Reklama

Ostlegionen albo śmierć

Sowieccy jeńcy narodowości azjatyckiej przeszli na stronę Niemców, bo łudzili się, że walczą o wolność swoich krajów.

Sukcesy odniesione przez Niemców latem i jesienią 1941 roku na froncie wschodnim sprawiły, że do niewoli trafiły setki tysięcy sowieckich żołnierzy. Oprócz Rosjan byli wśród nich przedstawiciele wielu innych narodów, które szczególnie ucierpiały pod władzą sowiecką. Dalszy rozwój niemieckiej ofensywy w kierunku Kaukazu i nadwołżańskich stepów spowodował, że dowództwo Wehrmachtu wpadło na pomysł wykorzystania jeńców narodowości kaukaskich i azjatyckich.

Reklama

Centra szkoleniowe dla rekrutów

15 listopada 1941 roku na Zaporożu rozpoczęło się formowanie przy 444 Dywizji Bezpieczeństwa tak zwanego pułku turkiestańskiego. W jego skład weszły cztery kompanie piechoty dowodzone przez niemieckich oficerów. Dobra postawa nowych jednostek w boju dała asumpt do kolejnych, bardziej ambitnych planów. W ich wyniku w końcu grudnia 1941 roku przystąpiono do formowania Legionów Wschodnich. Po pierwsze, miały one być centrami szkoleniowymi dla rekrutów określonych narodowości, po drugie, na ich bazie zamierzano tworzyć jednostki bojowe zdolne do walk na froncie.

Na miejsce dyslokacji baz szkoleniowych dla nowych oddziałów wybrano okupowaną Polskę. 13 lutego 1942 roku w Legionowie sformowany został Legion Turkiestański. Wkrótce powstały jeszcze trzy legiony: Kaukasko-Mahometański w Jedlinie, Gruziński w Kruszynie oraz Ormiański w Puławach. Zwierzchnictwo nad nowymi jednostkami objęło Kommando der Ostlegionen, które początkowo zlokalizowano w Rembertowie, następnie zaś przeniesiono do Radomia.

Nie wszyscy wiedzieli, jaką służbę będą pełnić

Wybór Legionowa nie był przypadkowy. Podstawowe znaczenie miały tu solidne zaplecze koszarowe oraz bliskość linii kolejowej, która ułatwiała napływ nowych rekrutów, a także wysyłanie sformowanych już batalionów na front eszelonami bezpośrednio spod samych koszar. W skład Legionu Turkiestańskiego wchodzili przedstawiciele różnych narodowości z Azji Środkowej: Turkmeni, Kazachowie, Uzbecy, Kirgizi oraz Tadżycy. Służba w Ostlegionen była dla wielu jeńców sowieckich jedyną szansą uniknięcia śmierci głodowej. Według zeznań schwytanych po wojnie przez NKWD legionistów, w momencie rekrutacji nie wszyscy wiedzieli, jakiego rodzaju służbę będą pełnić.

W protokole z przesłuchania pochodzącego z Kazachstanu legionisty Tulebajewa znalazł się fragment przemówienia niemieckiego porucznika, wygłoszonego przed grupą jeńców przeznaczonych do 2 (452 w oficjalnej numeracji niemieckiej) Batalionu Legionu Turkiestańskiego: "Wcześniej byliście jeńcami, głodowaliście, chorowaliście i cierpieliście, a teraz zostaną wam stworzone nowe warunki. Zostaniecie zrównani z żołnierzami niemieckimi i będziecie żołnierzami turkiestańskimi. Dyscyplina nie będzie tu taka jak w waszym poprzednim obozie, ale żołnierska. Musicie jej przestrzegać. Kto nie będzie się stosował do srogich wymogów, wróci do obozu dla jeńców".

Szkolenie i na front

Jednym z głównych zadań obozu w Legionowie było podreperowanie zdrowia oraz wzmocnienie sił fizycznych byłych jeńców. W tym celu przyznawano im dodatkowe racje żywnościowe. Szkolenie początkowo polegało na wpajaniu dyscypliny, musztry, ćwiczeniach fizycznych oraz nauce niemieckich komend i podstawowych regulaminów. Większość zajęć prowadzili niemieccy dowódcy kompanii, którzy wydawali rozkazy poprzez tłumaczy, część zaś, te mniej skomplikowane - dowódcy poszczególnych plutonów po wcześniejszych specjalnych szkoleniach w zorganizowanej w Legionowie szkole dla niższych dowódców.

Po zakończeniu kursu podstawowego poszczególne kompanie łączono w bataliony i po krótkim okresie wspólnego szkolenia wysyłano na front. Według przewidzianych przez regulaminy norm, każdy nowo sformowany batalion powinien składać się z trzech kompanii piechoty, kompanii karabinów maszynowych i kompanii sztabowej. W skład każdej kompanii piechoty wchodziły trzy plutony piechurów oraz pluton karabinów maszynowych.

Najciężej uzbrojona była kompania sztabowa, w której skład wchodziły łącznie cztery plutony: przeciwpancerny, saperski, łącznościowy oraz moździerzy. Ogólna liczebność batalionu wahała się od 800 do tysiąca żołnierzy, w tym było 59 Niemców - 4 oficerów, 32 podoficerów i 23 szeregowych. Każdy z niemieckich dowódców kompanii miał swojego "dublera" pochodzącego z Azji. Wszystkie niższe funkcje dowódcze były obsadzane przez Azjatów.

Starszy mułła stał obok armaty

Ważną rolę w "wychowaniu" żołnierzy Legionu Turkiestańskiego odgrywali mułłowie. Część z nich wywodziła się ze środowisk tureckich współpracujących z hitlerowskimi Niemcami, część zaś trafiła do Ostlegionu jako jeńcy. Oprócz funkcji czysto religijnych mułłowie byli obarczeni również zadaniami propagandowymi. Ważną rolę w tej kwestii odgrywała także wydawana specjalnie prasa. Najważniejsze były dwa tytuły: "Yeni Turkistan" i "Milli Turkistan". Głównie pisano w nich o konieczności wyzwolenia Turkiestanu spod władzy bolszewików.

Szkolenie wojskowe i polityczne w legionowskich koszarach kończyło się zawsze przysięgą całego batalionu oraz wręczeniem narodowego sztandaru. Po ceremonii batalion wysyłano na front. Cytowany już wcześniej legionista Tulebajew w zeznaniach składanych przed NKWD tak oto opisywał przysięgę w Legionowie: "W pierwszych dniach sierpnia 1942 roku 452 Batalion w obecności mułły i niemieckiego majora złożył przysięgę. Legioniści zostali ustawieni na placu kompaniami, tak iż tworzyli jeden wielki kwadrat. Przed batalionem stała grupa około 20 niemieckich oficerów.

Z kolei przed nimi, po lewej stał mułła. Obok niego było osiem karabinów maszynowych. Z prawej strony również stało osiem karabinów i inny mułła. Starszy mułła stał obok armaty. Obok był sztandar. Legionistom odczytano tekst przysięgi, który kończył się słowami "przyrzekam walczyć w imię Allacha". Na zakończenie ceremonii dowódca legionu porucznik Ernike wręczył mulle sztandar oraz długi kindżał".

Pozytywne opinie Niemców

Do końca 1942 roku w Legionowie sformowano i następnie wysłano na front sześć turkiestańskich batalionów - 450., 452., 781., 782., 783. i 784. Stały napływ nowych rekrutów sprawił, że na początku 1943 roku udało się sformować pięć kolejnych (od 785. do 789.). Do końca roku przeszkolono i wysłano na front jeszcze trzy - 790., 791. i 792. Łącznie do momentu zlikwidowania obozu w 1944 roku Niemcom udało się skompletować i przeszkolić czternaście batalionów.

Jednostki wyszkolone w 1942 roku po wysłaniu na front zostały podporządkowane 6 Armii generała Friedricha Paulusa, który dowodził natarciem na Stalingrad. Część z nich walczyła na kierunku astrachańskim i kaukaskim. Wśród Niemców legioniści zyskali pozytywne opinie. Po klęsce pod Stalingradem bataliony turkiestańskie walczyły na południowym odcinku frontu. Pełniły głównie funkcje pomocnicze oraz zwalczały partyzantkę. Oznaczało to najczęściej stosowanie wyrafinowanego terroru wobec ludności cywilnej.

Gasnący zapał

Kolejne porażki wojsk niemieckich sprawiły, że legioniści z Turkiestanu stracili zapał do walki. Wkrótce doszło do tego, że jedyną siłą utrzymującą wysłanych na front żołnierzy w ryzach był strach przed niechybną śmiercią, która czekała ich w przypadku schwytania przez Sowietów.

Mimo to jesienią 1943 roku w trakcie walk na naddnieprzańskiej Ukrainie w jednym z batalionów doszło do buntu. Żołnierze zabili niemieckich dowódców i całą jednostką przeszli przez front. W celu uniknięcia podobnych sytuacji dowództwo niemieckie zdecydowało o przerzuceniu wszystkich formacji turkmeńskich do okupowanej Francji, gdzie powierzono im służbę w ochronie umocnień Wału Atlantyckiego. Po inwazji w Normandii poszczególne jednostki turkiestańskie zostały rozbite.

Gdy wojna się skończyła, znaczną część żołnierzy Ostlegionen alianci przekazali Sowietom. Ci, których nie stracono od razu, trafili do łagrów, gdzie czekała ich powolna śmierć.

Adam Kaczyński

Śródtytuły pochodzą od redakcji portalu INTERIA.PL.

Polska Zbrojna

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: jeńcy | wojna | Niemcy | Azja | Rosja | turkmenistan

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje