Reklama

Wooffan SS. Inteligentne psy w służbie III Rzeszy

Niemiecka pocztówka przedstawiająca żołnierza Waffen SS i przydzielonego mu psa. Specjalne szkolenia i badania były prowadzone pod egidą SS /Bundesarchiv /domena publiczna

Nie od dziś wiadomo, że niemieccy naukowcy podczas II wojny światowej, kiedy tylko mieli okazję na szeroką skalę prowadzili badania na żywych organizmach. W tym parapsychologiczne. Dzięki programowi „Wooffan SS” mieli zamiar stworzyć armię przerażających psów.

Reklama

Dr Jan Bonderson z Uniwersytetu w Cardiff odwiedził kilka lat temu berlińskie archiwa, w których odkrył przerażające i równocześnie zaskakujące teczki. Na podstawie znalezionych dokumentów napisał książkę "Amazing Dogs: A Cabinet of Canine Curiosities" przedstawił nieznane fakty dotyczące projektu "Wooffan SS".

Okazało się, że już w pierwszej połowie lat 30. Adolf Hitler rozkazał otworzenie specjalnego ośrodka szkoleniowego dla psów. Urzędnicy NSDAP niczym rakarze musieli się uganiać po całych Niemczech wyszukując najinteligentniejsze psy, które spełniały wyśrubowane normy. Trafiły one do specjalnego ośrodka szkoleniowego Tier-Sprechschule ASRA w Leutenburgu koło Hanoweru.

Reklama

Szkoła tresury zwierząt została założona już w 1930 roku przez Margarethe Schmitt, która prowadziła ją aż do upadku III Rzeszy. Wedle ówczesnych opinii była to najlepsza szkoła tresury w całych Niemczech. Opierano się na najnowszych osiągnięciach behawiorystyki. Nie oznacza to, że działano dobrze - właściwie do lat 70. XX wieku, uważano, że pies ma bezwzględnie uległy i podporządkowany opiekunowi.

Szkolenie opierano nie na współpracy na linii przewodnik - zwierzę, a na strachu przed karą. Stąd dziś na filmach pokazujących Hitlera podczas zabawy z suką Blondi, można zauważyć, że pies się go boi. Tak było także w przypadku innych szkolonych w Leutenburgu psów.

Psia telepatia

W ośrodku nie tylko tresowano zwierzęta, ale też prowadzono badania nad komunikacją telepatyczną między człowiekiem a psem, uczono ich komunikacji werbalnej z człowiekiem i czytania. Planowano, że zwierzęta, które okażą się najzdolniejszymi uczniami trafią do SS. Miały zastąpić ludzi przy pilnowaniu robotników przymusowych i strażników w obozach koncentracyjnych i zagłady. Szkoła pani Margarethe Schmitt miała dość znaczące osiągnięcia w szkoleniu psów.

Dr Bondenson znalazł w dokumentach zapiski dotyczące prowadzenia "dyskusji" z psem prowadzonych za pomocą tablic z literami. Prekursorem wśród badanych psów miał być Airedale terier wabiący się Rolf, który "mówił" poprzez dotknięcie łapą odpowiedniej litery na planszy rozłożonej przed nim.

Wedle znalezionych dokumentów miał bardzo dobre maniery i potrafił rozmawiać na wszelkie możliwe tematy. Włącznie z dyskusjami filozoficznymi i religijnymi. Patriotyczny niemiecki pies nawet wyraził chęć przystąpienia do wojska, bo nie lubił Francuzów. Inny pies, wabiący się Don, naśladując ludzki głos potrafił wyszczekać po niemiecku: "Głodny. Daj ciasteczko".

Kolejny pies, jamnik o imieniu Kurnewal, rozmawiał z opiekunami przy pomocy szczęknięć, gdzie ich liczba oznaczała odpowiednią literę. Nieco podobnie, jak ma to miejsce w alfabecie Morse'a. W dokumentach znalazł się zapis, że kiedy na jego urodzinach pojawiła się grupa młodzieży, zdradził, że gdyby mógł głosować, głosowałby na Hindenburga.

Takie próby nie były niczym niezwykłym. Tuż po I wojnie światowej pojawiło się wielu zwierzęcych psychologów, którzy uważali, że psy są tak samo inteligentne, jak ludzie i zdolne do abstrakcyjnego myślenia i komunikacji. Szkolili oni także psy wojskowe i policyjne. Gdy w 1933 roku władzę w Niemczech przejęła NSDAP, wielu funkcjonariuszy tej partii zainteresowało się pomysłami badań nad psami. Żywo interesował się tym Hitler, Himmler i Heydrich.

Wiele z tych psów było szkolonych do "rozmów" z ludźmi. W zamierzeniach służby SD, wywiadu Himmlera, miały one pracować jako szpiedzy na terenie Wielkiej Brytanii i ZSRR. Wbrew oczekiwaniom przywódców III Rzeszy, projekt upadł i nigdy nie udało się wyszkolić szpiegowskich psów, ani też wprowadzić psów do samodzielnej służby w Waffen SS. Choć badania niemieckich naukowców nie poszły na marne. Od czasów Zimnej Wojny wiele armii wykorzystuje zwierzęta w służbie. W amerykańskiej Marynarce Wojennej służą m.in. delfiny, które za pomocą ultradźwięków znajdują przeszkody, miny i wrogich nurków. A badania nad psami prowadzono po wojnie w Związku Radzieckim.

***Zobacz materiały o podobnej tematyce***

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje