Reklama

Oszustwo z Iruña-Veleia: "Antyczny" przekręt wart miliony

Óscar Escribano, Eliseo Gil i Rubén Cerdán - geolog, archeolog i specjalista w zakresie analizy materiałów - zasiadają obok siebie na sali sądowej w stolicy Autonomicznej Wspólnoty Basków, Vitorii. Na ich twarzach maluje się konsternacja i poczucie wstydu. Ich "odkrycie" sprzed kilkunastu lat miało wstrząsnąć światem i raz na zawsze uwiarygodnić jedną, konkretną wersję biblijnej historii. Okazało się jednak przekrętem, w którego tle stoją ogromne pieniądze i polityka. Na początku lutego zostali postawieni w stan oskarżenia i teraz muszą tłumaczyć się ze swoich czynów przed sądem.

Wchodzimy w lata 20. XXI wieku, ale niektórym chyba nadal wydaje się, że mamy wiek XIX. Trzech pracowników naukowych z północy Hiszpanii wpadło na genialny plan w stylu oszustów z dawnych lat. Nie wzięli tylko pod uwagę tego, że obecnie, przy pomocy nowych technologii, łatwo można zweryfikować większość kantów, szczególnie, jeśli są wykonane ze średnią starannością.

Reklama

Jak pisze brytyjski "The Telegraph" w latach 2006 - 2007 baskijski archeolog Eliseo Gil wydał kilka publikacji, w których ogłaszał sensacyjne odkrycie. Twierdził, że pośród rzymskich ruin w rejonie Iruña-Veleia, około 10 kilometrów na zachód od Vitorii, znalazł kilkaset ostrakonów - fragmentów ceramiki pokrytych inskrypcjami, stanowiącymi dowód na związki pomiędzy kulturą starożytnych Rzymian i Basków. 

Ostrakony pokryte były egipskimi hieroglifami oraz tekstami w łacinie, grece i języku baskijskim. Świadczyły rzekomo o tym, iż w dawnych latach ludzie zamieszkujący basen Morza Śródziemnego komunikowali się również za pomocą tego ostatniego.

Na naczyniach znalazły się także wydrapane ilustracje - według Gila pierwsze przedstawienia sceny ukrzyżowania Jezusa z Nazaretu. Rewelacje te potwierdziło dwóch innych naukowców: Óscar Escribano i Rubén Cerdán. Jednak oprócz tych trzech panów, nikt nie uwierzył w autentyczność znaleziska. Niektórzy archeologowie stwierdzili niemal od razu, że napisy i rysunki zostały spreparowane. No i mieli rację - tabliczki pochodzą z czasów antycznych, napisy już nie.

Na jednym z ostrakonów pojawia się imię egipskiej królowej Nefretete. Problem w tym, że jej kryptę odkryto dopiero w XX wieku i raczej niemożliwym jest, aby mieszkańcy północnych rejonów Półwyspu Iberyjskiego o niej słyszeli. 

Inny fragment ceramiki pokryty był łacińską sentencją, która powstała... w 1913 roku jako motto Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości w Hadze.

To nie koniec nieścisłości. Specjaliści wytknęli Gilowi i jego kolegom, że napisy na ostrakonach zawierają słowa i sposób zapisu, które pojawiły się dopiero kilkaset lat po czasie ich rzekomego powstania. Najwyraźniej panowie nie sprawdzili, że współcześnie znane przecinki oraz zastosowanie wielkich i małych liter zaczęto praktykować dużo później niż w starożytności. To samo tyczy się przedstawienia Chrystusa na krzyżu.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje