Reklama

Radziecka bomba atomowa. Szpiedzy wynieśli amerykański projekt

Eksplozja pierwszej radzieckiej bomby atomowej 29 sierpnia 1949 roku na poligonie w Semipałatyńsku /domena publiczna

Walka o zdobycie planów bomby atomowej była jedną z największych operacji wywiadowczych w historii. Stalin zupełnie nie był zdziwiony tym, że Amerykanie posiadają potężną broń. Więcej o radzieckiej operacji dowiecie się z programu "Szpiedzy, którzy zmienili bieg historii", emitowanego 28 kwietnia o 22:00 na Polsat Doku

Reklama

Kiedy w Poczdamie Harry Truman rzucił mimochodem, że Amerykanie właśnie przetestowali nową, potężną broń, Stalinowi nawet nie drgnęła powieka. Przywódca ZSRR wiedział znacznie lepiej od Trumana, co się dzieje w Białym Domu.

Reklama

Po śmierci Roosevelta Truman przejął właściwie całą jego administrację, tym samym otoczył się ludźmi blisko związanymi z ZSRR. Adolf Berle, doradca do spraw bezpieczeństwa już w 1939 roku przedstawiał dowody na szpiegowską działalność Harry’ego Dextera White’a, współpracownika sekretarza skarbu Morgenthau’a oraz Lauchlina Curie, doradcy prezydenta ds. ekonomii.

Takich agentów w najwyższych władzach USA było więcej: Alger Hiss z Departamentu Stanu, Laurence Duggan i Harold Glasser z Departamentu Skarbu czy Natan Silvermaster z Departamentu Rolnictwa, czy Harry Hopkins, najbardziej zaufany doradca Franklina D. Roosevelta, jawnie lobbował za Stalinem. To Hopkins przygotował dokumenty, dzięki którym ZSRR został objęty programem Lend-Lease. W 1990 roku Moskwa potwierdziła, że wszyscy oni byli radzieckimi agentami.

Jeśli agenci Stalina dotarli tak blisko prezydenta USA, równie dobrze mogli dotrzeć do innych tajnych informacji.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: szpiedzy | ZSRR | USA | Projekt Manhattan | bomba atomowa | Sławek Zagórski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje