Reklama

Pogotowie zakaźne: Ratunek w czasach zarazy

Karetka konna z końca XIX wieku /Muzeum Ratownictwa w Krakowie

Pogotowie ratunkowe musi nieść swoją samarytańską pomoc bliźniemu w każdych warunkach, nawet podczas wielkiej zarazy co możemy oglądać dzisiaj. Już na początku swojej działalności u schyłku XIX wieku było ono przygotowane na takie zdarzenia.

Reklama

Zarazy dotykały ludzi dość często i ważnym było, aby odseparować chorych od zdrowych. Zauważyli to też włodarze Krakowskiego Ochotniczego Towarzystwa Ratunkowego - pierwszego na ziemiach polskich, bowiem już w 1898 roku, czyli zaledwie po 7 latach swojej działalności, uruchomili transport chorych zakaźnie. W tym celu przygotowano jedną z konnych karetek jaką pogotowie wtedy dysponowało. Taki model transportu chorych był praktykowany przez kilka następnych dziesięcioleci.

W czasach PRL-u transport odseparowanych chorych zakaźnie był szczególnie ważny, zdarzały się bowiem mniejsze lub większe epidemie, czy to grypy (azjatycka 1968/69, rosyjska 1977), czy innych chorób tj. dur brzuszny, dyfteryt, polio i gruźlica. Najbardziej znana to oczywiście epidemia ospy prawdziwej z 1963 roku, która dotknęła mieszkańców Wrocławia. Doświadczenia te wymogły stałe dyżurowanie karetek tzw. "pogotowia zakaźnego" służących tylko do transportu chorych, bądź potencjalnie chorych zakaźnych.

W zależności od miasta odpowiedzialne za organizacje transportów zakaźnych były Zakłady Sanitarne, bądź bezpośrednio Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna. Karetki wraz z kierowcami zapewniała miejscowa Kolumna Transportu Sanitarnego.

Reklama

Ciekawym przykładem jest Kraków, gdzie w ramach "pogotowia zakaźnego" dyżurowała też karetka służąca do przewozu zwłok zwana "zimną R-ką". Wymontowywano z niej wyposażenie niezbędne do ratowania życia i zamalowywano charakterystyczne litery "R" na boku - przed długi czas były to wycofane z pierwszej linii nysy 522.

"Pogotowie zakaźne" wykorzystywało takie same karetki jak wyjazdowe zespoły ratunkowe. Najpierw były to skody 1101 i 1201, później cała gama FSO "warszaw", 125p, nysy, a na końcu polonezy. Co ciekawe załoga nie była w jakiś szczególny sposób chroniona i oddzielona. Tylko w przypadku starszych wersji nys i polonezów w zabudowie Cimos występowała ściana działowa za kabiną kierowcy.

Po przemianach organizacyjnych ratownictwa w 2000 roku załogi "pogotowia zakaźnego" włączono w struktury pogotowia ratunkowego, podobnie jak całe Kolumny Transportu Sanitarnego. Obecnie chorych zakaźnie przewożą "zwykłe" zespoły transportowe pogotowia, lub świadczące usługi dla szpitali, czy innych placówek ochrony zdrowia.

W przypadku bezpośredniego zagrożenia życia pomocy chorym udzielają zespoły działające w ramach Państwowego Ratownictwa Medycznego, odpowiednio przygotowane. Dlatego tak ważny jest wcześniej przeprowadzony wywiad telefoniczny, aby ratownicy mogli zabezpieczyć wpierw swoje zdrowie i życie.

O autorze

Łukasz Pieniążek jest inicjatorem powstania i współzałożycielem Muzeum Ratownictwa w Krakowie. Absolwent Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie. Jego artykuły o historii ratownictwa pojawiają się regularnie w serwisie Menway.interia.pl.

***Zobacz także***


INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje