Reklama

Radziecka bomba atomowa. Szpiedzy wynieśli amerykański projekt

Eksplozja pierwszej radzieckiej bomby atomowej 29 sierpnia 1949 roku na poligonie w Semipałatyńsku /domena publiczna

Szpiegowska siatka

W ośrodku Los Alamos, w którym pracowano nad bombami atomowymi, sowieci mieli swoich szpiegów od pierwszego dnia. Siatkę szpiegowską budowało mieszkające w Waszyngtonie małżeństwo Wasilija i Jelizawiety Zarubinów. Jelizawieta otrzymała polecenie zaprzyjaźnienia się z Katherine "Kitty" Oppenheimer, żoną Roberta Oppenheimera, kierownika projektu "Manhattan".

Reklama

Dzięki temu do programu udało się włączyć niemieckiego komunistę Klausa Fuchsa, który już wcześniej współpracował z radzieckim wywiadem. Fush wyjechał do Anglii w 1933 roku, tuż po objęciu władzy przez Hitlera. Tam ukończył studia i rozpoczął pracę nad materiałami rozszczepialnymi. Natychmiast po otrzymaniu dostępu do tajnych dokumentów, zgłosił się do radzieckiej ambasady. Ta poleciła mu dostać się do amerykańskiego programu badań.

Udało się to w drugiej połowie 1943 roku. Jego łącznikami z "górą" byli słynni szpiedzy Ethel i Julius Rosenbergowie. Wszystkie informacje trafiały ostatecznie do rezydent radzieckiego wywiadu w Waszyngtonie Aleksandra Fieklisowa. A potem do Moskwy, do Igora Kurczatowa, szefa radzieckiego programu atomowego, i Ławrientija Berii.

Kiedy więc 17 lipca 1945 roku, Truman wspomniał mimochodem o udanym teście nowej broni, Stalin nie był zaskoczony. Informację o testowym wybuchu bomby "Gadget", zdetonowanej w ramach eksperymentu Trinity, dotarły do niego w tym samym czasie, co do amerykańskiego prezydenta.


INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: szpiedzy | ZSRR | USA | Projekt Manhattan | bomba atomowa | Sławek Zagórski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje