Reklama

Rozkaz: Zabić papieża

Dokładnie 29 lat temu, 13 maja 1981 r., błogosławiący zebranych na placu św. Piotra wiernych Jan Paweł II nagle osunął się w ramiona osobistego sekretarza. Zanim trafionego dwoma pociskami papieża przewieziono do rzymskiej kliniki, oszołomiony tłum złapał tureckiego zamachowca. Do dziś nie wyjawił on swoich mocodawców...

Cotygodniowa audiencja generalna dla wiernych zgromadzonych na placu św. Piotra w Watykanie przebiegała tak, jak w każdą środę - aż do godziny 17.19. Właśnie wtedy rozległ się pierwszy wystrzał. Atmosfera radosnego rozmodlenia w sekundę prysła i zamieniła się w konsternację, a potem w paniczny strach.

Strzały ponad głowami

Reklama

Celem ataku był papież Jan Paweł II, który z odkrytego papamobile pozdrawiał i błogosławił wiernych, entuzjastycznie wyciągających do niego ręce. Osobą, która pociągnęła za spust pistoletu browning kaliber 9 mm, był Turek, Mehmet Ali Agca.

Agca był związany z nacjonalistyczną bojówką "Szare Wilki", które w latach 70. ubiegłego wieku terroryzowały Turcję. Ich walka z organizacjami lewicowymi kosztowała życie nawet pięciu tysięcy osób. Ginęli nie tylko politycy, ale także przedstawiciele establishmentu, wojskowi i zwykli ludzie.

Sam Agca w 1979 r. zabił wydawcę lewicowej gazety. Po tym, jak został wydany przez informatora, turecki sąd skazał go na dożywocie. Przy pomocy Szarych Wilków Agca zdołał uciec do Bułgarii, która najprawdopodobniej wspierała tę organizację pieniędzmi, jak i własnymi agentami służb bezpieczeństwa.

Ukryty w tłumie wiernych

Agca przyjechał z Bułgarii do Rzymu 10 maja 1981 r. By jednak zmylić prowadzący wprost do Sofii trop, podróżował przez wiele południowoeuropejskich miast. W "wiecznym mieście" zatrzymał się pod fałszywym nazwiskiem. Kiedy trzy dni później stał na placu św. Piotra w oczekiwaniu na przejazd samochodu z Janem Pawłem II, nie wyróżniał się z tłumu i nie zwrócił niczyjej uwagi. Gdy papież znalazł się w odległości kilku metrów, Agca wyciągnął pistolet i wymierzył w jego głowę. Był doskonałym strzelcem, jednak opóźnił oddanie śmiertelnego strzału, gdy Jana Pawła II zasłoniła mała dziewczynka, którą papież wziął na ręce.

Agca strzelił chwilę później. Jedna kula przeszyła palec wskazujący lewej ręki, przebiła na wylot jamę brzuszną i spadła do samochodu. Na milimetry minęła najważniejsze organy wewnętrzne. Drugi pocisk uszkodził łokieć Jana Pawła II. W sekundę osunął się on na ręce ks. Stanisława Dziwisza, swojego osobistego sekretarza. Chwilę później papieska sutanna zrobiła się czerwona od krwi.

Papamobile natychmiast przyspieszył i zniknął w zabudowaniach Watykanu. Stamtąd papieża przewieziono do polikliniki Gemelli. Z powodu utraty ponad połowy krwi Jan Paweł II był w stanie krytycznym. Operacja trwała prawie sześć godzin.

Spętany przez zakonnicę

Plan zamachu przewidywał, że Agca ucieknie z placu św. Piotra w tłumie wiernych, po tym, jak wybuchnie granat, który wywoła panikę wśród zgromadzonych. Wraz z drugim strzelcem - Bułgarem Oralem Celikiem - Agca miał zbiec do bułgarskiej ambasady. Ten plan jednak się nie powiódł, ponieważ Turek został obezwładniony przez zakonnicę, kilku wiernych i papieskich ochroniarzy. Zdezorientowany tym faktem Celik nie użył swojej broni (według innej relacji - strzelił wcześniej raz do papieża) i zniknął w tłumie. W zamachu ranne zostały także dwie kobiety - postrzelona w klatkę piersiową Amerykanka i lekko ranna w ramię Jamajka.

Schwytany Mehmet Ali Agca wodził policjantów za nos. Zaskakiwał opanowaniem, ale także umiejętnością wprowadzania śledczych w błąd. Wielokrotnie zmieniał zeznania i celowo koncentrował się na wątkach pobocznych. Raz twierdził, że jest Jezusem, innym razem, że miał zabić króla Zjednoczonego Królestwa, ale zrezygnował z tego planu, gdy dowiedział się, że głową państwa jest królowa, a "Turcy nie zabijają kobiet".

Bułgarski ślad

W trakcie rekordowo krótkiego, trzymiesięcznego, śledztwa Agca wyjawił w końcu, że propozycję zabicia papieża otrzymał od Bułgarów. Turek miał dostać za to 3 mln zachodnioniemieckich marek.

Zobacz, kto mógł stać za zamachem na Papieża:

Wątek zaangażowania bułgarskich służb wywiadowczych, inspirowanych przez Moskwę, przewijał się przez całe śledztwo. Choć spotkało się to z ostrym dementi ze strony tego kraju, właśnie tę wersję przyjęto za najbardziej prawdopodobną. Tym bardziej, że Agca wskazywał, iż głównodowodzącym akcją był Zilo Vassilev, attache wojskowy ambasady Bułgarii w Rzymie. Zeznania Turka doprowadziły także do aresztowania Sergieja Antonowa - kolejnego Bułgara, który miał brać udział w zamachu. Ostatecznie, po trzech latach śledztwa, uniewinniono go od zarzucanych czynów.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: zabójstwo | Ali Agca | forum | Jan Paweł II | Turek | 1981 | Jan Paweł II | papież

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje