Reklama

Papieski szlak i spotkanie, którego bali się komuniści

Szlak papieski rozpoczyna się na Polanie Chochołowskiej /GERARD/REPORTER /East News

Esbecy przebrani za juhasów

Schyłek czerwca to początek wakacji, a co za tym idzie - sezonu letniego w Tatrach. Aby uniknąć tłoku na szlaku i spontanicznych spotkań z wiernymi, władze zamknęły część Tatr Zachodnich. Oficjalnie z powodu manewrów wojskowych.

Reklama

Papież wylądował na Siwej Polanie, skąd udał się do schroniska na Polanie Chochołowskiej. Tam powitała go okrojona do minimum obsługa. Później tego dnia spotkał jeszcze bacę Andrzeja Gala z Witowa i grupę juhasów, pośród których znaleźli się odpowiednio przebrani esbecy.

Zanim Jan Paweł II ruszył na szlak, odbył spotkanie, którego tak bali się komuniści.

Dziwne spotkanie papieża z Wałęsą

Lech Wałęsa z rodziną trafił do nieodległego ośrodka wojskowego. Stąd - tuż przed rozmową z papieżem - przewieziono całą gromadkę do schroniska.

Ks. Bronisław Fidelus zapamiętał te chwile tak: 

“To było dziwne spotkanie. Weszliśmy do schroniska. Cała obsługa tydzień wcześniej została wygoniona, wszystko odnowione. Proszą na górę Ojca Świętego na rozmowę z Wałęsą. Wtedy ks. Dziwisz mówi: “nie nie, tu, w holu". Przy wejściu do jadalni był stolik. Jeden z borowców mówi: “Ojciec Święty nie uszanował Wałęsy". A tam nie było podsłuchu!".

Lech Wałęsa zwraca po latach uwagę, że w ich rozmowie chodziło wyłącznie o symbol. Panowie nie poruszali ważkich tematów, bo nie mogli, mimo czujności ks. Dziwisza.

“Chodziło tylko o fakt spotkania. Wiedzieliśmy, że podsłuchy są wszędzie, nie można było nic powiedzieć, co by można było potem wykorzystać. Bardzo uważaliśmy, ale przemyciłem parę zdań, mówiąc: Ojcze Święty, jestem przekonany, że to my zwyciężyliśmy, że komuna wbiła ostatnie gwoździe do swojej trumny".

Papieski szlak do Doliny Jarząbczej

Po rozmowie papież zamienił miejskie buty na parę górskich traperów i ruszył na szlak prowadzący na Trzydniowiański Wierch. Świadkowie wspominali, że kondycji mu nie brakowało i gdyby nie samolot, odlatujący tego samego dnia z Balic do Rzymu, zawędrowałby na sam szczyt.

Wycieczka doszła do Doliny Jarząbczej i tu zarządzono półgodzinny postój połączony ze skromnym poczęstunkiem. Jak na dobry górski spacer przystało, były ciepłe napoje z termosu, kanapki i jabłka.  

“Żebym tak mógł tu dłużej posiedzieć" - powiedział w pewnej chwili Jan Paweł II. Dla upamiętnienia tamtej wizyty Ojca Świętego w Tatrach, pokonany przez uczestników wycieczki odcinek czerwonego szlaku z Polany Chochołowskiej do Doliny Jarząbczej nazwano “papieskim".

Można nim wędrować do dziś, przy okazji odnajdując w schronisku i bacówce ślady świadczące o odwiedzinach papieża.

***Zobacz także***

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje