Reklama

Operacja "Tiger". Klęska przed Normandią

S-Booty stanowiły poważne zagrożenie. Na szczęście Niemcy mieli ich zbyt mało /domena publiczna

W alianckim dowództwie porażka operacji wywołała konsternację. Jak SHEAF oceniało zagrożenie ze strony niemieckich sił lekkich - Schnellbootów i miniaturowych okrętów podwodnych?

Reklama

- Na szczęście aliancki wywiad podczas wojny był całkiem niezły. Mieliśmy kryptoanalityków w Bletchley Park. Ich osiągnięcia były niezwykle imponujące. Łamali kody, więc mogli także śledzić ruch Enigmy - maszyny szyfrującej, której używali Niemcy. I wiele z tych kodów zostało złamanych, dzięki czemu mogli śledzić ruch jednostek, na których maszyna była zamontowana.

- Ale też nie można przykładać do tego zbyt wielkiego znaczenia. Sukces osiągnięto dzięki połączeniu pracy wielu agencji. Było to także Y-Service, która zajmowała się nasłuchem radiowym; byli to również agenci w Belgii i Holandii, francuski ruch oporu i tak dalej. Do tego rozpoznanie fotograficzne na wysokim poziomie. Jeśli zbierze się to wszystko razem i połączy zasoby, można było mieć pełen obraz sytuacji.

 - Był też jeszcze jeden powód przewagi alianckiego wywiadu. Tworzył go sojusz demokratycznych narodów. Z kolei Rzesza była państwem totalitarnym, militarystycznym. W nazistowskich Niemczech, wywiad i wiedza oznaczały władzę. Każdy miał więc tendencję do trzymania zdobytych informacji dla siebie do wewnętrznych rozgrywek. Z tego powodu praca niemieckiego wywiadu nie była zbyt efektywna. Niemiecki wywiad na temat aliantów wiedział znacznie mniej, niż alianci wiedzieli o Niemcach.

- A to, co jest niezwykłe w operacji "Fortitude", która była ogromną operacją wywiadowczą przeciwko Niemcom, w ramach przygotowań do operacji "Overlord", "Neptune", lądowania w D-Day, to jej skuteczność. Niemcy do ostatniej chwili nie wiedzieli, że alianci nadchodzą 5, a potem 6 czerwca. I nie wiedzieli też, że lądują w Normandii. Co ciekawe pojawiały się różne wskazówki, których Niemcy po prostu ich nie wyłapali, a te, które odkryli, nie przekonały Hitlera.

- Ostatecznie to Hitler był wielkim arbitrem, a latem 1944 roku popadał już w paranoję. Wojna toczyła się bardzo nie po jego myśli. Dlatego nie potraktował informacji wywiadowczych zbyt poważnie. Z kolei alianci mieli całkiem jasny obraz tego, jaka była niemiecka obrona nie tylko na wybrzeżu Normandii, ale na całym wybrzeżu Atlantyku. Tak więc doskonale znali rozłożenie niemieckich sił od Zatoki Biskajskiej przez Bretanię, Normandię, do Pas-de-Calais i samych Niderlandów.

- Wiedza ta obejmowała również posiadane przez nich jednostki, takie jak S-Booty, U-Booty, miniaturowe okręty podwodne i tak dalej. Dlatego jednostki nawodne aliantów miały bardzo, bardzo jasny obraz tego, jakie zagrożenie stanowi Kriegsmarine. A kiedy wiesz, jakie jest zagrożenie, łatwiej je zwalczyć. 

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: historia | Operacja Overlord | normandia | II wojna światowa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje