Reklama

​Prawdziwa historia zamka błyskawicznego

Dziś zamek błyskawiczny spotkać można w każdym zakątku globu /123RF/PICSEL

Sądowe pozwy, bankructwa, rodzinne tragedie i kłody rzucane pod nogi przez życie. Tak wyglądała historia genialnego wynalazku, z którego z pewnością każdy z nas korzystał, korzysta i korzystać będzie. Dowiedzcie się, jak to naprawdę z tym zamkiem błyskawicznym było.

Reklama

Publikujemy trzeci, ostatni z fragmentów książki "Z Galileusza też się śmiali", której autorem jest Albert Jack.

Kiedy w XIX wieku rewolucja przemysłowa w Europie i Ameryce nabierała rozpędu, co zbiegło się z masową emigracją ze Starego Świata do kraju, który dawał szanse wszystkim, pewien człowiek postanowił zmienić sposób produkowania odzieży. Elias Howe (1819-1867), praktykujący u mechanika, 10 września 1846 roku opatentował w amerykańskim Urzędzie Patentowym pierwszą mechaniczną maszynę do szycia, w której zastosował ścieg stębnowy.

Reklama

W jego wynalazku znalazły się trzy elementy o podstawowym znaczeniu, wciąż używane w dzisiejszych maszynach do szycia: automatyczne przesuwanie materiału, czółenko umieszczane pod materiałem, umożliwiające wytwarzanie stębnówki, i, co bardzo ważne, igła z uszkiem w pobliżu szpica, a nie na górze, jak w powszechnie używanych igłach do szycia ręcznego. Rodzina Howe’a twierdziła później, że wymyślił on ten projekt przez sen. Kiedy się obudził, pobiegł podobno do warsztatu, nabazgrał schemat i tak oto zrodziła się mechaniczna maszyna do szycia.

Jednak Elias nie potrafił znaleźć dla nowego urządzenia źródła finansowania i w zaistniałej sytuacji udał się w 1847 roku do Anglii, gdzie za 250 funtów sprzedał swoją pierwszą maszynę Williamowi Thomasowi, producentowi gorsetów i parasolek z Cheapside w Londynie.

I na tym się skończyło. Bez grosza, totalnie nieszczęśliwy Howe wrócił do Cambridge w stanie Massachusetts, gdzie dowiedział się, że jego ukochana żona jest poważnie chora. Zmarła wkrótce po jego przyjeździe. Traumę dodatkowo powiększyła informacja o tym, że Isaacowi Singerowi udało się stworzyć dokładną kopię jego wynalazku i że jego rywal prowadzi obecnie marketing masowy i rozprowadza swego Singera ze sporym powodzeniem.

Howe wystąpił na drogę sądową, po czym wrócił do warsztatu i zaczął pracować nad innymi pomysłami, jakie miał jeszcze w zanadrzu. Jednym z nich było urządzenie do zamykania odzieży (Automatic Continuous Clothing Closure), na które w 1851 roku otrzymał patent. Główny element tego zamykacza stanowił rządek małych zazębiających się metalowych klamerek. W przyszłości urządzenie to stało się znane jako zamek błyskawiczny. Howe był zaabsorbowany sporem sądowym z Isaackiem Singerem i niewiele zrobił, żeby ulepszyć swój wynalazek i wprowadzić go na rynek.

W 1854 roku wygrał proces z Singerem i zaczął od tego czasu pobierać wysokie honoraria z tytułu prawa do patentu. W czasie wojny secesyjnej (1861-1865) Elias Howe ofiarował dużą cześć majątku armii Unii, ale mimo to w chwili śmierci w 1868 roku był bardzo bogatym człowiekiem. Do swego automatycznego zamykacza nigdy nie powrócił.

Kiedy wojna dobiegła końca i rozpoczęła się realizacja programu odbudowy, Amerykanom spodobało się noszenie wysokich skórzanych lub gumowych butów zapinanych na guziczki. Było to w dużej mierze spowodowane koniecznością chodzenia w błocie po kostki i lawirowania wśród końskiego nawozu, nawet na ulicach miast. W 1893 roku amerykański wynalazca Whitcomb L. Judson (1846-1909) ulepszył pierwotny pomysł Howe’a, uświadomiwszy sobie, że dzięki niemu łatwiej będzie wkładać i zdejmować wysokie buty.

Judson był mężczyzną grubym i miał dość męki, jaką sprawiało mu codzienne schylanie się, aby zapiąć wszystkie guziczki, a potem je rozpiąć. Utworzył firmę pod nazwą Universal Fastener Company, która miała rozprowadzać jego nowy produkt, zamykacz na haczyki nazwany przez wynalazcę Clasp locker. Po raz pierwszy został on zaprezentowany na wystawie światowej w Chicago w 1893 roku jako zapięcie do butów, ale nie spotkał się z zainteresowaniem. Ówcześni producenci obuwia byli najwyraźniej zupełnie zadowoleni z tańszego rozwią­zania, jakim były sznurówki i guziki.

Jednak Judson był przekonany, że jego nowe urządzenie ma mnóstwo zalet. Zre­organizował swoją firmę, przemianował ją na Fastener Manufacturing and Machine Company, przeniósł się do New Jersey i w 1906 roku zatrudnił Gideona Sundbacka, inżyniera elektryka pochodzącego ze Szwecji. Sundback również dostrzegał zalety wynalazku Judsona i zabrał się do ulepszania projektu. W 1914 roku opatentował nowy zamek rozdzielny.

Wynalazca był pewny sukcesu. Oto jego własne słowa: "Z tego, co już powiedziano, musi być oczywiste, że but wyposażony w moje urządzenie ma wszystkie zalety buta sznurowanego, a jednocześnie uwalnia od niedogodności towarzyszących obuwiu ze sznurowadłami, takich jak sznurowanie i rozsznurowywanie za każdym razem, kiedy but trzeba włożyć na nogę lub go zdjąć oraz rozwiązywanie się sznurowadeł. Z moim urządzeniem sznurówki można poprawić od czasu do czasu, aby buty odpowiednio naciągnąć, a zapinanie i rozluźnianie butów odbywa się szybciej niż w jakimkolwiek, o ile mi wiadomo, dotychczas wymyślonym rodzaju obuwia". Nie do wiary, ale jego wynalazkiem wciąż nikt nie był zainteresowany.

W końcu w 1923 roku B.F. Goodrich Company, przedsiębiorstwo, które później stało się największym na świecie producentem opon, postanowiło zastosować zapięcie Judsona w ich świeżo zaprojektowanym obuwiu gumowym. Dział marketingu wymyślił nową i nowoczesną nazwę dla swoich kaloszy, Zipper boot (but na zamek błyskawiczny), a w 1925 roku Zipper został zarejestrowany jako znak towarowy. Przez następne dziesięć lat zamek błyskawiczny był używany wyłącznie w obuwiu gumowym i w wodoodpornych woreczkach na tytoń.

Zmieniło się to dopiero, kiedy przeprowadzono kampanię reklamową nowej linii odzieży dziecięcej wykorzystującej zamek błyskawiczny, który miał ułatwiać małym dzieciom ubieranie się. W 1937 roku francuscy projektanci mody i tamtejsze sklepy wprowadziły spodnie i kurtki męskie z suwakami, a w ciągu następnych dwudziestu lat, a więc po upływie całego wieku od pierwotnego wynalazku Eliasa Howe’a, zamek błyskawiczny przestał być nowością i stał się najbardziej rozpowszechnionym na świecie typem zapięcia, którego w każdym roku produkuje się grubo ponad milion kilometrów.

Niestety, nie wszyscy, jak się wydaje, są zadowoleni z innowacji Eliasa Howe’a. Opublikowane w czasopiśmie "British Journal of Urology International" wyniki badań w tym zakresie pokazują, że suwak jest najczęstszą przyczyną urazów genitaliów, a ponad 2200 osób rocznie doznaje uszkodzenia genitaliów związanego z używaniem zamków błyskawicznych, które wymaga leczenia szpitalnego. (Zauważcie, panie, że badacze przemyślnie użyli tu słowa "osoby", a nie "mężczyźni"). I jeszcze ciekawostka: na drugim miejscu wśród urządzeń zagrażających narządom płciowym jest rower.

"Z Galileusza też się śmiali" to książka o wynalazcach i artystach, którzy udowodnili, że krytycy nie mają racji. Ci niestrudzeni marzyciele nigdy się nie poddali - a potem zwyciężyli. Już w księgarniach.

 "Z Galileusza też się śmiali" to zbiór opowieści oraz fascynujących i zabawnych anegdot przedstawiających liczne trudności, z jakimi borykali się wynalazcy i twórcy na przestrzeni wieków. Geniuszy wyrastających ponad swoje czasy krytykowano, wykpiwano, zniechęcano na wiele sposobów. Jednak oni nie poddawali się, niektórzy walczyli latami, robiąc to, co uważali za słuszne. I wygrywali... To lekcja, której nie wolno zapomnieć.

INTERIA.PL/materiały prasowe

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje