Szapsel Rotholc. Żydowski "król boksu"

Bokserzy Szaspel Rotholc (z lewej) i Baśkiewicz podczas walki. W głębi widoczny sędzia ringowy Józef Zapłatka /Z archiwum Narodowego Archiwum Cyfrowego

Szapsel Rotholc, przedwojenny mistrz bokserski, przeszedł gehennę getta i Powstania Warszawskiego. To postać ciekawa, kontrowersyjna, ale i tragiczna. Rotholc jest jednym z bohaterów książki "Igrzyska życia i śmierci. Sportowcy w Powstaniu Warszawskim".

Reklama

Szapsel Rotholc (1913-1996) był idolem młodzieży ze społeczności żydowskiej. Widziano w nim wzór osoby, która dzięki pracy i talentowi wyrwała się z biedy i osiągnęła sukces. Imponował też jako człowiek silny, potrafiący się bić i bronić. Ten bokser wagi muszej zyskał miano "najpotężniejszej muchy Europy", chociaż był zawodnikiem o bardzo przeciętnych warunkach fizycznych. Bił bardzo mocne ciosy.

Aż do wybuchu wojny Rotholc był wierny barwom robotniczego, lewicowego klubu żydowskiego o nazwie Gwiazda Warszawa (Stern). W 1933 został mistrzem Polski w wadze muszej, a w 1934 zdobył brązowy medal na Mistrzostwach Europy w Budapeszcie. Do historii przeszły jego pojedynki z Niemcami. Zwłaszcza zwycięski mecz z Nikolausem Obermauerem, rozegrany w 1938 r., po słynnej "nocy kryształowej". Pięściarz stał się jednym z niewielu zawodników, który potrafił połączyć kibiców polskich i żydowskich. Podczas meczu wspólnie wołali: "Szapsio bij Szwaba w swastykę!". Jego wspaniale rozwijającą się karierę przerwała wojna.

Reklama

Zawodnik został zmobilizowany i wysłany na front. Jego oddział dostał się do niewoli radzieckiej. Przez miesiąc był w Kozielsku, później został skierowany do niemieckiego obozu jenieckiego w Żaganiu na Dolnym Śląsku. Po sześciu miesiącach został zwolniony i wrócił do Warszawy. "Mieszkania nie miałem, już podczas nalotów dom (...) został zbombardowany i spalony. Natomiast otrzymałem od mojej żony skarb - dziecko" - wspominał pierwsze chwile w okupowanym mieście. Aż do czasu utworzenie getta w listopadzie 1940, podejmował się różnych zajęć, jak np. handel.

Okres spędzony w ogrodzonej murem dzielnicy położył cień na jego karierze sportowej, a także na całym jego dalszym życiu. Przede wszystkim ze względu na przynależność do Żydowskiej Służby Porządkowej, potocznie określanej żydowską policją. Rotholc przyznał, że przyjął tę posadę, gdyż sądził, że w ten sposób będzie mu łatwiej zapewnić wyżywienie i bezpieczeństwo najbliższym. Podkreślał, że był zwykłym porządkowym bez żadnej rangi. Na temat jego postaci krążyły różne, często sprzeczne relacje. Jedni twierdzili, że uratował im życie, inni oskarżali go o brutalne pobicia, nadużycia i śmierć swoich bliskich.

Kiedy wybuchło powstanie w getcie, uciekł na aryjską stronę. Ukrył się w mieszkaniu przy ul. Grzybowskiej, które przyszykował wcześniej na kryjówkę z innym bokserem - Tadeuszem Mańkowskim. Rotholc musiał mierzyć się z wieloma dramatami. Szmalcownicy szantażowali kobietę, u której ukrywał się jego 3-letni syn, Rysio. Mało tego, żona zawodnika, Maria zakochała się z wzajemnością we wspomnianym bokserze, który im pomagał. Pewnego dnia została rozpoznana i zadenuncjowana przez dawną sąsiadkę. Marię aresztowano i zgładzono.

Podczas Powstania Warszawskiego Rotholc ukrywał się w domu przy ul. Rymarskiej - siedział na strychu pod przewróconą do góry dnem wanną. Pomagał mu młodszy brat Tadeusza Mańkowskiego, Zdzisław. Po upadku powstania zostali schwytani przez żołnierzy ze wschodnich oddziałów kolaborujących z Niemcami. W jednym z esesmanów, który przemawiał do jeńców, Rotholc rozpoznał Niemca, z którym stoczył niegdyś bokserski pojedynek. Na jego widok zemdlał. Ostatecznie, Rotholc i Zdzisław Mańkowski zostali wywiezieni na roboty do III Rzeczy - do Essen. Sportowiec musiał nie tylko ukrywać swoją niearyjskość, ale i przeszłość bokserską. Pięściarze z podbitych krajów musieli bić się w przyobozowych kasynach, aż jeden padł martwy.

Po wyzwoleniu Szapsel i Zdzisław wrócili do kraju. Bokser odnalazł syna. Zabrał go od opiekunki, co okazało się być bardzo trudnym przeżyciem i dla dziecka, i dla kobiety. Po pewnym czasie sportowiec znów się ożenił i zaczął przygotowywać się do wyjazdu za granicę. Ostatecznie w 1949 r. wyemigrował najpierw do Belgii, a później do Kanady. Zanim to się stało, stanął przez Sądem Społecznym przy Centralnym Komitecie Żydów Polskich. Proces budził wielkie zainteresowanie mediów. Rotholcowi zarzucono znęcanie się nad mieszkańcami getta i udział w akcji jego likwidacji. Bronił się, że swoją nieco lepszą sytuację starał się wykorzystać do niesienia pomocy innym, ale nie był w stanie pomóc każdemu. Sąd uznał go winnym, zawieszając go w prawach członka społeczności żydowskiej na dwa lata oraz odbierając prawa wyborcze czynne i bierne na trzy lata.

Bokser nigdy nie ułożył sobie relacji z synem. Ten nie potrafił wybaczyć ojcu wstąpienia do policji żydowskiej. Szapsel Rotholc zmarł prawdopodobnie w Montrealu w 1996 r. "Spośród bohaterów mojej książki to osoba o najbardziej trudnym życiorysie" - podsumowuje w rozmowie Agnieszka Cubała, autorka pracy "Igrzyska życia i śmierci. Sportowcy w Powstaniu Warszawskim", która trafiła na półki księgarni 1 sierpnia.


Andrzej Grabarczuk

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje