Reklama

USS "Lexington". Słynny wrak odnaleziony po 76 latach

Wrak myśliwca F4F-3 na pokładzie lotniskowca "Lexington" /YouTube

Po 76 latach od zatonięcia został odkryty jeden z najbardziej poszukiwanych wraków na świecie – amerykański lotniskowiec USS „Lexington”, który zatonął po bitwie na Morzu Koralowym.

"Lexington" powstał dzięki postanowieniom waszyngtońskiego traktatu morskiego z 1922 roku, który regulował i ograniczał zbrojenia morskie. Jego zapisy zmniejszały m.in. ilość posiadanych i budowanych okrętów liniowych, a także nowo projektowanych lotniskowców. Wyporność tego typu okrętów ograniczono do 27 000 ton. Wyjątek miały stanowić okręty przebudowywane na kadłubach nieukończonych krążowników liniowych, które pierwotnie zostały przeznaczone do złomowania.

Reklama

W ten sposób na dwóch przebudowanych kadłubach krążowników liniowych typu "Lexington" powstały dwa lotniskowce: "Lexington" i "Saratoga". Pierwszy z nich wszedł do służby 14 grudnia 1927 roku, jako największy okręt swoich czasów. Wypierał maksymalnie 48 500 ton przy długości ponad 270 metrów i szerokości 32,8 metra. 16 kotłów i 4 zespoły turbin parowych dawały łącznie 209 710 KM i rozpędzały okręt do prędkości prawie 35 węzłów. W ostatnim swoim rejsie miał na pokładzie 69 samolotów: 21 myśliwskich, 36 bombowo-rozpoznawczych i 12 torpedowych.

Do wybuchu II wojny światowej "Lexington" stacjonował w San Pedro w Kalifornii. Czasem brał jednak udział w ćwiczeniach na Morzu Karaibskim i w rejonie Kanału Panamskiego. Do historii przeszła pomoc dla miasta Tacoma, które zostało sparaliżowane trzęsieniem ziemi i nagłymi opadami śniegu. Uszkodzeniu uległy elektrownie i sieci przesyłowe. Miasto zamarło. Marynarka wysłała "Lexingtona", który od 17 grudnia do 16 stycznia 1930 roku przesłał do domów i fabryk ponad 4,5 miliona kilowatogodzin energii.

CZYTAJ WIĘCEJ: Wrak odkryty na skraju głębii

Na wojennej ścieżce

7 grudnia 1941 roku okręt wracał do Pearl Harbour po dostarczeniu na Midway samolotów Piechoty Morskiej. W momencie ataku znajdował się około 160 kilometrów na zachód od Hawajów. Nie brał udziału w walce. W powietrze zostały jedynie wysłane patrole bojowe.

W następnych dniach wziął udział w rajdach na wyspę Jaluit, a także na zajętą przez Japończyków wyspę Wake. Od początku nowego roku brał udział w ramach Task Forces 11 w atakach na kolejne japońskie bazy: na Wyspach Marshalla, na Bougainville, na Nowej Kaledonii. W końcu, w dniach 4-8 maja 1942 roku, wziął udział w swej ostatniej bitwie - na Morzu Koralowym.

CZYTAJ WIĘCEJ: Hitlerowskie złoto na dnie Bałtyku?

Ostatnia bitwa

Bitwa na Morzu Koralowym była pierwszą, w czasie której główną siłą uderzeniową stanowiły grupy pokładowe lotniskowców. Celem japońskiej Operacji MO było zajęcie miasta Port Moresby na Nowej Gwinei oraz wyspy Tulagi, położonej w archipelagu Wysp Salomona. Alianci pod dowództwem admirała Franka J. Fletchera, próbowali powstrzymać okręty Połączonej Floty.

Lotniskowce ruszyły do boju 7 maja. Pierwszy cios wyprowadzili Amerykanie, zatapiając lekki lotniskowiec "Shōhō". W odwecie Japończycy wysłali grupę uderzeniową przeciw zbiornikowcowi USS "Neosho" i eskortującemu go niszczycielowi USS "Sims". Dowodzący grupą lotniskowców, adm. Takeo Takagi, sądził bowiem, że atakuje amerykański lotniskowiec.

"Bez wątpienia, 7 maja 1942 r., okolice Morza Koralowego były najbardziej zagmatwanym obszarem bitwy w historii świata" - tak zamieszanie na polu bitwy po latach wspominał wiceadmirał H. S. Duckworth.

Cios łaski

Rankiem 8 maja 1942 roku obie floty wysłały przeciw sobie grupy powietrzne. Amerykanie zaatakowali jako pierwsi, uszkadzając lotniskowiec "Shōkaku". W pierwszym japońskim ataku, około 11:20, dwoma bombami uszkodzony został USS "Yorktown". O tej samej godzinie trafiony został "Lexington". Dwie torpedy uderzyły w jego lewą burtę. Uszkodzone zostały przewody doprowadzające paliwo lotnicze, a także system napędowy. Prędkość spadła do 24 węzłów. Chwilę później na okręt spadły bomby. Pierwsza trafiła w podręczny magazyn amunicji na lewej burcie. Druga, w ogromny komin.

Przepompowując wodę pomiędzy lewo- i prawoburtowymi zbiornikami, wyrównano przechył i mimo uszkodzeń, okręt od około godziny 13 mógł prowadzić operacje lotnicze. Niestety, w następnych godzinach nastąpiło kilka eksplozji oparów paliwa lotniczego. Zwłaszcza ta z 14:42 przypieczętowała los okrętu. Lotniskowiec płonął na całym śródokręciu. Drużynom przeciwawaryjnym nie udawało się opanować szalejących płomieni. O 17:07 wydano rozkaz opuszczenia płonącego okrętu. Po zejściu załogi, pomiędzy 19:15 a 19:52, niszczyciel USS "Phelps" wystrzelił pięć torped, które posłały lotniskowiec na dno. Wraz z okrętem zginęło 216 członków jego załogi.

Wrak

5 marca 2018 roku wrak lotniskowca USS "Lexington" został odnaleziony przez ekspedycję kierowaną przez współtwórcę Microsoftu, Paula Allena. Okręt poszukiwawczy RV "Petrel" odnalazł wrak okrętu około 800 kilometrów na wschód od australijskiego Queensland. Lotniskowiec spoczął na dnie na głębokości około trzech kilometrów. Na pokładzie zlokalizowano także część jego grupy pokładowej - 11 samolotów - siedem TBD-1 Devastator, trzy SBD-3 Dauntlesses i pojedynczego F4F-3 Wildcat.

- Składam hołd USS "Lexington" i odważnym ludziom, którzy na nim służyli. To zaszczyt - powiedział Paul Allen na konferencji prasowej. - Jako Amerykanie wszyscy jesteśmy im winni dług wdzięczności. Tym, którzy służyli i którzy nadal służą naszemu krajowi. Za ich odwagę, wytrwałość i poświęcenie - dodał.

- "Lexington" znalazł się na naszej liście priorytetów, jako jeden z najważniejszych okrętów II wojny światowej - mówił rzecznik prasowy prowadzącej poszukiwania firmy Vulcan, Robert Kraft.

Na opublikowanych zdjęciach widać m.in. działa przeciwlotnicze, tablicę z nazwą okrętu i samoloty pokładowe. W tym słynnego Wildcata, oznaczonego znanym z ówczesnych kreskówek, kotem Felixem, który był godłem dywizjonu VF-2.

W ubiegłym roku firma Vulcan odkryła wrak krążownika USS "Indianapolis", który zatonął w lipcu 1945 roku. Wcześniej odnaleziono m.in. japoński pancernik "Musashi".

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje