Pułkownik House. Ojciec opatrznościowy Polski

Pułkownik Edward Mandell House. Dzięki niemu Polska znalazła się na słynnej liście Wilsona /domena publiczna

Oficjalnie Polska odzyskała niepodległość 11 listopada 1918 roku. Tego dnia Rada Regencyjna przekazała władzę Józefowi Piłsudskiemu. Nim do tego doszło prowadzono liczne zabiegi, aby odtworzyć Rzeczpospolitą.

Reklama

Proces odzyskania przez Polskę niepodległości był długi i niezwykle skomplikowany. Jedynie w podręcznikach do historii wygląda on prosto i zgrabnie: Woodrow Wilson zamieszcza w swoim ultimatum punkt 13., który gwarantuje utworzenie niepodległego państwa Polskiego, z Magdeburga do Warszawy przyjeżdża Piłsudski, któremu Rada Regencyjna przekazuje władzę i voila! Jest niepodległa Polska.

Prawda była nieco bardziej skomplikowana. Nawet przyjazd Piłsudskiego nie wyglądał tak, jak uczy się w szkołach, a sam proces odzyskiwania niepodległości długotrwały. Brało w nim udział wiele osób, których w szkolnych książkach pominięto.

Reklama

Jednym z nich jest Edward Mandell House, ówczesny doradca prezydenta Wilsona i przyjaciel Ignacego Jana Paderewskiego. To dzięki pułkownikowi House’owi w słynnym ultimatum pojawił się 13. Punkt gwarantujący niepodległość Polsce. O tej niezwykłej osobie rozmawiamy z Jackiem Stawiskim, historykiem i dziennikarzem.

Sławek Zagórski, Interia.pl: W Europie sprawa polska na początku Wielkiej Wojny właściwie nie istniała. Dopiero bitwa pod Kostiuchnówką, późniejszy kryzys po dymisji Piłsudskiego i Akt 5 listopada 1916 roku postawiły ją na arenie międzynarodowej. Jak kwestię niepodległości Polski postrzegano w Stanach Zjednoczonych?

Jacek Stawiski: - Stany Zjednoczone na początku wojny były neutralne. W żaden sposób nie angażowały się w, jak uważano, europejski konflikt. Nim Paderewski dotarł do Stanów, w 1915 roku założył w Vevey Szwajcarski Komitet Generalny Pomocy Ofiarom Wojny w Polsce. Wówczas front wschodni w całości przechodził przez ziemie polskie, siejąc zniszczenie i głód.

W tym samym roku Paderewski wyjechał do Ameryki Północnej, gdzie kontynuował swoją misję humanitarną dla Polski. Trafił tam na dobry grunt. Organizował pomoc, którą Amerykanie przesyłali do Europy. Było mu o tyle łatwiej, że Stany Zjednoczone były jeszcze neutralne, a pomoc dla narodów dotkniętych wojną płynęła szerokim strumieniem. Można powiedzieć, że wśród społeczeństwa była przychylność nie tyle dla sprawy polskiej, co dla Polaków.

Paderewski jednak wiedział, że aby zawalczyć o sprawę polską należy dotrzeć do odpowiednich ludzi.

Wspomniałeś o przychylności Amerykanów dla Polaków. Jaką świadomość miało amerykańskie społeczeństwo w kwestiach europejskich?

- Sympatie były rozłożone równo. Trzeba pamiętać, że w Stanach Zjednoczonych mieszkała spora grupa Niemców, Anglików, Irlandczyków, Włochów. Każda mniejszość wspierała swoją dawną ojczyznę. Tuż po wybuchu wojny prezydent Wilson ogłosił deklarację neutralności i zaoferował stronom mediację. W 1916 roku wygrał wybory z hasłem "On trzymał nas z dala od wojny". Sprawy nabrały tempa dopiero w kwietniu 1917 roku. Sprawa depeszy Zimmermana, zerwanie stosunków dyplomatycznych z Niemcami i w końcu, wypowiedzenie wojny, przewróciły pokojowy ład do góry nogami.

Mówiłeś o dotarciu do odpowiednich ludzi. Paderewski wiedział kto będzie najodpowiedniejszą osobą. Na scenie pojawia się pułkownik House. Na ile był istotną postacią?

-  To był człowiek, który był de facto drugim Wilsonem. Był jego cieniem i prawą ręką. Faktycznie szefował amerykańskiej dyplomacji, choć oficjalnej nominacji nigdy nie uzyskał. Podczas I wojny światowej jeździł do Europy jako przedstawiciel Wilsona. Odwiedził Niemcy, Francję, Wielką Brytanię. Wszędzie tam lobbował za pokojowym rozwiązaniem konfliktu.

- Z Wilsonem związał się jeszcze w 1911 roku, kiedy ten był gubernatorem New Jersey. Kiedy Wilson rozpoczął walkę o Biały Dom, stał się jego najbliższym współpracownikiem. Po wygranych wyborach otrzymał propozycję objęcia dowolnej teki w administracji. Odmówił, mówiąc, że może pomóc w czymkolwiek i gdziekolwiek. Wolał pozostać w cieniu. Podczas drugiej kadencji był architektem polityki zagranicznej Stanów Zjednoczonych. Wówczas, w 1916 roku, poznał się z Paderewskim.

Paderewski przekazał mu memoriał dotyczący powojennej koncepcji Polski. House mając bezpośredni dostęp do Wilsona, przedstawił tę koncepcję i lobbował za utworzeniem niepodległej Polski. To jemu zawdzięczamy pojawienie się 13. punktu na słynnej liście Wilsona.

House miał stopień pułkownika, choć pułkownikiem nie był. Prawda?

Tak. House pochodził z Teksasu, gdzie był szanowanym i podziwianym biznesmenem. Posiadał plantacje bawełny i linię kolejową. Wspierał wielu lokalnych polityków. Dla podkreślenia jego roli i zasług otrzymał honorowy tytuł pułkownika. Nie wojskowy, a honorowy.

Jak wyglądała przyjaźń z Paderewskim?

House był głównym doradcą i kreatorem polityki zagranicznej Stanów Zjednoczonych. Przy tej okazji spotkali się z Paderewskim. Potem okazał się ojcem opatrznościowym Polski, za co Paderewski był mu niezwykle wdzięczny. Przez cały czas utrzymywali ze sobą bliskie kontakty. Pisali do siebie, odwiedzali się. Paderewski w 1932 roku ufundował mu pomnik, który stoi w Parku Skaryszewskim w Warszawie. Przyjaźń ta wzięła swój początek w czasach I wojny światowej i pokazuje, co to znaczy przekonać Stany Zjednoczone do swojej sprawy. Wystarczy znaleźć konkretną osobę i przekonać ją. Paderewskiemu się to udało. Uzyskał niepodległość Polski i długoletnią przyjaźń.

______

Więcej o przyjaźni Paderewskiego i House'a można dowiedzieć się z filmu PUŁKOWNIK HOUSE, który niezwykłym dokument, przybliżającym widzom życie i działalność polityczną Edwarda Mendella House’a. Narratorem filmu jest dziennikarz i historyk - Jacek Stawiski, który przeprowadził rozmowy z członkami rodziny "pułkownika" House’a, m.in. z jego prawnukami Edwardem Robbinsem i Janet Auchincloss. Dokument ukazuje także archiwalne nagrania oraz wypowiedzi historyków badających dorobek "pułkownika" House’a. Nie zabraknie w nim również zaanimowanych rekonstrukcji obrazujących czasy I wojny światowej i powojenne. Większość zdjęć zrealizowana została na terenie USA, w tym m.in. w tak wyjątkowych lokacjach jak np. Biblioteka Kongresu. Film będzie miał premierę na Discovery Channel 11 listopada 2018 roku o 11.00. 



Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje