Reklama

Tragedia "Cap Arcony". Śmierć z ręki sojusznika

Myśliwsko-bombowe Hawker Typhoon Mark IB z 83 Grupy RAF uzbrojone w rakiety RP-3 były wykorzystywane do walki z niemiecką żeglugą /Imperial War Museum /domena publiczna

Zatopienie "Cap Arcony" i "Thielbeka" było jedną z największych tragedii w historii żeglugi. W wyniku ataku brytyjskiego lotnictwa zginęło ponad 7 tysięcy niewinnych ludzi. Żadna z osób, które były odpowiedzialne za ich śmierć, nie poniosła odpowiedzialności.

Reklama

Wraz ze zbliżaniem się frontów Inspektorat Obozów Koncentracyjnych nakazał ewakuację obozów koncentracyjnych. Pierwsze marsze śmierci miały miejsce w latem 1944 roku, kiedy Niemcy zaczęli ewakuację obozów leżących na terenie Polski i Prus Wschodnich.

W 1945 roku ewakuacja obozów i zacieranie zbrodni nabrało rozpędu. Już nie tylko wschodni alianci wyzwalali obozy zagłady, ale także wojska aliantów zachodnich zaczęły natrafiać na ślady ludobójstwa.

Reklama

Wiosną opór Niemców na froncie zachodnim praktycznie nie istniał. Wehrmacht albo się poddawał, albo cofał w bezładzie. 12 kwietnia oddziały 9 Armii USA przekroczyły Łabę, a już dzień później jej pułk rozpoznawczy dotarł do przedmieść Berlina, z których wycofał się po gorączkowych protestach Stalina.

Tydzień później została zdobyta Norymberga. 21 kwietnia Stuttgart. 25 kwietnia wojska amerykańskie i radzieckie spotkały się nad Łabą. Niemcom pozostało bardzo mało czasu, by ukryć swoje zbrodnie.

Więźniów, których nie udało się ewakuować, miały zabić specjalne komanda. Te jednak nie zawsze nadążały przed zbliżającym się frontem. Dzięki temu uratowało się wielu osadzonych.

Nie wszędzie SS-mani porzucali więźniów i uciekali przed aliantami. 26 kwietnia 1945 roku na pokład statków stojących na redzie portu Neustadt zaokrętowano kilka tysięcy więźniów obozów zagłady. Najwięcej znalazło się na pokładzie "Cap Arcony" - około 6500 osób z obozu Neuengamme i 400 z obozu w Wesołej, który był podobozem Auschwitz. Przeciwko umieszczeniu na pokładzie takich ilości ludzi protestował kapitan jednostki, Heinrich Bertram. Uległ jednak pod naciskami wojska.

Statki stały na redzie bez wyraźnego rozkazu wyjścia na pełne morze. Przypuszcza się, że SS-mani planowali zatopić jednostki pełne więźniów. Potwierdzeniem, że Niemcy mieli takie plany mogą być wydarzenia z 2 maja 1945 roku.

Ultimatum

W północnych Niemczech działania wojenne zakończyły się 2 maja. Tego dnia dowództwo alianckie wysłało otwartym tekstem komunikat skierowany do wszystkich wrogich statków i okrętów będących w morzu:

"Wzywamy wszystkie jednostki morskie pływające pod banderą III Rzeszy do natychmiastowego zawinięcia do portu. Wszystkie statki niemieckie spotkane na morzu po godz. 14.00 dnia 3 maja zostaną zbombardowane. Powtarzam. (...)."

Tego dnia załogi samolotów szturmowych 2nd Tactical Air Force i Coastal Command miały przeprowadzić serię ataków na niemiecką żeglugę na Morzu Północnym, w cieśninach duńskich i zachodniej części Bałtyku. Przed południem 3 maja z lotnisk miało wystartować kilkaset samolotów uderzeniowych i ich eskorty.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Sławek Zagórski | historia | II wojna światowa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje