Reklama

Plagi egipskie: Do dziesięciu razy sztuka...

Czym naprawdę były plagi egipskie, o których czytamy w Biblii? (obraz z XIX w.) /East News

Po omacku

Reklama

Nie ulega wątpliwości, że po tak gwałtownym wybuchu Thery, który wyrzucił do atmosfery ok. 100 kilometrów sześciennych pyłów, dopływ światła słonecznego do powierzchni ziemi został znacznie ograniczony. 

Po erupcji Krakatau w 1883 roku mieszkańcy odległych o kilkaset kilometrów miejscowości opowiadali, że przez kilka dni panowały ciemności, a słońce dawało tyle światła co księżyc. Z podobnym zjawiskiem musieli mieć do czynienia Egipcjanie w XVII wieku przed naszą erą.

Tchnienie śmierci

Reklama

Już ponad 20 lat temu amerykańscy epidemiolodzy John S. Marr oraz Curtis Malloy opublikowali hipotezę, że u źródeł dziesiątej plagi mogą leżeć nawyki żywieniowe sprzed 27 wieków. 

Pierworodny syn zawsze dostawał pierwszy i największy posiłek - zaczynał jeść przed swoim rodzeństwem (podobną zasadę stosowano w odniesieniu do zwierząt hodowlanych). 

Po serii poprzednich katastrof grzyby pasożytnicze, takie jak czarna pleśń, kropidlak żółty lub sporysz - wszystkie one mogą stać się przyczyną śmiertelnego zatrucia -  znalazły w zawilgoconym i pozbawionym dopływu światła słonecznego ziarnie znakomite warunki rozwoju. 

A dlaczego plaga nie dotknęła Izraelitów? Ci mieli własne przepisy dotyczące higieny żywności. Także posiłek, który mieli spożyć podczas nocy zagłady (Paschy) gwarantował, że nie znajdą się w nim żadne szkodliwe substancje. I dopiero docierający zewsząd płacz matek skłonił faraona do zezwolenia zniewolonemu narodowi na opuszczenie Egiptu.

Dowiedz się więcej na temat: plagi egipskie | Egipt | Biblia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje