Ramree – bitwa, którą wygrały krokodyle

Bitwa na wyspie Ramree przeszła do historii nie przez swoją zaciętość, a przez rzeź, jaką Japończykom zgotowały krokodyle.

Bitwa rozpoczęła się od desantu jednostek amfibijnych w pobliżu strategicznego portu Kyaukpyu znajdującego się na północnym krańcu wyspy. Desant wspierał pancernik HMS Queen Elizabeth i lotniskowiec eskortowy HMS Ameer. Z powietrza piechurów wpierały bombowce Liberator w eskorcie Thunderboltów należące do dowództwa RAF w Birmie. Obrońcy wyspy zostali właściwie wymieceni ostrzałem z morza i kilkudniowym bombardowaniem, tak że lądujące oddziały 71. i 4 Indyjskiej Brygady Piechoty właściwie nie napotkały oporu.

Reklama

Pięć dni po lądowaniu na Ramree, 26 stycznia 1945 roku, hindusi z 36 Indyjskiej Brygady Piechoty wylądowali na Cheduba, na której Japończyków już nie było - wycofali się kilka dni wcześniej. W tym czasie zepchnięci na bagna, na południu Ramree Japończycy znaleźli się w poważnych tarapatach. Ich powodem nie były jednostki alianckie, a słonowodne krokodyle zamieszkujące mokradła.

W paszczy

Pierwsze poważniejsze walki zaczęły się 26 stycznia, kiedy Japończycy oparli swoją obronę na linii bagien. Zostali postawieni pod ścianą. Hindusi i Royal Marine odcięli im wszystkie drogi ucieczki - pozostało im jedynie stawić opór.

Mimo zaciętej obrony, Japończycy zostali zepchnięci 16 kilometrów na południe w głąb bagien. Brytyjczycy szybko wykorzystali okazję i wysadzili niewielki desant na południowym krańcu wyspy odcinając japońskiej piechocie drogę odwrotu.

Wkrótce większe straty Japończycy zaczęli ponosić przez choroby tropikalne, ukąszenia komarów, skorpionów, aż w końcu przez ataki krokodyli, niż przez brytyjskie kule

Rzeź

Brytyjczycy oblegali bagna przez trzy tygodnie, co jakiś czas wzywając wroga do poddania się. Jednak nikt na to nie reagował. Tragiczny dzień nadszedł 19 lutego. Bruce Stanley Wright, jeden z żołnierzy piechoty morskiej w swoich wspomnieniach tak opisywał tamte wydarzenia:

"Ta noc (19 lutego 1945 roku) była najstraszniejszą, jaką przyszło przeżyć żołnierzom piechoty morskiej. Pojedyncze strzały karabinowe zostały zagłuszone przez przerażające krzyki rannych miażdżonych w paszczach ogromnych gadów. Tak musiało brzmieć piekło. Z około tysiąca japońskich żołnierzy, przeżyło jedynie dwudziestu."

Gdy Brytyjczycy dotarli na bagna, okazało się, że z dziewięciuset żołnierzy, którzy pierwotnie uciekli na bagna przeżyło jedynie dwudziestu poważnie rannych. Jeśli to, co pojawiło się w brytyjskich raportach i w wspomnieniach Wrighta jest prawdą, może to oznaczać, że ataki krokodyli na Ramree były najtragiczniejsze w historii.

Dane te kwestionuje Frank McLynn, brytyjski historyk, który twierdzi, że nie jest możliwe, aby jednej nocy od ataków krokodyli zginęło tylu żołnierzy. Oskarża on armię o rzeź japońskich żołnierzy  i zrzucenie winy na krokodyle. Problem w tym, że sami Japończycy przyznają, że ich straty były spowodowane szturmem przeprowadzonym przez krwiożercze krokodyle.

Dowiedz się więcej na temat: Japonia | Wielka Brytania | Ramree | Sławek Zagórski

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje