Berlin Wschodni i Zachodni stanęli: pilot amerykańskiego samolotu szpiegowskiego, zestrzelonego nad ZSRR i agent KGB złapany w USA. Mocarstwa dokonały wymiany więźniów dokładnie o 8.52, kiedy przekroczyli oni - w tym samym momencie - linię graniczą...

Zimnowojenny wyścig zbrojeń oraz stan permanentnej rywalizacji dwóch obozów politycznych, skupionych wokół USA i ZSRR, wymagał pracy ogromnej rzeszy szpiegów i różnej maści informatorów. Zdobywali oni i przekazywali obcemu wywiadowi często ściśle tajne informacje, pomocne w ewentualnym konflikcie, który - na szczęście - nigdy nie wybuchł.

Reklama

Marny agent wsypuje asa wywiadu

Jednym z rosyjskich agentów działających w USA był płk KGB Reino Häyhänen, Rosjanin fińskiego pochodzenia. W trakcie pięcioletniego pobytu w Ameryce nie przysłuży się jednak swojej ojczyźnie i nie zdobył żadnych, interesujących tajne służby informacji. W 1957 r. dostał nawet rozkaz powrotu do ZSRR. Przeczuwając, że jego zwierzchnicy będą chcieli wyciągnąć konsekwencje wobec jego mało efektywnej służby, postanowił przejść na stronę Amerykanów. Zgłosił się do ambasady USA w Paryżu, gdzie tamtejsi agenci CIA przekazali go w ręce FBI.

Häyhänen nawet jeśli chciał, nie mógł zdradzić Amerykanom siatki KGB w USA, ponieważ pojedynczy agenci - na wypadek ewentualnej wpadki - nie znali nazwisk i adresów zamieszkania pozostałych szpiegów. Jedynym kontaktem pułkownika z KGB był jego przełożony - znany jako "Mark". Häyhänen wyjawił, jak raz został zabrany przez niego do pewnego magazynu na nowojorskim Brooklynie. Agenci FBI odkryli, że magazyn został wynajęty przez niejakiego Emila Goldfusa, artystę i fotografika.

Kosztowny błąd szpiega

Tak naprawdę Emil Goldfus nazywał się Rudolf Iwanowicz Abel i był doskonałym, znającym płynnie pięć języków, agentem KGB. Karierę w radzieckich służbach wywiadowczych rozpoczął podczas II wojny światowej. Po jej zakończeniu dalej był aktywnym agentem. Pod fałszywym nazwiskiem dostał się do obozu dla uchodźców we wschodnich Niemczech, skąd wyemigrował do Kanady. W 1948 r. przedostał się do USA, gdzie zaczął później zakładać siatkę agentów, wtedy jeszcze NKWD.

Informacja o zdradzie Häyhänena bardzo szybko dotarła do Abla, który postanowił zniknąć na pewien czas. Po pół roku spędzonym w ukryciu na Florydzie uznał, że w jest już bezpiecznie i postanowił do Nowego Jorku. To był błąd. 21 czerwca 1957 r. był całkowicie zaskoczony, kiedy do pokoju hotelowego, w którym mieszkał, wtargnęli agenci FBI. W jego mieszkaniu znaleziono m.in. wydrążony w środku ołówek, w którym chowano wiadomości; pędzel do golenia ukrywający w środku mikrofilm, czy radio i książkę kodową. Ablowi udowodniono trzy przypadki szpiegostwa i pod koniec 1957 r. skazano na 30 lat. Tylko dzięki zabiegom swojego obrońcy - Jamesa Donovana - nie trafił on do celi śmierci. Donovanowi udało się bowiem przekonać sędziego, że Abel może być źródłem istotnych informacji lub będzie go można kiedyś wymienić za amerykańskiego szpiega. Jego przeczucia były trafne...

Misja nad ZSRR

Niecałe trzy lata po osadzeniu Abla w więzieniu w Atlancie w stanie Georgia, 1 maja 1960 r., z lotniska w pakistańskim Peszawarze wystartował ultranowoczesny, stratosferyczny odrzutowy samolot rozpoznawczy U-2. Za sterami zasiadał, zatrudniony przez CIA, Francis Gary Powers. Jego zadaniem było przelecieć ponad 3 tys. km nad Związkiem Radzieckim, zebrać informacje wywiadowcze i wylądować w norweskiej bazie Bodo. Po pokonaniu połowy trasy, w okolicach Swierdłowska (obecnie Jekaterynburg), samolot został trafiony przez rakietę S-75. Z racji ich technicznej niedoskonałości, Rosjanie odpalili aż 14 pocisków, przy okazji zestrzeliwując jednego z tropiących amerykański samolot Migów-19. Powers zdołał się katapultować i bezpiecznie wylądować. Wpadł w ręce radzieckich żołnierzy.

Dowiedz się więcej na temat: USA | Berlin | samolot | FBI | CIA | wymiana | KGB | ZSRR

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje