Reklama

Sowieci w owczej skórze, czyli jak oszukać świat

W pierwszej połowie lat pięćdziesiątych Moskwa niespodziewanie wyraziła zgodę na zjednoczenie Niemiec. Czy był to podstęp, czy rzeczywiście dobra wola Wielkiego Brata?

Gdy w czerwcu 1950 roku w Korei wybuchła wojna, nikt nawet nie myślał o tym, że pokój z Moskwą jest w ogóle możliwy. Doskonałą ilustracją pesymizmu z tamtego okresu jest konstatacja premiera Wielkiej Brytanii Winstona Churchilla, że "szanse na osiągnięcie ze Stalinem jakiegoś porozumienia są niemal zerowe".

Reklama

Odrzucona propozycja Sowiecka propozycja z 10 marca 1952 roku była więc dla aliantów zaskoczeniem. Moskwa oferowała zgodę na zjednoczenie obu państw niemieckich zgodnie z granicami ustalonymi na konferencji poczdamskiej, a następnie zawarcie traktatu pokojowego. Nowe Niemcy miały być państwem neutralnym.

Alianci zgodnie propozycję odrzucili, stwierdzając, że najpierw powinny odbyć się pod międzynarodową kontrolą wolne wybory i dopiero wtedy nowy rząd mógłby rozmawiać o traktacie pokojowym. Odrzucono także kolejne noty - z 9 kwietnia, 24 maja i 23 sierpnia.

Nie był to jedyny przykład defensywnej postawy Sowietów. W przemówieniu na XIX zjeździe partii, wygłoszonym 14 października 1952 roku, Stalin unikał agresywnej retoryki i skoncentrował się na metodach, które miałyby zapobiegać wojnie, a nie służyć rozszerzaniu wpływów. Sowiecki przywódca stwierdził uspokajająco, że zgodnie z filozofią leninowską szybciej dojdzie do wojny pomiędzy państwami kapitalistycznymi niż z blokiem socjalistycznym. Zniknęły hasła internacjonalistyczne, mowa była o umacnianiu komunizmu na już kontrolowanym obszarze.

Dobra wola wujka Joe


Można to uznać za próbę przekazania Zachodowi komunikatu, że Związek Sowiecki nie jest zainteresowany agresją. Jeśli wierzyć Nikicie Chruszczowowi, to Stalin w tym okresie "drżał na myśl" o amerykańskiej agresji: "Bał się wojny. Wiedział, że jesteśmy słabsi niż Stany Zjednoczone".

Wprowadzono podwyższony stopień gotowości i wzmocniono obronę przeciwlotniczą wokół Moskwy. Takie stanowisko sowieckiego przywódcy mogło zwiększać, przynajmniej teoretycznie, szanse na załagodzenie sporu, porozumienie i pokojowe współistnienie.

Stalin zmarł w marcu 1953 roku. Nowa ekipa w Moskwie na przestrzeni kolejnych miesięcy wysłała wiele sygnałów, które z wielką uwagą były odbierane przez Zachód. Zapowiedziano gotowość rozpoczęcia negocjacji w sprawie zakończenia wojny na Półwyspie Koreańskim. Wyrażono chęć przedyskutowania kwestii korytarzy powietrznych z Niemiec Zachodnich do Berlina Zachodniego oraz rozluźnienia zasad kontroli w tym mieście. Zrezygnowano z wysuniętych w 1945 roku roszczeń terytorialnych wobec Turcji (prowincje Kars i Ardahan) i przywrócono relacje dyplomatyczne z Grecją, mimo iż ta w 1952 roku dołączyła do NATO.

Pokojowe rozwiązanie

Zadbano o ocieplenie kontaktów z Izraelem i Jugosławią. Zasygnalizowano chęć rozwiązania kwestii jeńców alianckich w Korei, czego nie udało się załatwić w rozmowach odbytych tuż przed śmiercią Stalina. Sowieci szybko zgodzili się na wymianę chorych i rannych. Pod koniec marca zaproszono do Moskwy grupę amerykańskich dziennikarzy. Radio Moskwa oficjalnie doceniło amerykański i brytyjski wkład w pokonanie III Rzeszy.

Sowieccy dyplomaci zaczęli pojawiać się na balach urządzanych przez placówki państw zachodnich. Podjęto wiele działań w wymiarze wewnętrznym - zwolniono lekarzy Stalina i zarządzono amnestię więźniów politycznych. Premierem został Gieorgij Malenkow, którego przesłanie z 15 marca 1953 roku było jasne: "Nie ma takiego sporu, którego nie dałoby się rozwiązać pokojowo". W kwietniu sowiecki ambasador przy ONZ Andriej Wyszyński zaproponował porozumienie pokojowe pomiędzy Związkiem Sowieckim a Wielką Brytanią, Chinami, Francją i Stanami Zjednoczonymi.

Plany Moskwy

Nie ma jednoznacznej oceny sowieckich motywów. Nie brak głosów wśród badaczy (szczególnie rosyjskich), że celem Moskwy faktycznie było osiągnięcie ocieplenia stosunków, wspólnego uregulowania kwestii niemieckiej i utworzenia systemu bezpieczeństwa europejskiego - przynajmniej do momentu włączenia RFN do NATO w 1955 roku.

Niemiecki historyk Wilfried Loth stoi na stanowisku, że "sowieckie kierownictwo faktycznie chciało zmobilizować społeczeństwa zachodnie i doprowadzić do zawarcia traktatu pokojowego". Powołuje się przy tym na wypowiedź długoletniego szefa dyplomacji ZSRR Andrieja Gromyki o nadejściu odpowiedniego momentu do "wsparcia niemieckich sił demokratycznych w ich staraniach na rzecz jedności Niemiec i traktatu pokojowego".

Interesujący fakt przytacza w swej pracy brytyjski historyk J.P.D. Dunbabin. Powołuje się on na Władimira Siemionowa, ówczesnego radcę politycznego w sowieckiej Komisji Kontroli w Niemczech. Jak stwierdził, przed wysłaniem noty z 10 marca 1952 roku Stalin upewnił się, czy aby na pewno Stany Zjednoczone ją odrzucą.

Prawdziwe motywacje wyraził minister spraw zagranicznych ZSRR Wiaczesław Mołotow na tajnym spotkaniu Komitetu Centralnego, wyjaśniając w wąskim gronie, że tak zwana "inicjatywa pokojowa" była jedynie fortelem, który miał zasiać "niepewność w szeregach agresywnych przeciwników". Dawało to nieco czasu nowej władzy na Kremlu, by okrzepła i dokonała bardziej przemyślanej korekty sowieckiej polityki.

Zachód nie dał wiary propozycjom. Przyjęto bardzo negatywną ocenę sowieckiej polityki, ignorując przejawy dobrej woli. Uznano, że główne cele Moskwy to atakowanie NATO i Europejskiej Wspólnoty Obronnej, doprowadzenie do wycofania wojsk amerykańskich z Europy, storpedowanie integracji RFN lub zjednoczonych Niemiec z Europą Zachodnią, umocnienie pozycji Sowietów w Niemczech Wschodnich oraz przeciwstawianie się porozumieniu w sprawie Austrii. Odrzucono sowiecką propozycję utworzenia europejskiego systemu bezpieczeństwa ze Stanami Zjednoczonymi i komunistycznymi Chinami w roli obserwatorów.

Jak wspominał Charles D. Jackson (ekspert prezydenta Eisenhowera od wojny psychologicznej), w momencie zgłaszania projektu delegacja amerykańska "wybuchła śmiechem, co całkowicie zaskoczyło Rosjan".

Odprężenie


Wszelkie nadzieje na porozumienie zdały się prysnąć, gdy w lutym 1955 roku władzę stracił Malenkow. Jego miejsce zajął marszałek Nikołaj Bułganin, którego historyk Martin McCauley określił mianem "grzecznego, niezdecydowanego aparatczyka, pozostającego w kieszeni Chruszczowa". Zastąpienie Malenkowa, autora reformy rolnej i przemysłu lekkiego, mającej zwiększyć podaż dóbr konsumpcyjnych na rynku cywilnym, przedstawicielem resortu siłowego stanowiło niepokojący sygnał.

Tym bardziej że Malenkow został zmuszony do złożenia samokrytyki za błędy w "liberalnej" reformie rolnej oraz za solidaryzowanie się ze zdyskredytowanym już wówczas Ławrientijem Berią. U władzy pozostał zwolennik twardej linii i zaufany człowiek Stalina (zakładając, że ten w ogóle komukolwiek ufał) - Mołotow, publicznie grożący wypowiedzeniem traktatów z Francją i Wielką Brytanią.

Mimo to w połowie dekady doszło do względnego ocieplenia i stabilizacji. Proklamowanie niepodległości RFN (1955 rok) doprowadziło do utworzenia Układu Warszawskiego. W długim okresie konsekwencje były pozytywne, pozwoliły bowiem złagodzić zimnowojenne napięcie poprzez wyznaczenie wyraźnej linii wpływów Zachodu i Wschodu. Związek Sowiecki wyraził gotowość nawiązania stosunków dyplomatycznych z RFN. Kanclerz Konrad Adenauer otrzymał zaproszenie do Moskwy, co stanowiło potwierdzenie tego, że Sowieci pogodzili się z istnieniem dwóch państw niemieckich.

W 1956 roku do Londynu przybył premier Bułganin i sekretarz Chruszczow. Przy okazji wizyty sowieckie okręty wojenne wpłynęły do bazy Royal Navy. Używając słów brytyjskiego pisarza Charlesa Williamsa, stwierdzić można, że "wtedy rozpoczęło się coś, co później stało się znane jako détente".

Robert Czulda

Polska Zbrojna

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje