Reklama

"Protokoły mędrców Syjonu". Świat nadal wierzy w spisek

Nie od dziś znaczne grono osób wierzy, że światem rządzą masoni, iluminaci, a przede wszystkim Żydzi. Dowodem na władzę tych ostatnich mają być „Protokoły mędrców Syjonu”. Broszurka napisana przez rosyjską Ochranę zyskała nieśmiertelną sławę. Jest to prawdopodobnie najlepsza akcja służb specjalnych w historii.

"Protokoły mędrców Syjonu" stanowią dla wielu ostateczny i najważniejszy dowód na istnienie światowego spisku, który ma na celu przejęcie władzy nad światem przez Żydów. Co gorsze, według "Protokołów", Izraelici planują nie tylko przejęcie władzy nad organizmami państwowymi, ale także eksterminację chrześcijan.

Reklama

Według zwolenników prawdziwości "Protokołów" żydowski agent Jozef Schorst alias Szapiro, podający się za masona, zaproponował w 1884 roku zakup pewnego tajnego dokumentu agentce cara Rosji Aleksandra III, Justynie Glince. Za kwotę 2500 franków nabyła kilkanaście notatek, które zawierać miały fragmenty przemówień z zebrań syjonistycznych rad.

Glinka przekazała natychmiast dokumenty gen. Orgiejewskiemu, który z kolei przesłał je gen. Szerewinowi, ministrowi spraw wewnętrznych Rosji. Jednak w tym momencie stało się coś dziwnego - dokumenty nie trafiły na biurko cara. Przez 12 lat miały leżeć w sejfie generała. Tym bardziej to dziwne, że car Aleksander znany był ze swego antysemityzmu i taki oręż, jakim były "Protokoły", mógł mu przynieść wiele korzyści.

Aleksander III oskarżał Żydów o śmierć swego ojca. Państwo wspierało ruchy antysemickie, organizowano pogromy, a tysiące Żydów wygnano z Rosji. Dlaczego car do walki z Żydami nie wykorzystał "Protokołów mędrców Syjonu", które już wówczas miały być w posiadaniu jego służb? Ano dlatego, że wówczas jeszcze nie istniały.

Plagiaty, przeklejki i oszustwa

Generał Szerewin, zaprzysięgły antysemita, miał przetrzymywać "Protokoły" - broń przeciwko Żydom, a następnie pozostawił je w testamencie carowi Mikołajowi II. Problem jedynie w tym, że Mikołaj II nigdy tych oryginalnych dokumentów nie ujrzał. Miał je przejąć Siergiej Nilus i opublikować dopiero w 1905 roku, jako "Rozdział 18", pracę Pierwszego Kongresu Syjonistycznego w szwajcarskiej Bazylei.

Gdy zwrócono mu uwagę, że kongres był otwarty dla widzów, również nie-Żydów, prasy i publikowano już przemówienia, które na nim głoszono, zmienił front. Twierdził, że opublikowane notatki powstały w czasie spotkań mędrców Syjonu w latach 1902-1903. Mimo, że sam twierdził, iż pisma te kupiła w 1884 roku Glinka, a później, że w 1901 udało mu "się dostać, dzięki pomocy znajomego, manuskrypt, który z niezwykłą dokładnością i jasnością przedstawiał przebieg i rozwój tajnego, żydowsko-masońskiego spisku, który miał przywieść niegodziwy świat do jego ostatecznego końca. Osoba, która przekazała mi manuskrypt, zapewniała, że jest to wierne tłumaczenie oryginalnych dokumentów, które zostały skradzione kobiecie należącej do najwyżej postawionych i najbardziej wpływowych osób prowadzących tajne spotkanie gdzieś we Francji - ulubionym miejscu wolnomularskiej konspiracji."

A kiedy tekst dotarł do Mikołaja II? W 1906 roku car otrzymał książeczkę wydaną rok wcześniej, która zawierała przedruki "Protokołów" opublikowanych w 1903 roku w petersburskiej gazecie "Russkoje Znamia". Dlaczego temu władcy również nie przekazano oryginalnych dokumentów, a jedynie przedruk z przedruku? I to w dodatku tak późno? Ponieważ "Protokoły" nie istniały, ani za czasów Aleksandra, ani do 1903 roku. Skomplikowane, prawda? Nie jeśli zagłębimy się w historię powstania samego pisma, a nie dat jego publikacji.

Powieść syjonistyczna

"Protokoły mędrców Syjonu" powstawały w wielkim pośpiechu. Już po ukazaniu się na łamach dziennika "Russkoje Znamia" i po wydaniu książki Nilusa zauważono, że całość ma znamiona plagiatu z XIX-wiecznego, francuskiego pisarza i satyryka Maurice’a Joly’ego.

Pracownicy rosyjskiej tajnej policji dążąc do zdyskredytowania sił lewicowych, których trzon stanowili Żydzi na szybko sprokurowali pismo, które składało się nieznacznie przerobionych fragmentów dialogu pomiędzy Machiavellim, a Monteskiuszem, krytykujących dążenia Napoleona III do władzy absolutnej. Praca Joly’ego nosiła tytuł "Rozmowy w piekle między Machiavellim i Monteskiuszem" i pomysł jej kompozycji opierał się na powieści Eugene’a Sue "Ludzkie tajemnice". U Sue spiskowcami byli Jezuici, u Joly’ego, Napoleon, a agenci Ochrany za cel wybrali Żydów.

Fragmenty broszury Joly’ego włączył do swojej książki Hermann Goedsche, niemiecki antysemita i szpieg. W rozdziale zatytułowanym "Żydowski Cmentarz w Pradze i Rada Przedstawicieli Dwunastu Plemion Izraela" opisał tajną rabiniczną organizację, która spotyka się na cmentarzu co 200 lat, aby zaplanować terminarz żydowskiej konspiracji na kolejne stulecia. Książka "Biarritz" została opublikowana również w Rosji, gdzie nie zyskała wielkiego uznania. Zainteresowała się nią natomiast Ochrana, która wykorzystała pomysły Goedsche, Joly’ego, Dumasa i Sue, aby stworzyć dokument, który miał zdyskredytować Żydów w oczach społeczeństwa.

Bić Żyda!

"Protokoły" stanowiły znakomite wsparcie propagandowe, wykorzystywane w walce przeciwko ruchom rewolucyjnym początku XX wieku. Mimo ogromnej popularności w Rosji, na zachodzie nie odniosły sukcesu. Dopiero po rewolucji 1917 roku zachodnie społeczeństwo zainteresowało się tą publikacją.

Zaczęto drukować miliony egzemplarzy jako dowód na to, że rewolucja bolszewicka to zaplanowany przez Żydów zamach na światowy porządek, którego celem jest przejęcie władzy nad światem. Skutkowało to antyżydowskimi protestami, licznymi pobiciami i morderstwami.

"Protokoły" zdemaskowane

Niespójnością historii, jaka kryje się za powstaniem i pierwotnym źródłem, "Protokołów" zainteresował się Lucien Wolf, który jeszcze w 1920 roku opublikował szereg dokumentów świadczących o tym, że "Protokoły" zostały spreparowane przez tajną policję z fragmentów kilku książek. W 1921 roku wydal na ten temat książkę.

Artykuły demaskujące operację Ochrany opublikował również "The Times". Philip Grave opierając się na badaniach Wolfa i swoim śledztwie dziennikarskim udowodnił, że dokumenty powstały w 1903 roku w Petersburgu, a nie jak twierdzono przed 1884, czy 1901 rokiem.

Historycy, językoznawcy, jak też literaturoznawcy uznają "Protokoły mędrców Syjonu" za plagiat tekstów XIX-wiecznych autorów i fałszywkę propagandową, która miała zdyskredytować ruch socjalistyczny w Rosji na przełomie XIX i XX wieku. Podobnie uważają sądy. 19 maja 1934 roku szwajcarski sąd, uznał "Protokoły" za "fałszerstwo, plagiat i plugawą literaturę". W podobnym procesie w sierpniu 1934 roku, południowoafrykański sąd nałożył grzywnę w wysokości 1775 funtów na trzech mężczyzn rozpowszechniających "Protokoły".

Broszurka ta jednak nadal jest dla wielu antysemitów dowodem na żydowskie dążenia do panowania nad światem. Bardzo popularne są w krajach arabskich, gdzie często są obowiązkową lekturą szkolną. Podobną popularnością cieszą się w Japonii, gdzie uważane są za... znakomity podręcznik, pokazujący jak stworzyć mocarstwo. Stworzenie "Protokołów mędrców Syjonu" można prawdopodobnie za najlepszą akcję dezinformacyjną w historii służb specjalnych. Jej legenda jest żywa ponad 100 lat.

Źródła:

Göran Larsson; "Protokoły Mędrców Syjonu - prawda czy fałsz?"; Warszawa 2004
Paweł Śpiewak; "Żydokomuna"; Warszawa 2012

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje